piątek, 2 października 2026

Dildo Baggins z premierą singla „Samotny wuj II” zapowiadającego płytę „Pijak i złodziej vol. II”

Nie ulega wątpliwości, że jeśli coś, jak mawia młodzież, „żre”, to wypadałoby pociągnąć temat i zobaczyć, dokąd zaprowadzi nas jego kontynuacja. Z takiego słusznego założenia wyszedł Dildo Baggins, który przedstawił właśnie „Samotnego wuja II”, czyli nową piosenkę zapowiadającą album „Pijak i złodziej vol. II”. Sprawdźcie, co tym razem zrodziło się pod papierową torbą.


 

Pierwsza część historii o pozbawionym towarzystwa członku rodziny powstała trzy lata temu. W premierowym utworze Baggins wraca do deklaracji składanych w przeszłości tylko po to, by się z nimi rozprawić. W rezultacie „Samotny wuj II” traktuje o wycofywaniu się z dawnych obietnic, przewartościowaniu własnych słów i konsekwencjach emocjonalnych decyzji, które kiedyś wydawały się ostateczne, a wszystko to zanurzone zostało w ironiczno-melancholijnym, typowym dla artysty sosie. „Pijak i złodziej vol. II” będzie natomiast przedłużeniem wydawnictwa, jakie ujrzało światło dzienne wiosną tego roku.



Kasoil płynie „Pod prąd”

Kasoil płynie „Pod prąd”, a towarzyszy jej w tym producent Ajzeja. Nowy singiel wokalistki traktuje o manipulacjach oraz o momencie, gdy przestajemy godzić się na zadawalanie otoczenia i jego oczekiwań, więc porzucamy potrzebę bycia akceptowanym za wszelką cenę na rzecz niezależności i autentyczności.


 

Jestem artystką i niech nikt mi nie mówi, że nie kręci mi się biznes. Biznes nigdy nie był celem. Im jestem starsza, tym bardziej trudno mi jest uwierzyć, że stale muszę się tłumaczyć ze swoich działań, decyzji, wyglądu czy słów, nawet tych użytych w piosenkach. Czy ma to związek z tym, że jestem kobietą? Czy wtedy łatwiej jest wycelować pociski, myśląc, że przemilczę, że nie oddam ciosu? „Pod prąd” to mój statement w sztuce, w życiu i w prywacie. Bycie sobą nigdy nie było łatwe – tak jak z trudem i w bólu rodził się ten numer. I mam nadzieję, że pomimo jego gorzkiego posmaku, przełknięcie format i treść jakie ze sobą niesie – wyznaje Kasoil.



czwartek, 1 października 2026

RobGitarnik oznajmia: „Idę w płomienie”

RobGitarnik oznajmia: „Idę w płomienie”. Taki tytuł nosi nowa propozycja wokalisty i choć zdawać by się mogło, że numer zachęca do tego, by igrać z ogniem, to słuchając go, na pewno się nie sparzycie.


 

To energetyczny, gitarowy utwór rockowy opowiadający o niebezpiecznej fascynacji, która okazuje się silniejsza od zdrowego rozsądku – zaprasza do posłuchania piosenki RobGitarnik.



Tony Iommi z premierą singla „Stormwatcher”

Gitarzysta Tony Iommi zaprezentował właśnie singiel zapowiadający płytę „From The Dark” mającą ukazać się 23 października nakładem BMG. Ów utwór zatytułowany „Stormwatcher” opowiada o okręcie uwięzionym przez szalejącą burzę.


 

Jesteśmy kapitanami własnego statku, zderzającego się z nieznanymi i czasami wymagającymi wodami. Zawsze nawigujemy naprzód, pewnie sterując przez każdy sztorm, napędzani marzeniami o nowych horyzontach i pragnieniem czegoś nowego – mówi Jørn Lande, wokalista i autor tekstu.



„Projekt żona” Poli Błasik. Posłuchaj nowego singla wokalistki

W swoim najnowszym singlu, „Projekt żona”, Pola Błasik wyraża sprzeciw wobec życiu pod dyktando drugiej osoby i opowiada o tym, jak ważne jest wyrwanie się ze złotej klatki i odnalezienie na powrót siebie. To także drugi singiel z nadchodzącej płyty wokalistki, „Samo się płacze”.


 

Pisałam tę piosenkę w czasie wielkich życiowych zmian. Jest rodzajem ukłonu w stronę przeszłości i podziękowaniem za wszystko, co trudne i niewygodne. Dziś mogę poczuć diametralną różnicę, kiedy czuję się kochana za to, jaka jestem, kiedy nie muszę udawać i zasługiwać na czyjąś miłość – mówi Pola. – Bycie „projektem żoną” to dla mnie trwanie w relacji, w której spełnia się czyjeś wizje i oczekiwania. To rezygnacja z siebie w związku, ciągłe dopasowywanie i udawanie, w zamian za pozór bezpieczeństwa i skrawki uczuć, podobnych złudnie do miłości.



Natalia Marczuk wywabia „Plamy”

Natalia Marczuk wywabia „Plamy”. Nie chodzi jednak o to, że za chwilę one znikną. Wręcz przeciwnie. Taki bowiem tytuł nosi debiutancki, opowiadający o akceptacji przeszłości album wokalistki, który ujrzał właśnie światło dzienne. 


fot. Zuzanna Odalanowska, oprac. graf. Bartosz Żuber

Niektórych sytuacji i osób nie da się wyprać z głowy. Ale to dobrze. Byłabym uboższa o wiedzę i doświadczenie, a przede wszystkim nie miałabym czego wspominać i o czym pisać piosenek. Każda relacja i każde doświadczenie zostawiły we mnie jakąś plamę. Niektóre z czasem się sprały, inne zostały na dłużej. Razem tworzą patchworkowy obraz moich myśli – złożony z różnych skrawków materiału, które ostatecznie układają się w jedną całość – opowiada Natalia.



Miko Blascello gra „Na balu”

Każdy, kto choć raz był „Na balu”, wie, że wydarzenia te pełne są kolorów, dźwięków, tańca, świateł i muzyki. Na swojej najnowszej płycie Miko Blascello odsłania natomiast wszystko, co znaleźć można za ciężkimi, ozdobnymi kotarami: gorące romanse i zimne spojrzenia, śmiech pozbawiony rozbawienia i uśmiech daleki od szczerości oraz rozmowy za plecami i wbijane w te plecy mentalne noże.


 

„Na balu” to konceptualny album otwierający drzwi do świata nocnych tajemnic, ukrytych spojrzeń i niedopowiedzianych historii. Przygląda się wydarzeniom rozgrywającym się w różnych zakamarkach balowej sali. Tam, gdzie oficjalna fasada ustępuje miejsca emocjom, plotkom, gwałtownym romansom i cichym dialogom. To opowieść o międzyludzkich relacjach w ich najbardziej wieloznacznych odcieniach. To, co niedopowiedziane, zostaje dograne głębokim, pełnym melancholii oraz pasji brzmieniem wiolonczeli. Instrument staje się narratorem, który prowadzi słuchacza przez mroczne korytarze, ustronne altany i głośne sale taneczne, tworząc niezwykle zmysłowy i filmowy klimat – wyjaśnia Miko.