wtorek, 17 lutego 2026

Kulturalna Stodoła zaprasza na „Sex w wielkiej wsi”

Co powiecie na... „Sex w wielkiej wsi”? I nie, nie chodzi tu o jakąś niemoralną propozycję, a wręcz przeciwnie: o sposób na spędzenie wieczoru na najwyższym artystycznym poziomie i w doborowym towarzystwie. Taki bowiem tytuł nosi jeden ze spektakli, którego reżyserem i scenarzystą jest Michał Gawliński znany nie tylko jako jedna trzecia serca Kabaretu Neo-Nówka, ale i jako krzewiciel kultury na każdym gruncie i terenie zielonym. Na scenie zobaczymy zaś Grupę Teatralną Qlturalni działającą przy podwrocławskiej Kulturalnej Stodole, miejscu pełnym magii, ciepła i pozytywnej energii. 



Aktorów tych nie kojarzycie z kina, telewizji czy Netflixa (przynajmniej na razie), ale wystarczy kilka minut sztuki z ich udziałem, by zacząć utożsamiać ten bajeczny zespół z czystym talentem, autentycznością i szerokim wachlarzem emocji, jakie z ujmującą naturalnością potrafi przekazać publiczności.

„Sex w wielkiej wsi” to podróż do przeszłości, do czasów, gdy dama nie była jedynie kartą w talii, dwór oznaczał coś ponad przedmiot lingwistycznego sporu z polem, laska stanowiła podparcie dla mężczyzny w nieco innym kontekście niż dziś, a mówiąc o konwenansach, nikt nie miał na myśli zwyczajnie wyszukanego określenia wyrwanego ze słownika. Poznajemy tam pewną rodzinę, oś całej opowieści, a im bardziej wdrażamy się w jej życie codzienne, tym dobitniej się okazuje, że eleganckie stroje bywają przykrywką dla tego, co nieco mniej eleganckie. Damsko-męskie perypetie, konflikt międzypokoleniowy i służba, na którą zawsze można liczyć  to i znacznie więcej czeka nas w spektaklu, który jest, owszem, przede wszystkim przezabawną historią pękającą w szwach od tekstów o kultowym potencjale, lecz też dyskretnie nakłania do zastanowienia się nad tym, czy czasem nie gubimy gdzieś naszych wartości, tak ważnych, tak bardzo będących na porządku dziennym, że w pewnym momencie już niedostrzeganych. A jeśli dodamy do tego wyśpiewane po prostu po mistrzowsku piosenki, otrzymamy komedię z przesłaniem o musicalowym zacięciu. Czego jeszcze trzeba do szczęścia najbardziej nawet wymagającemu widzowi? Chyba wyłącznie... biletów! A te przydadzą się 1 kwietnia (i jest to całkowicie poważna deklaracja, mimo że żartów z górnej półki rzeczywiście nie zabraknie), tego dnia bowiem „Sex w wielkiej wsi” będzie można obejrzeć w Sali Koncertowej Radia WrocławWejściówki znikają błyskawicznie, w przeciwieństwie do uśmiechu, który po spotkaniu z Qulturalnymi jeszcze długo pozostanie na ustach i w oczach, zatem warto zamówić je właśnie teraz. Wystarczy kliknąć tutaj. By nie przegapić żadnych nowości związanych z Kulturalną Stodołą, zaobserwujcie również jej profile na Facebooku Instagramie. Na koniec pozostaje ukłonić się Michałowi i spółce, z podziękowaniem za terapię śmiechem, bo takie nagromadzenie teatralnego wirtuozerstwa nie zdarza się często. 


Brytyjski duet Mesh z premierą numeru „Hey stranger”

Światło dzienne ujrzał właśnie singiel „Hey stranger” brytyjskiej grupy electropopowej Mesh. To zapowiedź albumu „The Truth Doesn't Matter” mającego ukazać się już 27 marca.



Mesh czerpie pełnymi garściami z dorobku artystycznego takich legend, jak Depeche Mode, inspiruje się też współcześniejszymi twórcami, nie przestając przy tym podążać ścieżką własnego, wyrazistego stylu. Pełna takiego miksu brzmień rodem z lat osiemdziesiątych i współczesnych dźwięków będzie owa nadchodząca wielkimi krokami płyta, a gdy dodamy do tego mroczne teksty traktujące o czymś, otrzymamy obietnicę materiału, na premierę którego naprawdę warto czekać.



