Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jubileusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jubileusz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 czerwca 2025

Huczny jubileusz w stylu Scorpions

Na koncie mają sześć dekad działalności artystycznej i w żadnym razie nie zwalniają tempa. Z okazji tego jubileuszu kultowa kapela Scorpions,  gdyż o niej mowa, postanowiła sprawić sobie, i swoim fanom, wyjątkowy prezent: pełną niespodzianek płytę „From The First Sting”.



Album będzie dostępny w kilku wersjach, w tym deluxe, na kolorowym winylu i z czterdziestostronicową książeczką zawierającą unikatowe materiały ilustrujące historię tej legendarnej grupy. Oprócz klasycznych wersji kultowych przebojów znajdziemy tu niepublikowane dotąd wykonania koncertowe utworów „This is My Song” i „Still Loving You”. W tym drugim gościnny udział wzięła brytyjska skrzypaczka Vanessa Mae. Wydawnictwo ukaże się 26 września 2025.

„From The First Sting” można zamówić w przedsprzedaży tutaj.


czwartek, 26 września 2024

Mötley Crüe z reedycją albumu „Dr. Feelgood”

Chociaż od premiery albumu „Dr. Feelgood” mija właśnie trzy i pół dekady, jest on wciąż jednym z najważniejszych w dorobku artystycznym Mötley Crüe. Z okazji tego jubileuszu już 22 listopada 2024 ukaże się reedycja płyty, i to w wyjątkowym wydaniu.



Trzy i pół dekady to świetny moment na sprezentowanie fanom Mötley Crüe prawdziwej gratki. Okazuje się nią limitowana edycja box setu dostępna na winylu i CD ze zremasterowanym, znanym dotychczas materiałem oraz z wieloma rzadko dostępnymi wersjami demo i koncertowymi utworów pochodzących z krążka.


czwartek, 2 marca 2023

[WYWIAD] Agnieszka Chrzanowska „Każdy przejaw działalności artystycznej ma w sobie energię”

W naszym najnowszym wywiadzie Agnieszka Chrzanowska opowiedziała między innymi o tym, jakie role pełniła sztuka podczas pandemii. Artystka poruszyła również temat jubileuszu swojej pracy, a także związanych z nim premier i atrakcji dla fanów. Zapraszamy do lektury! 


fot. Marcin Brzózka

Czarno na Czarnym: Niedawno światło dzienne ujrzał Twój najnowszy singiel, „To jeszcze nie koniec”. O jakim końcu, a raczej jego braku, śpiewasz?
Agnieszka Chrzanowska: Ostatni czas obfitował w niezwykle trudne sytuacje, z którymi wszyscy musieliśmy się zmierzyć i mierzymy się nadal. Mam tu na myśli zarówno kwestię związaną z niejednoznacznymi informacjami dotyczącymi szalejących wirusów, jak i dramatyczne wieści zza wschodniej granicy. Każdy radzi sobie, jak może z tym, co dzieje się z naszym światem, a pewne jest, że ulega on dynamicznym zmianom. To, do czego byliśmy przyzwyczajeni, to, co lubiliśmy, to, co sobie często z trudem poukładaliśmy, zostało zdekonstruowane. W chwilach zwątpienia, w tym trudnym czasie, myśląc o poprawieniu nastroju sobie i innym, poczułam potrzebę opisania stanu oczekiwania na niewiadome, opisania strachu, niepokoju, żalu oraz wypowiedzenia myśli, która będzie trzymała mnie w pionie, bez względu na wszystko. Pierwsze przyszło mi do głowy proste zdanie  „To jeszcze nie koniec”, potem pomału pojawiły się kolejne wersy. Ostatecznie powstała piosenka, która może się przydać w każdej indywidualnej sytuacji, na każdym życiowym zakręcie. Czuję, że jest w nią wpisana nadzieja, która przecież nie umiera nigdy. Czasem o tym zapominany, ale kiedy coś nam o tym przypomni, to wszelkie zawirowania zdecydowanie łatwiej jest przetrwać.

