Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Łuba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr Łuba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 lutego 2024

[WYWIAD] The Dames: „Będą fontanny, girlandy i wodotryski!”

Zapraszamy do Klubokawiarni! A także do lektury nowego wywiadu, którego bohaterem jest tym razem zespół The Dames. 



Czarno na Czarnym: Czym kierowaliście się przy wyborze klubu, w którym zarejestrowaliście materiał na płytę „Live! At Klubokawiarnia”?
The Dames: Głównie dobrą akustyką. Aleks, nasz basista i spec od wszelkich spraw brzmieniowych, stwierdził, że było OK, więc jest OK.

Czarno na Czarnym: Czy decyzja o wydaniu albumu koncertowego była spontaniczna, czy też mieliście takie plany już wcześniej?
The Dames: Była to decyzja jak najbardziej spontaniczna. To miało być zwykłe demo. Ale kiedy odsłuchaliśmy materiał, wszyscy zrobiliśmy kolektywne „O (niecenzuralne słowo)!”.

Czarno na Czarnym: Co odróżnia koncert klasyczny od takiego nagrywanego na potrzeby wydawnictwa?
The Dames: Troszeczkę trzeba było publiczność zdyscyplinować ;).

Czarno na Czarnym: Gdzie w najbliższym czasie będziemy mogli posłuchać tych utworów jeszcze bardziej na żywo? :)
The Dames: Na pewno przyjdzie na to czas. Mieliśmy właśnie minitrasę po Wielkiej Brytanii. Bardzo miło nas tam przyjęto. Z całą pewnością będzie coś latem. Postaramy się też, aby było też coś wcześniej. Tymczasem spokojnie nagrywamy płytę. Tym razem studyjną. „Live At Klubokawiarnia” jest rozmyślnie płytą bardzo surową. Żadnych overdubów! Na płycie studyjnej pofolgujemy sobie. Będą fontanny, girlandy i wodotryski!

Czarno na Czarnym: W takim razie do zobaczenia i do usłyszenia :). Dziękuję za rozmowę!

poniedziałek, 5 lutego 2024

[RECENZJA] The Dames i „Live! At Klubokawiarnia”

Na swoim nowym albumie zespół The Dames wykłada kawę na ławę. I nie tylko dlatego, że tytuł płyty to „Live! At Klubokawiarnia”. Formacja opublikowała materiał zarejestrowany podczas występu w jednym z gdyńskich lokali i trzeba przyznać, że nagranie poszło artystom iście koncertowo. 



Znajdziemy tu siedem kompozycji i ta siódemka z pewnością okaże się szczęśliwa dla każdego fana pop-rockowego neoklasycyzmu w najlepszym wydaniu. Numery te tworzą wspólnie historię, jaką moglibyście usłyszeć w amerykańskim, klimatycznym pubie, gdy za mikrofon chwyci artysta country, gotowy do rozpoczęcia swojego show, kameralnego, acz porywającego. Wracając jednak na polską ziemię, warto podkreślić, że wydawnictwo wiernie oddaje atmosferę towarzyszącą graniu kapeli na żywo, bowiem próżno tu szukać naniesionych w studiu modyfikacji czy dodatków. Kto jeszcze nie stał przed sceną z szalejącą na niej grupą The Dames, ten z pewnością skorzysta z muzycznego zaproszenia przy najbliższej możliwej okazji. Jeżeli natomiast wykrzykiwaliście już słowa piosenek razem ze zgromadzonym tłumem, krążek stanie się bez wątpienia świetnym odświeżeniem wspomnień i zachętą do kolejnego spotkania z Piotrem Łubą i spółką.

czwartek, 1 lutego 2024

The Dames z premierą albumu „Live! At Klubokawiarnia”

Grupa The Dames wydawała właśnie swoje pierwsze wydawnictwo koncertowe. „Live! At Klubokawiarnia” to zapis występu, który odbył się w ubiegłym roku w kameralnym klubie w Gdyni.



Jesteśmy genialnym koncertowym zespołem. To jest nasze prawdziwe oblicze i stąd pomysł na wydanie naszego koncertu na płycie. Jeśli jeszcze nie mieliście szansy spotkać nas w klubie czy plenerze, poczujcie klimat i przedsmak naszych możliwości, wsłuchując się nasz album live. Po więcej zapraszamy na żywca! – mówi Piotr Łuba, lider formacji.

wtorek, 10 maja 2022

[WYWIAD] Piotr Łuba z The Dames: „Najdziwniejsze pomysły to przeważnie ja”

Zapraszam do lektury wywiadu z Piotrem Łubą, wokalistą zespołu The Dames, który z perspektywy autora słów, kompozytora i... wielbiciela lat sześćdziesiątych opowiedział o najnowszym singlu swojej formacji, „Hey, now!”.



