Czarno na Czarnym: Zacznijmy tak banalnie, że bardziej chyba się nie da :). Co oznaczają litery DT w nazwie Waszego zespołu?
Obywatele DT: Jest to skrót od nazwy naszej rodzinnej miejscowości, czyli Dąbrowy Tarnowskiej.
Czarno na Czarnym: Czujecie się obywatelami swojej małej ojczyzny, Polski, świata, a może czegoś znacznie pojemniejszego?
Najbardziej czujemy się obywatelami swojej małej ojczyzny, chociaż Polski oczywiście też. Na bycie obywatelami świata jeszcze nas nie stać, ale bardzo chętnie zaczęlibyśmy podróżować w tę i we w tę [śmiech]. Może kiedyś się to uda i zaniesiemy naszą muzę w różne zakątki globu.
Czarno na Czarnym: Za co lubicie bohatera Waszego nowego utworu, czyli Kraków?
Obywatele DT: Długo by wymieniać, ale myślę, że na pierwszy plan wysunęłaby się tutaj szeroka oferta kulturalna. Oprócz tego cenimy sobie świetne położenie geograficzne miasta – blisko gór i nad Wisłą, historyczną zabudowę miasta i, co istotne, klimatyczne knajpy Kazimierza.
Czarno na Czarnym: Doświadczenie zdobywaliście w szkołach muzycznych, ale i dzięki ulicznemu graniu. Czy zdarzało się Wam występować również na krakowskim bruku?
Obywatele DT: Tak, mieliśmy kilka takich wykonów. Ja sam długo grałem na tarnowskiej ulicy, ale razem z chłopakami przeszliśmy się też kilka razy pograć na krakowskich bulwarach. W mieście jest niestety problem z zezwoleniami na występy uliczne. To, co kiedyś było wizytówką Krakowa, teraz jest sankcjonowane i sztywno regulowane. Osobiście nie należę do fanów takich restrykcji, ale mogę być w tej kwestii bardzo stronniczy!
Czarno na Czarnym: Czerpiecie inspirację z takich gatunków, jak blues, folk czy rock. A jakich reprezentantów tych gatunków cenicie sobie najbardziej?
Obywatele DT: Tego typu pytania zawsze są dla twórców niebezpieczne, ponieważ obnażają źródła niektórych pomysłów i z marszu stają się potem dla odbiorcy mniej oryginalne [śmiech]. Mogę powiedzieć, że od początku naszej działalności powoływaliśmy się na Johhny’ego Casha. Jeśli więc folk, to raczej w wydaniu amerykańskim, lecz obowiązkowo śpiewany po polsku. Przynajmniej w przypadku naszych autorskich numerów... Z krajowego podwórka natomiast to chyba zespół Breakout jest najbliższy naszym sercom.
Czarno na Czarnym: W swojej twórczości opowiadacie o sprawach Polski lokalnej. Jakie są to kwestie?
Obywatele DT: Zarówno pozytywne, jak i negatywne. Mogą to być sprzeczki, kłótnie, patologie i podziały społeczne, tylko właśnie ujęte w pewnej mikroskali, gdzie może dochodzić do bezpośrednich napięć między stronami. Z drugiej strony to wszystkie namiętności, miłości i przyjaźnie oraz przywiązania do rzeczy materialnych i niematerialnych, związanych z małymi ośrodkami miejskimi.
Czarno na Czarnym: Czy myśleliście o tym, by napisać też piosenkę o mieście, za którym nie przepadacie, uczynić z niego swoistego antagonistę? :)
Obywatele DT: Haha, raczej nie. Nie lubimy kiedy ktoś nas nie lubi, a taki kawałek na pewno mógłby wzbudzić niechęć wśród mieszkańców danej mieściny. I przyznam się szczerze, że jeszcze nie spotkałem miasta, w którym czułbym się jakoś skrajnie źle. Zawsze można znaleźć mankamenty w tej czy innej kwestii, ale takie coś zasługuje co najwyżej na jeden wers w piosence, a nie cały jej tekst.
Czarno na Czarnym: Dziękuję za rozmowę.