Czarno na Czarnym: Mówisz, że „tekst piosenki powstał jako poetyckie remedium na chwile niepewności i inspiracja do pozytywnego myślenia”. Jak wielką moc, Twoim zdaniem, ma sztuka w walce z negatywną postawą wobec życia?
Agnieszka Chrzanowska: Bez sztuki nie mielibyśmy pojęcia absolutnie o niczym, co działo się z człowiekiem na przestrzeni tysiącleci. Gdyby
nie architektura, literatura, wszelkiego typu sztuki plastyczne, malarstwo czy rzeźba nie mielibyśmy żadnej wiedzy, jak żyli nasi przodkowie, jakie mieli umiejętności, obrzędy, obyczaje. Być może nie wszyscy na co dzień o tym myślimy, ale sztuka zawsze odgrywała i odgrywa wielką rolę i miała swoją funkcję. Czas pandemii bardzo dobitnie nam o tym przypomniał, że człowiek jest istotą duchową i naprawdę potrzebuje duchowej strawy. Ludzie słuchali bardzo dużo muzyki, czytali dużo książek, polecali sobie filmy. Co by było, gdyby tego wszystkiego nie było lub nie było do tego dostępu? Każdy przejaw działalności artystycznej ma w sobie energię, która została poświęcona do jego stworzenia. Każde słowo ma swoją częstotliwość i w związku z tym swoje oddziaływanie. Dobre słowo może zmienić nastawienie, zainspirować, zachęcić do innego spojrzenia na problem, do zatrzymania się, ochłonięcia i zastanowienia, co może zmienić bieg zdarzeń, czasem uratować życie.

Czarno na Czarnym: Utworowi towarzyszy poruszający w swoim symbolizmie teledysk. Czy możesz opowiedzieć o pomyśle na tę ilustrację?
Agnieszka Chrzanowska: Myśląc o obrazie do tej piosenki, od razu widziałam tańczącą parę, która będzie odzwierciedlać potrzebę bliskości. Doświadczenia pandemiczne spowodowały, że przez pewien czas ludzie nie wiedzieli nawet, jak się ze sobą witać, często też rezygnowali ze spotkań. Czułam, że tancerze muszą tańczyć w pustym teatrze, bo przecież przez dwa lata teatry były puste. Ewa Kałat, która jest autorką zdjęć, zadbała, żeby nowoczesny taniec wyglądał poetycko, a Kasia Kleszcz i Jarek Kruczek zatańczyli bardzo sugestywnie zadany temat. Oczami wyobraźni widziałam też ujęcia pustego Krakowa, smutnego, opustoszałego, takiego jaki był w czasie obostrzeń. Kiedy zaczęliśmy pracę nad teledyskiem, Michał Jedynak, kierownik produkcji, z którym od lat współpracuję, odnalazł krakowskiego operatora drona i jego ujęcia zrobione na początku pandemii, na których zarejestrował ten apokaliptyczny czas i w ten sposób moja wizja się zmaterializowała. Osobnym zabiegiem było użycie ujęć pustego Krakowa jako tła do tańca i mojego występu, podczas którego towarzyszył mi gitarzysta Jarosław Meus. Początkowo jest wrażenie, że jesteśmy gdzieś w mieście, ale szybko się okazuje, że to tylko projekcja. Taką mieliśmy rzeczywistość. Zalecane było pozostawanie w domu, izolacja. W tej chwili zupełnie inne powody innych ludzi zmuszają do życiowych zmian, do rozstań, tłumienia emocji, chronienia się, żeby przetrwać w ekstremalnych okolicznościach.

Czarno na Czarnym: „To jeszcze nie koniec” stanowi uzupełnienie roku jubileuszowego podsumowującego ćwierćwiecze Twojej pracy artystycznej. Jak świętujesz tę podniosłą rocznicę?
Agnieszka Chrzanowska: Najlepszym sposobem na świętowanie jest koncertowanie i w ostatnim czasie spotykaliśmy się z publicznością, prezentując przegląd utworów od najstarszych do ostatnich, zestawiając je ze sobą i robiąc swoisty rachunek sumienia. Warto czasem sprawdzić, które zawarte w piosenkach wartości, poglądy i przekonania okazały się trwałe, a które nie :). Pierwszym utworem zaśpiewanym przeze mnie w Piwnicy pod Baranami w 1996 roku był „Niebieski mąż” z tekstem Zbyszka Książka i od tego utworu właśnie zaczynam moją podróż przez archiwum wspomnień i emocji, czyli kolejne piosenki podczas Jubileuszowych Koncertów.