Czarno na Czarnym: Wasz najnowszy teledysk, towarzyszący piosence „Hey, now!”, nawiązuje do lat sześćdziesiątych. Dlaczego zdecydowaliście się na ukłon w stronę tej właśnie dekady?
Piotr Łuba: Była to chyba najwspanialsza dekada dla muzyki pop. Osobiście moja fascynacja tą dekadą bierze się po części z mojego dzieciństwa w Nowym Jorku. Rodzice „zasępili” na porządne radio, więc miałem radio odbierające średnie fale. Okazało się to „szczęściem w nieszczęściu”, ponieważ radiostacje w tym paśmie przeżyły swoją świetność właśnie w latach sześćdziesiątych i ich playlisty nawiązywały do tej tradycji. Więc już jako dzieciak miałem takich wykonawców, jak Roy Orbison, The Supremes czy The Beatles w małym palcu.

Czarno na Czarnym: Czy czujecie się fanami muzyki tamtych czasów?
Piotr Łuba: Myślę, że nie sposób nie być fanem tamtych czasów. Choćby nawet nieświadomie.

Czarno na Czarnym: Kto wpadł na tak oryginalny sposób wykorzystania tego motywu?
Piotr Łuba: Ja. Najdziwniejsze pomysły to przeważnie ja.

Czarno na Czarnym: Jak doszło do realizacji tej koncepcji?
Piotr Łuba: Najważniejsze było znaleźć życzliwy salon piękności. Szukaliśmy jakiś czas i okazało się, że mieliśmy go pod samym nosem w Sopocie. Przy okazji wielkie podziękowania dla Centrum Pięknego Ciała i Fryzur.

Czarno na Czarnym: Tekst „Hey, now!” jest dość gorzki, gdyż poruszono w nim kwestię problemów w związku. Czy zrównoważenie takiego przekazu elementami humorystycznymi, od których nie stroni klip, to zabieg celowy?
Piotr Łuba: Oczywiście. Nie można traktować rzeczy zbyt poważnie. A już zwłaszcza siebie. Nie uważam, by treść teledysku musiała być tożsama z tekstem. To zbyt „łopatologiczne”.

Czarno na Czarnym: Spotkałam się z opinią, że praca na planie komedii to poważna sprawa. A ponieważ „Hey, now!” przypomina sprawnie zmontowany film krótkometrażowy, nie mogę nie zapytać, jak było w Waszym przypadku. 
Piotr Łuba: To prawda. Były koncepcja do zrealizowania, sceny do wykonanie i je wykonaliśmy. Może jest w stwierdzeniu o powadze w komedii więcej racji, niż się wydaje. Sam jestem raczej smutasem, być może stąd moje zamiłowanie do komedii.

Czarno na Czarnym: Czy mieliście wcześniej świadomość, iż drzemią w Was takie talenty aktorskie? :)
Piotr Łuba: Nasza gra była... jakby to powiedzieć... świadomie amatorska ;).

Czarno na Czarnym: Czy możemy spodziewać się kolejnych etiud filmowych spod znaku The Dames? :)
Piotr Łuba: Oj na pewno ;).

Czarno na Czarnym: W takim razie czekamy z niecierpliwością ;). Dziękuję za rozmowę!

czwartek, 12 sierpnia 2021

[WYWIAD] The Dames: „Kobiety (nie tylko bursztynowe) nie lubią konkurencji”

Zapraszam do lektury wywiadu z zespołem The Dames, czyli twórcami między innymi świetnie przyjętego singla „Amber Lady”. 



Czarno na Czarnym: Wasz utwór „Amber Lady” cieszy się ogromną sympatią ze strony słuchaczy. Jakie czynniki, według Was, przyczyniły się do osiągnięcia takiego sukcesu?

The Dames: Myślę, że to po prostu dobrze „skrojona” piosenka. Na pewno teledysk bardzo pomógł. Wiadomo, że zawsze ma się nadzieję, że coś większego wyszło z tego, co zrobiłeś/zrobiłaś, ale to rzeczywiście przeszło nasze oczekiwania

Czarno na Czarnym: Za co najbardziej lubicie tę piosenkę?

The Dames: Za sukces, który odniosła [śmiech]. Ma coś w sobie takiego, że pomimo tego, że przecież graliśmy to tyle razy na próbach i koncertach (nie mówiąc już o procesie miksowania), po pierwszych paru taktach od razu nam się chce ją grać na nowo. Chyba w tym właśnie tkwi sedno odpowiedzi na poprzednie pytanie.

Czarno na Czarnym: Chodzą słuchy, że macie dobre wieści dla fanów spragnionych Waszych kolejnych singli. Czy moglibyście opowiedzieć o tych zamiarach wydawniczych?

The Dames: Na razie skupiamy się na „Amber Lady”. Nie chcemy jej robić konkurencji. Kobiety (nie tylko bursztynowe) przecież tego nie lubią [śmiech]. Mamy jednak parę nowych piosenek, które będziemy chcieć wypuścić jeszcze w tym roku. No i może, kto wie, płyta długogrająca w przyszłym roku?

Czarno na Czarnym: Nie ulega wątpliwości, iż trudny czas pandemii pokrzyżował mnóstwo planów, również artystycznych. A czy potraficie dostrzec tu jakieś pozytywne strony? Może przymusowe odsunięcie od muzyki sprawiło, że odkryliście swoje następne talenty?

The Dames: Czas lockdownu był naprawdę trudny, ale Ania poświęciła go na naukę trąbki, ja saksofonu. Więc nie próżnowaliśmy. Ale jeszcze bardzo daleka droga przed nami, by się z nowymi instrumentami pokazać publicznie.

Czarno na Czarnym: Jakie jest obecnie największe marzenie zespołu The Dames?

The DamesW tej szczególnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, to na pewno zdyskontowanie sukcesu „Amber Lady”Piosenka miała premierę na początku lipca, więc nie mogliśmy jej promować na przykład na festiwalach. Na szczęście wypromowała się sama.

I właśnie tego Wam życzę. Dziękuję za rozmowę!


Sopocka formacja The Dames to trzech facetów, jedna kobieta i sto procent energii. Ich nowy przebój, Amber Lady”, osiągnął w zaledwie miesiąc trzysta siedemdziesiąt tysięcy wyświetleń na YouTube. 



Dama zmienną jest, niczym twórczość The Dames. Rock, pop, punk, funk, ska... Taki pop-rockowy neoklasycyzm: pop rock czerpiący inspirację z legend, jak The Beatles czy David Bowie. Wpadające w ucho melodie, których nie można pozbyć się z głowy, harmonie wokalne, energetyczny występ i „radosna” dźwięcząca muzyka urodzona w umyśle Pierwszej Damy sopockiej sceny, charyzmatycznego Piotra Łuby.


W skład The Dames wchodzą:  Piotr Łuba (śpiew), Anna Stodulska (gitara basowa), Piotr Słodkowski (gitara) i Jacek Skrzydlak (perkusja).

wtorek, 27 lipca 2021

The Dames z premierą energetycznego singla „Amber Lady”

Formacja The Dames zaprezentowała utwór zatytułowany „Amber Lady”. Ta nowa muzyczna propozycja jest funkrockową, pełną energii piosenką z elementami ska.



Twórczość The Dames  to pop rock czerpiący inspirację z takich legend, jak The Beatles czy David Bowie. Połączenie wpadających w ucho melodii, harmonii wokalnych i energii charyzmatycznego Piotra Łuby stanowi gwarancję sukcesu. W zaledwie kilkanaście dni singiel został bowiem wyświetlony w serwisie YouTube przeszło sto pięćdziesiąt tysięcy razy. Za tekst „Amber Lady” odpowiada Piotr Łuba, obok Anny Stodulskiej odpowiedzialny tu także za muzykę.


Utwór „Amber Lady” powstał ponad rok temu – mówi wokalista The DamesPiotr Łuba Inspiracją do jej napisania był moment, kiedy stałem za znajomą w kolejce do baru w sopockim Teatrze Boto. Jakoś tak potrząsnęła głową i zarzuciła włosami, że od razu cały refren powstał w mojej głowie. Czasami czujesz, że napisałeś zaczyn czegoś dobrego. Wtedy ważne jedynie to, by tego nie spieprzyć ;-). Jesteśmy zespołem z Sopotu, więc dodatkowo w grę musiał wejść nasz lokalny patriotyzm :). Pandemia pokrzyżowała nam plany wydawnicze i musieliśmy uzbroić się w cierpliwość z nagraniem klipu. Kiedy w końcu udało nam się zaprezentować klip szerokiej publiczności, zaskoczyło nas fantastyczne przyjęcie! Bez żadnych zabiegów promocyjnych utwór zdobył ponad sto pięćdziesiąt tysięcy odsłon na YT! Dostajemy ogromnie dużo pozytywnym słów zarówno od fanów z Polski, jak i z USA! Idziemy za ciosem i już dopinamy kolejne single! 



zajrzyj po więcej: