sobota, 21 marca 2026

M!ka wkracza do „Akcji”

M!ka wkracza do „Akcji”! Efektem działań wokalistki jest tak właśnie zatytułowany singiel, będący niebanalną mieszanką alternatywy i tanecznego rytmu. Numer wyprodukowali Czarny HiFi i Pyotr Radzio.



„Akcja” jest o dzikości serca. Takiej, w której samochód nie jeździ po dziurach, tylko unosi się nad asfaltem, księżyc zmienia się w kulę disco, a stacja benzynowa staje się najbardziej romantycznym miejscem na ziemi. Napisałam ten utwór, kiedy byłam wariacko zakochana, i właśnie taki on jest: szaleńczy, namiętny i z brokatowymi motylami w brzuchu – opowiada M!ka.



Premiera gorąca jak wulkan. Formacja EKHTO prezentuje singiel „Etna”

Czy pustkę po kimś, kto zniknął z naszego życia, da się jakoś wypełnić? A może najlepszym wyjściem jest iść dalej przed siebie, ucząc się świata na nowo? Odpowiedzi na te pytania szuka zespół EKHTO, który zaprezentował właśnie poruszający utwór o tytule „Etna”



W pewnym momencie naprawdę zafascynowały mnie wulkany, ich cisza przed wybuchem, żar ukryty pod skórą ziemi. Pociąga mnie to napięcie, lawa drzemiąca głęboko pod powierzchnią, która przez długi czas udaje spokój. Kiedy ktoś odchodzi, kiedy kogoś tracisz, to jak krajobraz po erupcji. Zastanawiasz się, czy jeszcze wróci, czy już zniknął na wieki. Czy zostały tylko pył i cisza, czy pod tą czarną pokrywą zaczyna już kiełkować coś nowego? Czy to koniec, czy tylko przemiana? Wulkany nauczyły mnie, że zniszczenie i narodziny są nierozłączne, a strata czasem jest przestrzenią, w której ziemia stygnie powoli, by kiedyś znów zapłonąć – mówi Anita Barton, autorka tekstu.



Szwajcarski zespół Lone Assembly wystąpi w Polsce

Szwajcarska grupa Lone Assembly wydała w lutym swoją debiutancką płytę, „Knots & Chains”. Polska publiczność będzie mogła posłuchać tego materiału na żywo jeszcze w tym roku, wtedy bowiem zespół odwiedzi nasz kraj, by dać aż trzy koncerty. Zapraszamy!


fot. Margaux Fazio

Album ma formę cyklu, przechodząc od duszności do otwartości, od zamkniętych miejsc do większej, choć kruchej, oddychającej przestrzeni  wyjaśnia wokalista Lone Assembly, Raphaël Bressler.

Poniżej znajdziecie polski koncertowy rozkład jazdy. Bilety można nabyć na stronach Bilety24.plEbilet.plKupbilecik.pl i independentmusicmarket.pl.

13 listopada 2026 | Poznań | Pod Minogą
14 listopada 2026 | Piekary Śląskie | OK Andaluzja
15 listopada 2026 | Warszawa | Potok



Formacji Madame Affair musiało się powieść. Premiera singla „Bowaryzm”

Walcząca z komercyjną alternatywą kapela Madame Affair prezentuje swój najważniejszy dotychczas utwór. „Bowaryzm” to satyryczna opowieść o klasowych podziałach, fantazmatach i rozczarowaniach oraz zazdrości miażdżącej młodych ludzi, zwłaszcza w czasach wyidealizowanych profili na Instagramie, co stanowi wyraźne, nieprzypadkowe nawiązanie do powieści „Madame Bovary” Flauberta, której zespół zawdzięcza również nazwę.



Naszą muzyką włada rytm, dlatego wszystkie instrumenty zdarza nam się traktować jako perkusyjne. W „Bowaryzmie” wydobywamy dźwięki tak krótkie, jak tylko potrafimy. Ten poszatkowany, nerwowy groove zmusza ciało do tańca, a jednocześnie oddaje emocje narratora. Uwielbiamy bawić się nieoczywistymi połączeniami słów i muzyki, która (tak jak emocje) jest przeżyciem subiektywnym i złożonym. Funk i disco kojarzone są często z błahymi tematami, mimo że u podstaw tych gatunków stoi walka o równość. Zestawiamy tę tradycję z naszą perspektywą, wpływami elektroniki, popu czy dance punku, aby zostawić na polskiej scenie coś niespotykanego ​ – ​ mówi Arek Gaducewicz z Madame Affair.



czwartek, 19 marca 2026

Kamil Kowalski sprawił, że „Panienka” wylewa „łez deszcze”?