Czarno na Czarnym: Z okazji tej ukażą się również wznowienia Twoich albumów. Będzie to dokładne ich odtworzenie czy też przewidziane są pewne modyfikacje?
Agnieszka Chrzanowska: Znakomicie się złożyło, że właśnie teraz wrocławskie wydawnictwo LUNA MUSIC POLSKA wznawia wszystkie moje płyty. Niektóre po dwudziestu trzech latach, niektóre po osiemnastu, inne po piętnastu... Długo ich nie było. W najbliższym czasie, jako jedna z ostatnich, zostanie wznowiona moja pierwsza płyta, „Słowa”, nagrana na przełomie 1995/96. To były inne czasy, więc była wydana w formie kasety, teraz dostanie dosłownie nowe życie. To moja najdziwniejsza płyta, bo w tamtym czasie korzystałam głównie z mojego Korga M1, tworząc aranżacje. Część moich kompozycji zaaranżował Maciej Skolud, także korzystając z instrumentów klawiszowych. Od takiej formy pracy odeszłam szybko, jak tylko zaprzyjaźniłam się z krakowskim środowiskiem znakomitych muzyków. Parę akustycznych instrumentów można już wprawdzie usłyszeć na płycie „Słowa”, w postaci altówki Pawła Odorowicza, trąbki Władka Grochota i instrumentów perkusyjnych Marka Smoka Rajssa, ale prawdziwe akustyczne granie zaczęło się na płycie „Nie bój się nic nie robić”, której premiera miała swoją premierę w 1998 roku. Od początku chciałam, żeby wszystkie te albumy były dostępne w niezmienionej formie. Są dla mnie skończonymi całościami i nie chciałam teraz jeszcze niczego w nich zmieniać. Może kiedyś wybiorę ze wszystkich moich piosenek kilkanaście i spojrzę na nie inaczej, ale zważywszy na to, że mam prawie gotowe do nagrań dwie nowe płyty, to modyfikacje muszą poczekać.

Czarno na Czarnym: Planujesz ponadto zaprezentowanie płyty z materiałem premierowym, „Bez Ciebie ja, to nie ja”. Jakie będzie owo wydawnictwo?
Agnieszka Chrzanowska: To będzie trzynaście premierowych piosenek, z których tytułowa „Bez Ciebie ja to nie ja” wskazuje na główny motyw moich rozmyślań. Wszyscy na siebie wzajemnie wpływamy, a jaki jest to rodzaj oddziaływania, w ogromnym stopniu zależy od naszych decyzji. To, czy emanujemy dobrą energią, ciepłem, spokojem, harmonią ma ogromneznaczenie dla nas samych, dla naszych bliskich i całego otoczenia. Kilka utworów mówi o znaczeniu rozmaitych nieprzypadkowych przypadków i ich wpływie na nas i nasze życie. Skupiam się też na zdarzeniach, które w pierwszej chwili oceniamy jako negatywne i próbuję odczytać ich prawdziwy sens. Mam nadzieję, że uda nam się pięknie nagrać akustyczne instrumenty, jak to bywało na większości poprzednich płyt, choć nie wykluczam małych eksperymentów, ale nie chcę zdradzać szczegółów :).

Czarno na Czarnym: Czekamy zatem na efekty :). Dziękuję za rozmowę!

wtorek, 6 grudnia 2022

Agnieszka Chrzanowska powraca na scenę Kalinowego Serca

W już w najbliższą sobotę, tj. 10 grudnia 2022, Agnieszka Chrzanowska odwiedzi warszawskie Kalinowe Serce, by wystąpić dla zgromadzonej tam publiczności w ramach koncertu Bez Ciebie Ja To Nie Ja, związanego z dwudziestopięcioleciem obecności na scenie artystki. Zapraszamy!



Kalinowe Serce mieści się przy ulicy Zygmunta Krasińskiego 25 WarszawiePodczas tego wyjątkowego wydarzenia usłyszymy materiał z poprzednich albumów („Nie bój się nic nie robi攄Cały świat płonie”„Tylko dla kobiet”„Ogień olimpijski”„Bez udziału gwiazd” i „Piosenki do mężczyzny”) oraz utwory premierowe. Wybrano je tak, aby stworzyć dialog przeszłości z teraźniejszością. Często zdarza się też, że artystka prezentuje konkretne pozycje ze swojego repertuaru na specjalne życzenie widzów. Ważnym elementem występu są rozmowy z publicznością, będące swoistym znakiem rozpoznawczym Agnieszki od jej debiutu w Piwnicy pod Baranami mającego miejsce w roku 1996. Tym razem chce ona zwrócić uwagę na fakt, że nasze poglądy i postrzeganie świata zmieniają się wraz z upływem czasu. Czeka nas zatem wieczór pełny muzyki i refleksji, o co od godziny 19 zadbają Agnieszka Chrzanowska (fortepian, jumba) i Jarosław Meus (gitara akustyczna, buzuki).



