Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lady of Ice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lady of Ice. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 sierpnia 2020

Twórca ponadczasowych hitów w nowym filmie Klausa Lemkego

Jego największe hity zna chyba każdy. Któż bowiem nie słyszał takich niekwestionowanych przebojów, jak „Flames of love”, „Chinese eyes” czy „Slice me nice”? Teraz ich twórcę zobaczymy na wielkim ekranie w nowym filmie Klausa Lemkego, „Ein Callgirl für Geister”! W jaką postać wcielił się Fancy, gdyż to o tym artyście mowa? Mieszkańcy Niemiec przekonają się na własne oczy w najbliższą niedzielę, bowiem premiera odbędzie się właśnie 23 sierpnia 2020, podczas festiwalu Filmfest München PopUp. A tymczasem przeczytajcie o kilku ciekawostkach prosto z planu.

źródło: merkur.de


Na potrzeby „Ein Callgirl für Geister” Fancy gra rolę piosenkarza, dni świetności mającego już dawno za sobą. Pragnie wrócić przed mikrofon, a na razie pracuje jako... przedsiębiorca pogrzebowy. Wziąłem udział z szacunku i dla zabawy  mówi w wywiadzie dla magazynu „TZ”  Klaus cieszy się dobrą opinią. Ale nigdy nie wiadomo, co zrobi z tym materiałem.


„Ein Callgirl für Geister” to nie tylko opowieść o przedsiębiorcy pogrzebowym. Chodzi tu blondynkę w białej sukience i w białym Fordzie Gran Torino  – podsumowuje Lemke. – O kobietę będącą „szampanem dla oczu, trucizną dla reszty”. Pozbyła się swoich ofiar w Wenecji. W kanale. Faktycznie, w fabule owego klimatycznego filmu nie brakuje przestępstw... lecz ma on także zaskakująco poetyckie zakończenie. Zdjęcia zostały zrealizowane latem ubiegłego roku, na kilkuset metrach między Copy Oasis przy Amalienstraße a Art Academy, czyli w miejscu kojarzonym z wieloma dotychczasowymi efektami pracy Lemkego.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że „Ein Callgirl für Geister” to debiut aktorski wokalisty i producenta w jednej osobie. Na przełomie lat 60. i 70. mogliśmy zobaczyć go w serialu Komische Geschichten mit Georg Thomalla”, gdzie zaprezentował się w niezwykle barwnym epizodzie, udowadniając, iż muzyka nie jest jedyną dziedziną sztuki stanowiącą jego mocną stronę. 




zajrzyj po więcej:

środa, 1 lipca 2020

Fancy wystąpi w Twoim mieście? Zamów koncert legendarnego artysty!

Fancy to gwiazda lat osiemdziesiątych (i nie tylko!) oraz nieprzeciętnie utalentowany, pełny klasy artysta. Jest wokalistą, autorem tekstów, kompozytorem i producentem muzycznym, ale także wyjątkowo ciepłym, sympatycznym i otwartym człowiek. Tess Teiges, gdyż pod takim pseudonimem znamy go poza sceną, wzbudza niesamowity szacunek, a równocześnie dystans na linii idol – fan zupełnie nie istnieje. Połączenie doskonałe. 

Koncerty charakteryzują się potężną dawką energii, a charyzmatyczny Fancy prezentuje zestaw swoich największych hitów, bez których świat byłby znacznie uboższy. Któż bowiem nie kojarzy i nie ceni takich evergreenów, jak „Flames of love”, „Chinese eyes” czy „Slice me nice”

Jesteś właścicielem klubu muzycznego, organizujesz imprezy artystyczne? Zatem Twoi goście mogą usłyszeć między innymi te właśnie przeboje na żywo! Wystarczy z korzystać z danych kontaktowych podanych poniżej. I do zobaczenia wśród płomieni miłości!


dane do kontaktu z organizatorem

numer telefonu: +48 666 969 885
strona oficjalna: www.koncertypolska.pl
Fancy – Koncerty Polska na Facebooku: www.facebook.com/FancyPolska
Fancy  Koncerty Polska na Instagramie: www.instagram.com/FancyKoncerty
KoncertyPolska na Facebooku: www.facebook.com/koncertydisco
KoncertyPoland na Instagramie: www.instagram.com/KoncertyPoland


zajrzyj po więcej:

czwartek, 11 lipca 2019

„Life of Fancy” (Ric Tess, Waldemar Luz, tłum. Paulina Kalinowska)

Poniżej znajdziecie moje nieoficjalne tłumaczenie na język polski książki zatytułowanej „Life of Fancy. Popstar, clown & philosoph. The Interview”, której autorami są Ric Tess (Fancy), Waldemar Luz. Miłej lektury! 