Kamil Kowalski wylewa „łez deszcze”. Fani wokalisty również zapewne je wylewają, ale powodem jest wyłącznie radość płynąca z premiery nie tylko jego kolejnego singla, ale i albumu „Panienka”, który ujrzał światło dzienne pod szyldem wytwórni Niebieski Label.



Nowa propozycja Kamila w przejmujący sposób opowiada o tym, że myli się ten, kto twierdzi, iż prawdziwy facet nie może sobie pozwolić na okazywanie emocji. To jeden z najbardziej osobistych utworów znajdujących się na płycie, odzwierciedlający jej szczery charakter.



Kocia Muzyka nosi „Na sercu grawer”

Kocia Muzyka nosi „Na sercu grawer”. Tak bowiem nazywa się świeżo zaprezentowany album, będący zbiorem opowieści, które, zgodnie z tytułem, zostawią w Waszych duszach drogocenny ślad.



Płyta Na sercu grawer jest jak nieśmiertelnik. Te pojedyncze kulki łańcuszka to wiele rzeczy. Sytuacje, w których się znalazłem. Wydarzenia, których byłem świadkiem lub uczestnikiem. Miejsca, które odwiedziłem. Ludzie, których poznałem. Przez połowę życia pisałem i grałem autorską muzykę, a jednak trzydziestka dopadła mnie w momencie, w  którym zaniedbałem akt tworzenia. Dlatego teraz, po dłuższej nieobecności i kilka lat po trzydziestce, z  przyjemnością mogę odwdzięczyć się za moje przeżycia kilkoma piosenkami. Mógłbym   tutaj   użyć   modnych   słów-kluczy,   takich   jak   „wdzięczność”,   „szczerość”  czy   „akceptacja  niedoskonałości”. Jednak nie to było moim drogowskazem – to przyszło później. „Na sercu grawer” to surowa w brzmieniu laurka dla rzeczy, które w jakiś sposób mnie ukształtowały. Czasem  było miło, czasami trochę mniej, jednak to wszystko doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem obecnie.  Każdy z nas ma takie przeżycia, które zostały z nim na dłużej. Nie istnieje ani jedno serce bez tego tytułowego graweru. Nawet jeżeli dzisiaj to wszystko wydaje się w  najlepszym wypadku jedynie barwnym wspomnieniem z zupełnie innych czasów, pamiętaj: „to nadal jesteś Ty” – opowiada twórca projektu. – Niektórzy mówią, że dużo tu zimnej fali. Tego nie wiem, ale na pewno w tej muzyce bije post-punkowe serce. Utwory   zaaranżowane   na   dwie   gitary   basowe  i  odrobinę   syntezatorów.  Świadoma   rezygnacja   z gitary elektrycznej wysuwa rytm na pierwszy plan i zmusza gitarę basową do przekraczania własnych granic. Teksty w języku polskim nie stronią od interesujących wersów i nie boją się szczerości. „Na sercu grawer” to dwanaście piosenek złożonych w całość w wynajętej kawalerce na wrocławskim osiedlu Gaj. Nagranych wyłącznie za pomocą tego, co wtedy miałem pod ręką. Stary wzmacniacz, bas, przypadkowe mikrofony, mała klawiatura MIDI, kilka efektów... Wszystko w duchu „zrób to sam” i według myśli „rób to, co możesz, tym, co masz, tam, gdzie jesteś” – dodaje.



Zespół UM:MA z premierą utworu „Abysal”

Co się wydarzy, gdy dwie Poznanianki połączą artystyczne siły z mieszkającym w Krakowie Włochem? Powstanie wtedy niebanalny skład parający się melodyjnym połączeniem takich gatunków, jak triphop, art rock czy synth. Efektem tych działań jest najnowszy singiel projektu UM:MA, gdyż właśnie o nim mowa, zatytułowany „Abysal”.



„Abysal” to opowieść o takiej ciemności, która nie jest brakiem światła. To intymna strefa, która należy do najdzikszych, mało poznanych rejonów naszego odczuwania. Śpiewamy o podróży przez kryzys do wolności, przez noc, która wreszcie przestaje być ciężka, bo ktoś przemknął przez mrok i zostawił w nas kolor. Miłość do jednej osoby może otworzyć się na cały korowód bliskich. W momencie, gdy wszystko się rozpada – zabieramy, to co, najważniejsze, i uciekamy do światła – mówią muzycy.