czwartek, 29 września 2022

10-lecie zespołu LemON w Krakowie. Finał jubileuszowej trasy koncertowej z udziałem wyjątkowych gości

LemON to formacja już od dekady osładzająca życie muzyczne tysięcy fanów. W tym roku świętuje swoje 10-lecie, a w ramach imprezy urodzinowej proponuje wyjątkową trasę koncertową zorganizowaną przez agencję Wagart. Jeden z takich występów, w dodatku finałowy, odbędzie się w najbliższą sobotę, tj. 1 października 2022, w sercu Małopolski. Obchodzącej swój jubileusz grupie towarzyszyć będą znamieci goście: Grzegorz Turnau, Sara James i sanah. Tauron Arena Kraków wypełni się dźwiękami niezwykłymi, dlatego po prostu nie może Was tam zabraknąć!



Wydarzenie cieszy się ogromnym zainteresowaniem i bilety znikają tak szybko, jak LemON podbił serca słuchaczy, lecz wciąż jeszcze macie szansę na zdobycie wejściówek, dostępnych tutaj. Otwarcie bram wyznaczono na godzinę 17, koncert natomiast rozpocznie się o 18.30. Zapraszamy!

Sprawdźcie, co o tournée mówi lider, Igor Herbut.

Dziesięć lat temu zawiązał się maleńki zalążek zespołu LemON. To był 27 listopada 2011 roku. Miałem dwadzieścia jeden lat i przechadzałem się nad ranem po Wrocławiu. Nie pytajcie dlaczego, odpowiedź zawiera się w informacji, że miałem wtedy dwadzieścia jeden lat. Słońce zaczynało się nieśmiało odbijać w Odrze, było chłodno, ale przyjemnie i rześko. Tuż za mostem zakochanych, na którym wolno było jeszcze wieszać kłódki, na jakimś słupie zobaczyłem ogłoszenie o castingu do programu „Must be the music”. Pod różowym logo było chyba: możesz przyjść solo albo z zespołem. I właśnie w tamtej chwili postanowiłem, że założę tego dnia zespół.
Tak to się zaczęło. Przez te dziesięć lat w składzie zespołu grało dziesięciu muzyków. Ale nawet w czasie największych zamieci i burz,bo przecież muszą się one wydarzać, gdy wrażliwi ludzie tworzą razem, żyją razem w trasie, jedzą razem śniadanie w hotelu i orzeszki na stacji na kolację, nigdy nie przeszło mi przez myśl, że mogłoby LemONa nie być. 
LemON zajmuje ogromnie ważne miejsce w moim sercu, od tamtego wrocławskiego ranka, w 2011 roku. Kilka godzin później ustawiłem się w kilkudziesięciometrowej kolejce na casting przed hotelem, razem z moim kuzynem Adamem, który bardzo dobrze grał na gitarze. Adam tak jak ja jest z pochodzenia Łemkiem, a Łemkowie w takich sytuacjach nie odmawiają. Po prostu biorą gitarę i idą sprawdzić, co się wydarzy. Wydarzyło się to, co niewyobrażalne. Niecałe pięć miesięcy później wygraliśmy z autorską muzyką telewizyjny program, podobno do tej pory rekordową liczbą smsow w talent show (jesli Ty na mnie wtedy zagłosowałeś, chciałbym Ci podziękować).
W czasie finałowego wykonania utworu „Dewiat”, który napisałem w drodze do telewizyjnego studia, śpiewałem tak jak nigdy wcześniej. Do tego stopnia, że popękały mi struny głosowe podczas występu (fakt.)
Nagraliśmy debiutancką płytę. Nie wiedzieliśmy jak się nagrywa płytę i mieliśmy na to dwa tygodnie, ale, tak jak i wiele rzeczy później, jakoś się udało. Jakoś nam się udało zdobyć złote, platynowe i podwójnie platynowe płyty. Jakoś nam się udało dostać z takimi utworami, jak „Napraw” czy Scarlett” do rozgłośni radiowych. Jakoś nam się udało przetrwać zarówno sukcesy, na które nie byliśmy gotowi, jak i w pełni zasłużone porażki.
Te dziesięć lat to dziesięć lat trudnych decyzji. Naiwnego może, ale bezkompromisowego podejścia do muzyki. Tysiące ukłonów z tysięcy scen w całej Polsce i nie tylko. Tysiące Was, fanów, których zaszklone ze wzruszenia oczy, dają mi osobiście, i nam, naszej ekipie, wiarę w to, że to, o czym śpiewamy i gramy, jest dla Was ważne.
 
