Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pop. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 kwietnia 2021

Ikarus Feel w podróży do „Tokyo”. Ruszyła przedsprzedaż debiutanckiego albumu grupy

Dokładnie trzy tygodnie temu, tj. 9 kwietnia 2021, rozpoczęła się przedsprzedaż „Tokyo”, czyli debiutanckiego albumu Ikarus Feel, obiecującego zespołu z Lublina tworzącego muzykę z pogranicza indie rocka, alternatywy i popu. Wydawnictwo ujrzy światło dzienne 7 maja 2021.



Pomimo młodego wieku członkowie Ikarus Feel znają się na swoim rzemiośle, a ich utwory są niebanalne, dojrzałe i płynące z głębi serca. Selektywne, przestrzenne brzmienie autorskich kompozycji, ciepłe, przyjazne melodie i kojący głos to połączenie idealne. Chwytliwe riffy i nasycone liryką teksty szybko zapadają w pamięćGrupa nie boi się eksperymentowania i nie stroni od nietuzinkowych dźwięków, w wyniku czego nawet proste w swojej formie nagrania zyskują duszę i unikalny klimat. Usłyszymy tu zarówno klasyczne instrumenty smyczkowe, jak i nowoczesne wstawki elektroniczne, a ten eklektyzm zadowoli z pewnością wszystkich odbiorców.


Nasza muzyka to kwintesencja szczerości, przyjaźni, marzeń i dobrej zabawy, co według mnie mocno słychać w naszych kompozycjach  komentuje Daniel Goral, wokalista. – Każdy może znaleźć tu coś dla siebie – na płycie znajdują się piosenki o miłości, rozstaniach, stracie, systemie. Może to być dość odważne stwierdzenie, ale uważam, że ta płyta niesie ze sobą dużo ciepła i może łączyć ludzi, niezależnie od wieku, płci czy poglądów.


Nazwa wydawnictwa wywodzi się od singla pod tym samym tytułem. Pomysł narodził się podczas podróży wokalisty do stolicy Japonii. A ponieważ formacja snuła właśnie plany dotyczące wydania longplaya, owo słynne miasto stało się tutaj główną inspiracją.


W związku z przedsprzedażą przygotowano dla fanów kilka niespodzianek. Każda osoba zamawiająca „Tokyo” przed premierą otrzyma dodatkowo dwie spersonalizowane pocztówki z autografami muzyków, a także specjalny voucher uprawniający do wstępu na wybrany koncert plenerowy Ikarus Feel wraz z osobą towarzyszącą do strefy backstage na tyłach sceny. Choć obecne czasy są dla branży muzycznej niezwykle trudne, a organizacja występów w roku bieżącym nadal stoi pod znakiem zapytania, zespół nie zawiesza broni i aktywnie pracuje nie tylko nad tym, żeby umilić swoim miłośnikom oczekiwanie na debiutancki krążek, serwując po drodze jeszcze kilka zaostrzających apetyt przystawek, ale zajmuje się również tworzeniem nowego materiału.


Album „Tokyo” można zamawiać w preorderze ze sklepu internetowego dystrybutorahttps://www.goramuzyki.pl/sklep.


zajrzyj po więcej:



czwartek, 25 lutego 2021

[WYWIAD] Julia Sereda: „Inspirują mnie ludzie, którymi się otaczam”

Zapraszam do lektury wywiadu z Julią Seredą, młodą wokalistką niezwykle efektownie rozpoczynającą swoją przygodę z muzyką. Jeśli chcecie dowiedzieć się między innymi, gdzie szuka natchnienia i czym są dla niej jej pasje, przeczytajcie koniecznie zapis tej rozmowy :).



Czarno na Czarnym: Jesteśmy krótko po opublikowaniu Twojego najnowszego singla, „Nie wiem jak”. Piosenka ukazała się w dwóch wersjach. Skąd pomysł na taką podwójną premierę?

Julia Sereda: Tak naprawdę „Nie wiem jak” był moim pierwszym studyjnym utworem. Nagrywki miały miejsce wiele miesięcy temu, można już pewnie mówić o latach. Pierwotna wersja miała być kawałkiem klubowym i w takim klimacie go tworzyliśmy. Potem powstało jeszcze kilka aranży, jednak żaden z nich nie zadowalał nas w stu procentach. Po jakimś czasie „odkopaliśmy” piosenkę i zajął się nią Arek Kopera z Black Kiss Records. Mój głos się całkowicie zmienił, więc nagraliśmy wokale od nowa i tak powstała finalna wersja, którą dziś możecie usłyszeć. Jednak z tyłu głowy cały czas pozostawała myśl o początkowej, klubowej wersji – chcieliśmy zrealizować ten pomysł. Przesłaliśmy ścieżki dźwiękowe do 2Lies, a on stworzył świetny remiks, który bardzo nam się spodobał. Będąc w posiadaniu dwóch wersji, po prostu nie mogliśmy ich nie opublikować :).

Czarno na Czarnym: To kolejny już zaprezentowany przez Ciebie utwór. Dotychczas poznaliśmy między innymi „Kampinos” i „Tańczmy”. Czy możemy uznać, iż wspomniane nagrania stanowią zapowiedź Twojej debiutanckiej płyty?

Julia Sereda: Pojawianie się kolejnych singli można w pewnym sensie uznać za zapowiedź mojej debiutanckiej płyty, jednak na razie nie mamy konkretnych terminów. Nie chcę się z niczym śpieszyć, wolę szukać brzmień, eksperymentować, próbować nowych rzeczy. Chcę, aby płyta była zwieńczeniem pewnej drogi, którą przeszłam od początku mojej przygody z muzyką. Na pewno będzie ona różnorodna pod względem muzycznym i tematycznym. Na razie skupiam się nad tworzeniem i wypuszczaniem pojedynczych singli.
 
Czarno na Czarnym: Jak określiłabyś swoją twórczość? Który gatunek jest Ci najbliższy, zarówno z punktu widzenia artystki, jak i słuchaczki?

Julia Sereda: Wydaje mi się, że moja twórczość wpisuje się w szeroko pojęty pop. Jest to gatunek mi bliski i jako artystce, i jako słuchaczce. Jednak nie jest tak, że jestem fanką wyłącznie popu. Moje piosenki są takie, bo po prostu dobrze mi to leży i myślę, że do mnie pasuje. Obecnie tak to wygląda, ale kto wie... Może za jakiś czas wezmę się za inne klimaty. Lubię słuchać też rocka, hardrocka, hip-hopu, numerów z lat 80. i 90. Gdybym miała kogoś konkretnego wymienić, to na pewno jestem fanką COMY – muzyka, którą robią, to dla mnie czyste mistrzostwo. Fajnie mi się śpiewa Się, Rihannę, J Lo i Lady Gagę. Świetnie się bawię do Bon Jovi, Madonny, Whitney Houston i Nelly Furtado. W dużej mierze to, czego słucham, zależy od tego, jaki mam humor albo w jaki nastrój chcę się wprowadzić. 

Czarno na Czarnym: Co Cię inspiruje?

Julia Sereda: Inspirują mnie ludzie, którymi się otaczam. Każdy ma swoją historię, swoje doświadczenia. Lubię z ludźmi rozmawiać, poznawać ich i uczyć się od nich. Jestem zdania, że od każdego można wyciągnąć coś cennego dla siebie: mądrość, myśl, spojrzenie na jakąś sprawę. Inspirujące są też dla mnie zwykłe, małe, miłe gesty. Mam wrażenie, że w tym natłoku codziennych spraw i przez życie w pośpiechu często o nich zapominamy, nie zauważamy ich i nie doceniamy ich piękna. 

Czarno na Czarnym: Sztuka towarzyszy Ci od najmłodszych lat: malowałaś obrazy, pisałaś wiersze i grałaś w szkolnych przedstawieniach teatralnych. W jaki sposób odkryłaś, że to właśnie muzyka będzie Twoją drogą?

Julia Sereda: Odkąd pamiętam, byli w moim otoczeniu ludzie, którzy zajmowali się muzyką. Dzięki temu muzyka zawsze była obecna w moim życiu i mogłam się z nią „oswajać”. Chyba nie doszło tutaj do wielkich odkryć. Po prostu śpiewanie jest czymś, co daje mi ogromną radość i dlatego się za to wzięłam. Mogę powiedzieć, że śpiewam praktycznie przez większość dnia. Może nie jest to śpiewanie w sali prób, z mikrofonem i z pięknym akompaniamentem, ale wykonując każdą, dowolną czynność. zazwyczaj coś tam sobie nucę. Osoby z mojego otoczenia z pewnością mogą to potwierdzić :). 

Czarno na Czarnym: Pasjonujesz się nie tylko muzyką, ale i sportem. Czy dostrzegasz jakieś podobieństwa łączące te dwie dziedziny życia?

Julia Sereda: Tak naprawdę najbardziej podoba mi się w nich to, że się od siebie totalnie różnią. Sport gromadzi we mnie szalone emocje, śpiewanie chyba może dać im upust. To są dwa różne światy: w taekwondo dużą część odgrywa rywalizacja, a wysiłek fizyczny oparty jest na ciągłym wychodzeniu ze swojej strefy komfortu. W muzyce tego nie ma, przynajmniej nie tak bezpośrednio. Fajne jest to, że mogę sobie między tymi światami „skakać”. Obie pasje łączy to, że są one dla mnie mega ważne i dają mi poczucie spełnienia.

Czarno na Czarnym: Czy wśród przedstawicieli obu tych sfer potrafisz wskazać swoje autorytety, swoich idoli?

Julia Sereda: Szczerze mówiąc... chyba nie jestem w stanie podać konkretnej osoby. Poznaję historie różnych ludzi z przeróżnych dziedzin. Ich siła, determinacja i wola walki naprawdę robią wrażenie. Podpatruję od zawodowców rzeczy, które mi się podobają i staram się je wdrażać w swoje działania. 

Czarno na Czarnym: Nazywasz siebie szczęściarą, ponieważ bliscy wspierają Cię na każdym Twoim kroku zawodowym. Czy masz jakąś radę dla osób pozbawionych takiej protekcji ze strony przyjaciół i rodziny, osób zmuszonych do samodzielnej walki o marzenia?

Julia Sereda: Róbcie swoje! Nie każdemu muszą się podobać Twoje plany na siebie. Nikt nie przeżyje Twojego życia za Ciebie. Jeżeli robisz to, co kochasz i jesteś w tym dobry, to postaraj się być w tym najlepszy. Pozwól sobie poczuć, że zajmujesz się tym, w czym się spełniasz. Oczywiście, ważne jest, aby mieć na uwadze zdanie i rady bliskich, jednak nie wydaje mi się, że dobrze jest traktować ich jako wyrocznię ;). Wspaniale jest mieć swoje zdanie i własny plan, do którego realizacji będziemy zmotywowani.

Czarno na Czarnym: A jeżeli o pragnieniach mowa, czy istnieje obecnie jakiś artystyczny lub sportowy cel, do którego dążysz?

Julia Sereda: W obu tych dziedzinach chcę się przede wszystkim rozwijać, stawiać sobie nowe wyzwania, podnosić poprzeczkę i pokonywać swoje słabości. W sferze artystycznej będę na razie dążyć do tego, aby powiększać swój repertuar, tak, aby za jakiś czas móc zacząć poważnie myśleć o płycie. Jeśli chodzi o taekwondo, to chciałabym walczyć i zdobywać medale na najważniejszych imprezach: Mistrzostwach Świata i Europy. Ale moim największym marzeniem jest medal olimpijski!

Czarno na Czarnym: I tego Ci życzę! Dziękuję za rozmowę :).