Wokalistka, osobowość artystyczna i... pisarka. Katarzyna Nosowska, gdyż właśnie o niej mowa, już 10 kwietnia 2024 będzie gościem Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Jerzego Pilcha w Kielcach, gdzie opowie o swojej najnowszej i najbardziej osobistej książce. „Nie mylić z miłością” to historia o zakochaniu, szczęściu i motylach w brzuchu, o rozczarowaniach i zawodach, a także o tym, że czasem warto się zatrzymać. Może zatrzymacie się i Wy, by posłuchać tej niezwykłej rozmowy, którą poprowadzi Magdalena Fudala?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 marca 2024
Wszystkie dobre strony Katarzyny Nosowskiej. Artystka spotka się w Kielcach ze swoimi czytelnikami
Do udziału w spotkaniu upoważnią bezpłatne wejściówki, od 4 kwietnia dostępne w Poczytalni Na dVoRcu.
czwartek, 25 listopada 2021
[RECENZJA] Dagmara Kaźmierska i „Prawdziwa historia Królowej Życia”
Zapraszam do zapoznania się recenzją książki Dagmary Kaźmierskiej, „Prawdziwa historia Królowej Życia”, przyznanej mi dzięki uprzejmości ESPR Public Relations.
Nastała ta pora roku, kiedy przyroda zawiesza się między jesienią a zimą, oferując swoim odbiorcom aurę dość szarą, żeby nie powiedzieć, iż ponurą. Długie wieczory, ciemne poranki... Wielu z nas tęskni za wyrazistością, a niestety próżno szukać jej za oknem. Na szczęście chodzą po naszej planecie istoty będące źródłem feerii barw i nie chodzi tu wyłącznie o nieprzeciętność wizerunku zewnętrznego... chociaż, oczywiście, istnieją przykłady osobowości łączących te dwa sposoby niebanalnego ustosunkowania do banalnej rzeczywistości. Za jedną z nich uznać należy niewątpliwie Dagmarę Kaźmierską, autorkę autobiografii „Prawdziwa historia Królowej Życia”.
Tytuł nadany „Prawdziwej historii Królowej Życia” doskonale oddaje jej treść, pozycja ta stanowi bowiem płynny, dynamiczny zapis losów autorki. Dając sobie zielone światło, by na chwilę wrócić do przeszłości, Dagmara Kaźmierska opowiada o tym, z czym zmierzyła się na drodze ku teraźniejszości, drodze raz wyboistej, raz usłanej różami, raz krętej, raz prostej, acz niebanalnej. Fani „Królowych Życia” z pewnością nie zostaną zaskoczeni lekkością, z jaką ich idolka podróżuje po tematach niejednokrotnie dla niej niełatwych, dzielnie patrząc przez różowe okulary, co w dzisiejszych czasach jawi się jako podejście bardzo cenne, wręcz na wagę złota. Na uwagę zasługuje metoda prowadzenia narracji, wydarzenia nie są bowiem prezentowane w ścisłej chronologii. Ów zabieg sprawia, iż czytelnik czuje się niczym na niezwykle sympatycznym spotkaniu towarzyskim z dobrą znajomą przybliżającą mu swoje dzieje. A wątków i niespodziewanych zwrotów akcji nie brakuje, jak przystało na żywe srebro, jakim jest Dagmara, o czym przekona się każdy, kto sięgnie po tę lekturę zamkniętą w pięknej okładce i okraszoną licznymi zdjęciami wzbogacającymi przekaz o dodatkowy wymiar.
Dagmara Kaźmierska królową życia była już od dawna, teraz jednak odnalazła się także w roli królowej dzierżącej berło w postaci długopisu czy pióra, za pomocą którego powstały notatki, podwaliny tej wyjątkowej książki, bezkompromisowej i szczerej, na wzór samej twórczyni. A ukoronowaniem tego procesu artystycznego okazuje się fakt, że na stronach gęsto pokrytych wspomnieniami dostrzec też można wartą zapamiętania konkluzję. Pozorne marzenie o niebieskich migdałach często prowadzi do realizacji skrytych w sercu pragnień, wystarczy tylko pokazać czerwoną kartkę nieuzasadnionym obawom i... żyć. Po prostu żyć pełnią siebie.
zajrzyj po więcej:
wtorek, 26 października 2021
[RECENZJA] Henryk Czich i „Tacy byliśmy... czyli Universe znany i nieznany”
Zapraszam do zapoznania się z recenzją dwóch tomów książki „Tacy byliśmy... czyli Universe znany i nieznany” Henryka Czicha.