Dojrzewaliśmy razem.
Kłóciliśmy się. Rozstawaliśmy.
Tęskniliśmy. Odkrywaliśmy.
Przeżywaliśmy.
 
Na scenie, gościnnie, po latach razem wystąpią także, czy mogę tak powiedzieć o nich? Nasze legendy, pierwszy skład LemON: Adam, Budyń, Andrzej (tak!), bez których nic by się nie zaczęło, a w każdym razie nie zaczęłoby się tak.
Staniemy na jednej scenie, ja i moje chłopaki z Musta z 2012 roku, i ostateczny, dojrzały skład LemONa, znany Wam teraz: Piotr Kolacz (od zawsze razem), Harry (który rywalizował z nami na tej samej scenie „Must be the music”, w tym samym finale! To jest niewiarygodne wręcz, że dziś gramy razem i nie wyobrażamy sobie, jak mogłoby być inaczej) i od trzech lat razem z nami, cudowni bracia: Przemek i Tomasz Świerk.
Pomogą nam goście... cudowni artyści, z którymi w ciągu tych dziesięciu lat dzieliliśmy scenę... To niesamowite, ale... wygląda na to, że wszyscy się lubimy.

zajrzyj po więcej:





poniedziałek, 22 lipca 2019

[RELACJA] Urodzinowy koncert Jana Stosura

W miniony piątek, tj. 19 lipca 2019, odbył się wyjątkowy koncert Jana Stosura. Tego właśnie dnia wokalista obchodził bowiem swoje okrągłe, dwudzieste urodziny! Muzyk wykorzystał tę okazję, żeby na swoją jubileuszową imprezę zaprosić ciekawych gości.

Około godziny 19 przed zgromadzonymi w Dworze w Brzeznej widzami otworzyły się podwoje audialnych doznań. Jako pierwsza na scenie pojawiła się Nina Kotarba, czyli uczestniczka drugiej edycji „Voice Kids”. Następnie estradą zawładnął sprawca całego zamieszania, w dobry rozumieniu tego słowa. Ten młody i utalentowany artysta z Sądecczyzny wykonał przede wszystkim utwory ze swojego debiutanckiego albumu zatytułowanego „Nadzieja”... lecz nie zabrakło też niespodzianek! Te ostatnie objawiły się w postaci improwizacji granych przez Jana na żywo na pianinie. O oprawę dźwiękową zadbał Dj Starsky Live Show.

Kto nie mógł wziąć udziału, niech żałuje! By odkryć zaś więcej emocji związanych z owym niezwykłym dniem, obejrzyjcie fotorelację przygotowaną przez Klaudynę Nowak

fot. Klaudyna Nowak

fot. Klaudyna Nowak

fot. Klaudyna Nowak

fot. Klaudyna Nowak

zajrzyj po więcej:

poniedziałek, 15 lipca 2019

Jubileuszowy koncert Jana Stosura! Wokalista świętuje 20 urodziny

Już w najbliższy piątek, tj. 19 lipca br., w w Dworze w Brzeznej odbędzie się wyjątkowy, jubileuszowy koncert Jana Stosura. Podczas owego wydarzenia wokalista obchodzić będzie bowiem dwudzieste urodziny! Z tego powodu muzyk przygotował dla swoich gości liczne niespodzianki.

Tuż przed gwiazdą wieczoru zaprezentuje się Nina Kotarba, uczestniczka drugiej edycji „Voice Kids”. Imprezę poprowadzi Dj Starsky Live Show, odpowiedzialny za realizację scenariusza koncertowego. Bilety można nabyć w dniu wydarzenia w dwóch wariantach cenowych: 20 złotych za bilet zwykły i 50 złotych za bilet VIP. Zapraszam serdecznie! Będzie się działo i będzie moc muzyki! – obiecuje wokalista. 


zajrzyj po więcej: