poniedziałek, 30 marca 2026

Kminek wyznaje szczerze: „Kocham”

Kminek wyznaje szczerze: „Kocham”. Co lub kogo darzą artyści tą piękną, choć trudną emocją? Posłuchajcie ich najnowszej piosenki i przekonajcie się sami. Numer znajdzie się na nadchodzącej wielkimi krokami, jubileuszowej płycie.



Ten utwór jest o tym, jak wiele w naszym życiu zależy od przypadków, wyborów i dróg, które mogły potoczyć się zupełnie inaczej. O tym, że nawet jeśli czasem zastanawiamy się, „co by było, gdyby”, to właśnie tu i teraz tworzy naszą historię. A także o tym, co najważniejsze, choć niewidzialne – o uczuciach, których nie da się pokazać ani oddać, ale które nosimy w sobie najgłębiej. To kolejny singiel wydany z okazji dziesięciolecia zespołu Kminek. Dziękujemy, że jesteście z nami i współtworzycie tę drogę – mówią muzycy.



sobota, 28 marca 2026

Każdy Romeo ma swoją „Julię”. Bartek Kiona z premierą debiutanckiego singla

Bartek Kiona przedstawia swoją „Julię”. Debiutancki singiel wokalisty opowiada o namiętności i przyciąganiu oraz o mających swoją cenę decyzjach podejmowanych sercem. Czy relacja, która równocześnie buduje i niszczy, warta jest okazywania najbardziej obnażonych, intymnych uczuć?



Napisałem Julię” tak, jak mówi się coś ważnego prosto w oczy, bez dystansu. Chciałem, żeby piosenka była czytelna i szczera  bez zbędnej ornamentyki za to z energią, która dobrze działa na żywo – wyjaśnia Bartek.



Kapela imasleep pokazuje swoją prawdziwą „twarz”

Kapela imasleep pokazała właśnie swoją kolejną „twarz”. Co się na niej maluje? A może należałoby raczej zapytać: co się pod nią kryje? Posłuchajcie tego wielowymiarowego singla i przekonajcie się sami.



Numer stanowi zapowiedź drugiej płyty formacji. Odsłania on następny fragment historii tytułowego bohatera, vermilionatym razem przyglądającego się rolom i maskom przybieranym niemal automatycznie, by dopasować się do sytuacji, oczekiwań i emocji innych. Vermilion zauważa, jak łatwo jest funkcjonować poprzez kolejne wersje samego siebie: bardziej opanowaną, bardziej pewną, bardziej obojętną. Każda z nich działa niczym tarcza, niczym zbroja, a jednocześnie oddala od prawdziwego stanu wewnętrznego. Twarz natomiast symbolizuje właśnie to oblicze, które pokazujemy światu.



Joanna Chaba śpiewa o kobietach i dla kobiet. Premiera singla „The Power”

Joanna Chaba śpiewa o kobietach i dla kobiet. O ich mocy opowiada singiel „The Power”, będący zapowiedzią nadchodzącego wielkimi krokami albumu wokalistki.



Piosence towarzyszy wyjątkowy teledysk z udziałem blisko stu kobiet, jak wokalistki WokArtysta Studio czy grupa śpiewacza „Księżanki” z Kocierzewaspotkanych przez artystkę na różnych etapach życia i w różnych zakątkach świata. To postacie świadome, silne i inspirujące, które współtworzą autentyczny, poruszający obraz wspólnoty. Zdjęcia do klipu powstały w Terminalu Kultury Gocław. Za warstwę muzyczną odpowiadają Joanna Chaba i Grzegorz Duszak, a miksem i masteringiem zajął się Jakub Żaczkowski.



piątek, 27 marca 2026

Dildo Bagginsowi i Grabażowi poszło jak po „Maśle”

Kiedy artystyczne siły łączą człowiek z torbą na głowie oraz lider zespołów Pidżama Porno i Strachy na Lachy, stworzenie efektownego numeru to bułka z „Masłem”. Zapowiadający swoją trzecią płytę Dildo Baggins zaprosił do współpracy Grabaża i tym sposobem światło dzienne ujrzała wielowymiarowa opowieść o lękach trawiących nas w trakcie podróży przez codzienność.



Zaskakująca, a równocześnie pożądana kolaboracja ma źródło w koncercie urodzinowym Pidżamy Porno w Poznaniu, w którym udział wziął również Dildo. Od tamtego momentu relacja eskalowała, aż do utworu, którego niejeden fan dobrych brzmień, nieoczywistych rozwiązań i przewrotnych tekstów będzie słuchał... z maślanymi oczami. Płyta „Pijak i Złodziej” pojawi już 17 kwietnia. 



Niklas Paschburg z premier albumu „L’Écho de Bretagne”

Otoczony zielenią Bretanii dom na końcu świata, brak internetu i magnetofon szpulowy. W takich wyjątkowych okolicznościach powstał materiał, który znajdziemy na krążku „L’Écho de Bretagne”, najnowszym tytule w dorobku niemieckiego kompozytora, producenta i pianisty Niklasa Paschburga.



Poprzednie wydawnictwo Niklasa, płyta EP zatytułowana Mexican Alps, było pierwszym w jego dorobku materiałem, w którym nie wykorzystał swoich ulubionych klawiszy. Krążek L’Écho de Bretagne” stanowi odpowiedź na ten stan.