⧫⧫⧫⧫


⧫⧫⧫⧫

TYTUŁ ORYGINALNY: „Life of Fancy. Popstar, clown & philosoph. The Interview”
TYTUŁ POLSKI: „Życie Fancy'ego. Gwiazda pop, klaun i filozof. Wywiad”
AUTOR, ILUSTRATOR: Ric Tess
WSPÓŁAUTOR: Waldemar Luz
TŁUMACZENIE: Paulina Kalinowska

⧫⧫⧫⧫

PRZEDMOWA

Producent, autor piosenek, wykonawca, hiszpańsko-niemiecki artysta pod każdym względem, mający na swoim koncie takie międzynarodowe hity, jak „Slice Me Nice”, „Chinese Eyes”, „Bolero”, „Lady of Ice” czy „Flames of Love”. Dziś wciąż pozostaje w centrum uwagi całego świata jako owiany tajemnicą szołmen.
Podczas pracy nad moją własną książką z 2017 roku, „Europe's Stars of '80's Dance Pop”, miałem przyjemność obcować z Fancym w ramach tworzenia rozdziału o jego życiu i karierze. Odkryłem artystę miłego i czarującego. Fancy'ego zawsze będzie otaczać aura tajemnicy, jednak w trakcie publicznych występów jest osobą o wybitnej kreatywności i głębokim człowieczeństwie.

James Arena, czerwiec 2007, Nowy Jork, USA
autor książki „Europe's Stars of '80's Dance Pop”

⧫⧫⧫⧫

KRÓTKA BIOGRAFIA FANCY'EGO

Hiszpańsko-niemiecki producent, twórca hitów i popowy wokalista rozpoczyna karierę w 1984 roku znanym na całym świecie klasykiem gatunku disco, czyli hitem „Slice Me Nice” (z komediowo-satyrycznym tekstem napisanym przez amerykańskiego muzyka jazzowego Todda Canedy'ego), razem ze swoim drugim hitem, „Chinese Eyes”, plasującym się na drugim miejscu listy U.S. Billboard Dance Charts. W tym samym notowaniu znalazł się ponadto w „Top 10 of the Year” roku 1985 z utworami „Chinese Eyes” (#2) i „Come inside” (#2).

Fancy zdobył szczyty list przebojów w Hiszpanii z utworem „Bolero”  oraz, na przykład, od połowy lat 80. dziewięć spośród jego singli – z rzędu – zakwalifikowało się w Niemczech do notowania Media Control Singles (D,A & CH). Artysta miał sześć albumów w Media Control LP-Charts. Jego ponadczasowy i największy hit „Flames of Love” rozbrzmiewa na całym globie od 1988 roku. 

Kluczowymi spotkaniami okazały się: śniadanie z Jimim Hendrixem w Monachium (1967) i sesja studyjna z Giorgiem Moroderem w Berlinie (1969). Fancy był autorem i producentem ponad dziesięciu wykonawców italo disco lat w latach 70. i 80., jest też producentem remiksów „Mind is the Magic” Michaela Jacksona oraz „West End Girls” i „One More Chance” Pet Shop Boys.

Fancy buduje na Słowacji wybieg na wolnym powietrzu dla wielkich kotów urodzonych w niewoli, wspiera pomoc humanitarną dla dzieci ulicy z Transylwanii, wykładał też gościnnie na Monachijskim Uniwersytecie Publicznym. W wielu krajach zdobył nagrody i zaszczyty za pracę swojego życia. 

Artysta pobił rekord ustanowiony w 2010 roku przez zespół Scorpions (koncert pop na największej wysokości, w La Paz w Boliwii), dając dwa występy pod gołym niebem: w lipcu 2016 i marcu 2017 na stadionie w La Paz oraz znacznie wyżej niż La Paz – w El Alto na poziomie 4000 metrów!

⧫⧫⧫⧫

Twój ojciec pochodzi z Hiszpanii. Twoja matka jest Niemką, a ty urodziłeś się w Monachium. Czy mógłbyś opowiedzieć nam trochę o swoim dzieciństwie?

Tak, mój ojciec jest z pochodzenia Hiszpanem; pochodzi z Villa Franca de los Barros. To miasto w Andaluzji, na południe od Madrytu. Moi rodzice poznali się w Monachium i mieszkali tam, gdy się urodziłem. Jednakże ojciec chciał wrócić do Andaluzji i matka została tutaj, w Monachium, razem ze mną. 

Nawet w szkole średniej (Theresien Gymnasium) śpiewałem i grałem (na gitarze oraz na basie) w rock'n'rollowym zespole o nazwie The Mountain Shadows. Później dołączyłem do grupy Starfighters.