Patrzę na ciemniejące za oknem niebo, upstrzone tak wieloma gwiazdami, iż niejeden czerwony dywan mógłby mu pozazdrościć. Każda z nich snuje zapewne swoją własną opowieść: trochę o samotności, trochę o wolności, trochę o nieograniczonych perspektywach, trochę o przemijaniu. Te melancholijne przemyślenia aż proszą się o odpowiednie tło muzyczne. Ponieważ w te nostalgiczne zakątki przywiódł mnie widok niewielkiego skrawka wszechświata, a nierzadko potrzebuję odniesień trafnie dosłownych, sięgam po kompilację najważniejszych utworów Universe. To niejedyny towarzysz, jakiego wybrałam dla siebie na ten wieczór. Z półki mieszczącej książki przeznaczone do priorytetowego przeczytania zdejmuję oba tomy historii spisanej przez Henryka Czicha, o wspólnym tytule „Tacy byliśmy... czyli Universe znany i nieznany”. Gdy z odtwarzacza sączą się dźwięki w niezwykły sposób przemawiące do mojej duszy, zatapiam się w wyrazach oddziałujących na wrażliwość, jak się niedługo okaże, tak samo mocno.
Chłonąc pierwsze już zdania „Tacy byliśmy... czyli Universe znany i nieznany”, odnoszę nieodparte wrażenie, że ciała niebieskie, ściśle przecież związane z nazwą zespołu, z którym spędzam właśnie czas, miały tutaj sporo do powiedzenia. Język stosowany przez autora jest gładki niczym półkula północna Marsa. Poetyckość łączy się z przekazem jasnym i niczym wspomniana planeta łatwo dostrzegalnym. Czytelnika nie rozprasza przeładowanie środkami stylistycznymi, co skraca drogę do skupienia się na głównym wątku: pięknych, ale i smutnych losach legendarnej polskiej grupy muzycznej. Na uwagę zasługuje umiejętnie stworzona, unosząca się nad kartkami atmosfera. Obecność tej ostatniej stanowi opozycję do pozbawionego jej Merkurego. Warto bowiem zaznaczyć, iż propozycje biograficzne czy autobiograficzne niejednokrotnie zostają pozbawione klimatu, wszak koniecznego, by odbiorca zrozumiał choć fragmentarycznie przeżycia wewnętrzne danej postaci. Zaś zanurzając się w omawianej pozycji, w pewnym momencie zaczynamy czuć się jej częścią, obserwatorem skrywającym w kącie studia podczas sesji nagraniowej lub fanem śpiewającym przeboje Universe podczas koncertu. Krótko mówiąc, Henryk Czich sprawia, że czujemy się uczestnikami wydarzeń, teoretycznie dotychczas nam nieobcych, a równocześnie nie do końca poznanych. Zupełnie jak Ziemia. Dzieje grupy zbliżone są do Saturna, raz spokojnego, raz burzliwego, acz zdecydowanie daleko im do najzimniejszego w Układzie Słonecznym Urana.
Przyjemność płynąca z czytania wielka niczym Jowisz i tajemnice gotowe do odkrycia liczne jak te otaczające Wenus. O takie oto podsumowanie pokuszę się, przeczytawszy „Tacy byliśmy... czyli Universe znany i nieznany”. Jednakże w przeciwieństwie do Neptuna istnienie walorów artystycznych i emocjonalnych dostrzeżemy nie na podstawie chłodnych matematycznych kalkulacji, a na podstawie obserwacji nieba... a raczej wszechświata.
zajrzyj po więcej:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