To właśnie brak fortepianu zrodził potrzebę stworzenia nowej płyty, która dla kontrastu stawia ten tak ważny dla mnie instrument w samym centrum – wyjaśnia artysta.  Wynająłem stary domek w Paimpol Bretanii, gdzie stał fortepian koncertowy. Kiedy tam dotarłem, odkryłem, że instrument nie tylko ma ponad sto lat, ale jest też nieznanej marki i nigdy nie był restaurowany, co nadało mu niepowtarzalny charakter. Proces oswajania się z jego niełatwą obsługą był naprawdę fascynujący. Miałem przy sobie laptopa i telefon, na wszelki wypadek, ale postanowiłem je wyłączyć. Zapragnąłem, aby „L’Écho de Bretagne” było dziełem w pełni analogowym, nawet w sposobie nagrywania. Chyba nigdy nie byłem w swoim życiu tak spokojny, jak w tamtych dniach w Paimpol. Chociaż pracowałem nad bardzo konkretnym projektem i nie miałem zbyt wiele czasu, ten okres był bardziej relaksujący niż jakiekolwiek wakacje  dodaje.



Wszystkie stany Dobrawy Czocher. Premiera albumu „State of Matter”

Dobrawa Czocher zaprezentowała właśnie swój nowy album. „State of Matter” to jednocześnie zapis transformacji artystki, poszukiwania zaskakujących rozwiązań muzycznych i najszczerszych emocji, oraz kolejny dowód na jej niezwykłą wrażliwość i podążanie własną drogą.



Materiał powstał w okolicznościach wyjątkowych. A konkretnie na fali zmian, bo po przeprowadzce artystki nad Bałtyk.

Widok morza z mojego okna tuż po przebudzeniu sprawiał, że fantazjowałam o tym, co jest po drugiej stronie tego niezwykle intrygującego horyzontu niebieskiej materii. To z kolei zainspirowało mnie do refleksji nad ludzką ciekawością, odwagą zadawania pytań i szukania odpowiedzi. W trakcie życia napotykamy niezliczoną liczbę problemów i sytuacji, które zmuszają nas do sprawdzania, poszerzania granic naszej świadomości, rozwoju i odkrywania. Każda taka sytuacja to podróż, a żeby ją odbyć, potrzebujemy odwagi. Ten album to moja osobista pieśń o ludzkiej ciekawości i odwadze. Utwory na „State of Matter” tworzą swoistą chronologię wydarzeń. Od „Monologu”, który jest symbolicznym momentem ciekawości, ale i strachu, naturalnie pojawiającego się przed podjęciem ważnej decyzji, poprzez „Blue”, który jest początkiem podróży, do „Goodbye”, które kończy tę historię, ale jednocześnie wskazuje, że spotkamy się ponownie, tylko na innej drodze. „State of Matter” to wyraz trwania w swojej mocy, poszukiwania pomimo strachu, życia pomimo tego, że czasami nie wiemy, co nas czeka po drugiej stronie – opowiada Dobrawa.

Na uwagę zasługuje też sposób, w jaki utwory skomponowano i nagrano.

Postanowiłam użyć nowych brzmień, dzięki czemu album nabrał nowych barw. Gram tu na syntezatorze Mooga i muszę przyznać, że jego możliwości niesamowicie mnie fascynują. Każda chwila, w której mogłam przełączyć się na ten instrument, sprawiała mi ogromną radość. W kilku utworach używam też syntezatorów nieanalogowych i... śpiewam! Zaskoczyło mnie również, jak bardzo lubię używać swojego głosu. Traktuję go jako dodatkowy instrument, narzędzie do podkreślenia historii, która w większości i tak jest już zawarta w dźwiękach. Ostatecznie moim głównym narzędziem jest oczywiście wiolonczela, którą od kilku lat eksploruję w niekonwencjonalny sposób i która wciąż zadziwia mnie swoimi nieograniczonymi możliwościami – kontynuuje świeżo upieczona wokalistka.

Materiał został zarejestrowany przez Mateusza Danka w legendarnym Studiu S4 Polskiego Radia w Warszawie.

S4 ma swój własny, wyjątkowy klimat. To stare studio z doskonałym sprzętem i wszechobecnym duchem wspaniałych nagrań, które się tam odbywały. Bardzo lubię tam nagrywać również ze względu na akustykę i przytulność związaną z niewielkimi rozmiarami. Z Mateuszem pracowałam przy nagraniach do spektaklu teatralnego i już wtedy wiedziałam, że chcę zaprosić go do współpracy przy płycie. To był bardzo intensywny, ale przede wszystkim satysfakcjonujący czas. Podczas nagrywania zazwyczaj czuję, że trzeba pójść na kompromis: albo wykonanie jest technicznie perfekcyjne, ale brakuje mu jakiejś szczególnej emocji albo jest bardzo ekspresyjne, ale brakuje mu perfekcji. Podczas nagrywania „State of Matter” starałam się znaleźć równowagę między perfekcjonizmem a płynnością chwili. Aspekt techniczny jest dla mnie, jako artystki z klasycznym wykształceniem, bardzo ważny, ale muzyka musi oddychać naturalnie i oddziaływać emocjonalnie. Cieszę się, że w wielu miejscach odpuściłam kontrolę, dzięki czemu efekt jest bardziej autentyczny. Jestem bardzo ciekawa, jak publiczność odbierze ten akt odwagi z mojej strony – dodaje wiolonczelistka.