Kurkus przedstawia „Córkę Komety”

Kurkus zaprezentowała właśnie singiel zapowiadający jej drugą płytę, mającą ukazać się w maju tego roku. „Córka Komety” to piosenka o zacieraniu się granic między wspomnieniami z dzieciństwa a snami.


fot. Ola Cieciak

Tytuł piosenki nawiązuje bezpośrednio do literatury Tove Jansson. Szukałam odpowiedniego tytułu i czytając „Muminki”, natknęłam się na sformułowanie „dziecko komety”. Uznałam, że pasuje do kontekstu utworu, w którym śpiewam o mojej mamie. Dodatkowo brzmienie kompozycji kojarzyło mi się z twórczością zespołu Komety, a Janek Szarecki, który nagrał tu gitary i bas, zrobił naprawdę dobrą robotę – opowiada Kurkus.



Diatom z premierą numeru „The Northern Veil”

Diatom to kapela z Gdańska parająca się ożywczym miksem post metalu, post rocka i alt rocka. Dziś muzycy zaprezentowali „The Northern Veil”, drugi singiel zapowiadający płytę „Low Light” mającą ukazać się już 26 marca.



Utwór traktuje o ostateczności, o tym, że gdy wszystko obraca się w pył, plany na przyszłość tracą znaczenie. Pozostają pustka i oczekiwanie końca.



Czy formacja Dobry Odbiór prowadzi „Pamiętnik”?

Czy formacja Dobry Odbiór prowadzi „Pamiętnik”? Okazuje się, że tak, a w dodatku ochoczo dzieli z fanami swoimi zapiskami. Taki bowiem tytuł nowi nowy singiel grupy, który ujrzał właśnie światło dzienne.



Utwór ten opowiada o marzeniach, wspomnieniach i szukaniu swojej drogi w świecie pełnym zagadek. Czy odważycie się odkryć własne sekrety wynotowane na marginesach kartek „Pamiętnika”?



KRiSU i jego bezpieczna przystań w singlu „Gdybyś była”

W swoim najnowszym singlu KRiSU opowiada o uczuciu udowadniającym, że milczenie rzeczywiście jest złotem. „Gdybyś była” to drugi singiel zapowiadający album „Krzyk”.



To utwór dla tych, którzy wierzą, że miłość nie zawsze musi być głośna – czasem wystarczy, że jest. Piosenka o bliskiej osobie, która potrafi uciszyć świat jednym spojrzeniem i stać się spokojem wtedy, gdy wszystko wokół traci rytm. Ona nie potrzebuje ram ani nut, bo jest uczuciem, które wymyka się definicjom. To muzyczne wyznanie, w którym miłość nie jest krzykiem, ale ciszą – bezpieczną, ciepłą i prawdziwą. Nie musisz nazywać wszystkiego - wystarczy, że będziesz. A jeśli ja mogę być czymś dla Ciebie, to chcę być miejscem, w którym naprawdę możesz odpocząć – mówi KRiSU.



Monika Susłyk zastanawia się, jak to jest „Twoją być”

W swoich poprzednich piosenkach puszczała oko do słuchacza, dziś zupełnie na poważnie śpiewa o uczuciu dojrzewającym powoli, acz skutecznie. Dokładnie tak jak utwór, o którym mowa i za którego pośrednictwem Monika Susłyk zastanawia się, jak to jest „Twoją być”.



Chciałam, żeby słuchacze odpoczęli trochę od ostatnich ironicznych piosenek o świętach, stąd lekka funkowo-popowa propozycja – mówi Monika. Głównym autorem muzyki jest tu Filip Kałuża, odpowiedzialny też za instrumenty klawiszowe. Oprócz niego w nagraniach partii instrumentalnych wzięli udział Paweł Jankowski (gitara basowa), Michał Dykban (gitary) i Nikodem Świerkowski (perkusja). Kompozycja powstała ponad sześć lat temu i od tego czasu liczne metamorfozy. – Ten utwór miał chyba pięć, sześć, a może nawet siedem wersji. Zmienialiśmy tempo, charakter, aranżację. Wiecznie coś nie podobało się Filipowi pod kątem producenckim. Były momenty, kiedy wydawało się, że on nigdy nie ujrzy światła dziennego. Dopiero po latach wszyscy poczuliśmy, że to jest TA wersja, i wydajemy są szybciutko, żeby znów czegoś nie zmienić – dodaje ze śmiechem wokalistka.