Bycie członkiem rock'n'rollowej formacji dożywotnio wpłynęło w tamtym momecie na moje postrzeganie muzyki z pozycji twórcy i producenta. 

Które muzyczne spotkania i doświadczenia przypominasz sobie z lat 50., 60. i 70. ubiegłego wieku? 

W 1965 roku zobaczyłem na żywo Beatlesów w Circis Krone. Publiczność krzyczała tak głośno, że nawet trudno było usłyszeć zespół. Niemniej jednak było wydarzenie, które zrobiło na mnie wrażenie. 

Dwa lata później miałem szczęście zobaczyć Jimiego Hendrixa występującego w Schwabingen, w klubie zwanym Big Apple. Znałem każdy z hitów Jimiego i byłem zaskoczony pełnym mocy brzmieniem jego i jego dwóch kolegów z zespołu – perkusista i basista byli w stanie stworzyć scenę. Następnego poranka spotkałem Jimiego w hotelu (Amalienstraße), na śniadaniu. 

Peter Meisel, który w tamtym czasie rozpoczął w Berlinie działalność wytwórni Hansa Records, zaprosił mnie pod koniec lat 60. do studia na sesję nagraniową. Młodym producentem, śpiewającym aktualnie chórki w czterech moich piosenkach, był Giorgio Moroder. Talent Giorgiego zrobił na mnie wielkie wrażenie. Peter Meisel zaoferował mi możliwość przeniesienia się na stałe do Berlina, ale odrzuciłem tę propozycję. Tymczasem powtarzałem Giorgiowi niejednokrotnie, jak świetne jest życie w Monachium. W końcu postanowił dać temu miastu szansę. Przeniósł się do budynku zwanego Arabellahaus i przerobił piwnicę na studio, gdzie produkował muzykę. 

Razem z Donną Summer stworzył międzynarodowe przeboje, więc ostatecznie wyjechał do Stanów Zjednoczonych. 

Pozostało po nim Musicland Studio, gdzie nagrywało później mnóstwo artystów, między innymi Rolling Stons i Queen. 

Wylądowałem, produkując covery Union Studios w dzielnicy Monachium – Solln, które stanowiło, można powiedzieć, alternatywę dla Musicland. Te produkcje pojawiły się na międzynarodowych wydawnictwach Hansa Records: „Pastime Paradise”, „To Love Somebody” i „The Son Of Hickory Holler's Tramp”. Wyprodukowałem także składankę utworów disco „To The Music Hit Makers” z udziałem Sabine Sauvant, jak również Red Face i wielu innych. 

W Union Studios nagrywał też Michael Kunze z grupą Silver Convention, produkując na przykład piosenkę „Fly Robin Fly”, dzięki której udało im się dotrzeć do pierwszego miejsca na amerykańskiej liście przebojów Billboardu. Frank Farian pracował tam z Boney M. („Daddy Cool” i inne).

Spotykaliśmy się wszyscy, także z Ingrid, znowu umawiającej się wtedy z Frankiem Farianem. Nazywaliśmy ją Milly. 

W latach 80. Frank założył niezwykłe studio dźwiekowe z wokalem Johna Davisa. Dwóch tancerzy występowało na całym świecie. Frank nazwał ich Milly Vanilly i sądzę, że każdy zna resztę tej historii...

W pewnym momencie miałeś także własną rewię. Czy lubiłeś wcielać się w rolę klauna?

Tak, w połowie lat 70. powołałem do życia show „La Grande Revue” w wykonaniu Kessa & Tessa, który pękał w szwach od parodii, humoru i żartów. Był inspirowany paryskim „La Grande Eugène” z udziałem trzech wykonawców. Owo przedstawienie cieszyło się zainteresowaniem w Monachium przez kilka miesięcy, dlatego chciałem stworzyć rewię dla trzech aktorów poruszających się z ekstremalną prędkością, ponieważ gwałtownie zmieniali kostiumy i prezentowali komiczne parodie. Publiczność była pod wrażeniem tego, że zaangażowano więcej niż trzech aktorów. Osiągnęliśmy sukces, gdyż uczyniliśmy z przedstawienia ogólnokrajowy hit w Niemczech, nigdy nie posiadając żadnego nagranego przeboju. 

Niezależnie od tego, czy z naszym wyglądem zapraszano nas na festiwale albo na dyskoteki, publiczność dopingowała „La Grande Revue” i nagradzała nas szalonymi owacjami na stojąco. 

Oczywiście wybrałem taką nazwę przedstawienia, by przekazać ironiczny wydźwięk. Ale to, co go tworzyło – z trzema aktorami wykreowaliśmy na scenie tak wiele różnych postaci, w zabawnych kostiumach, z zapierającą dech w piersiach prędkością....

Kościół protestancki, na przykład, chwalił w ogólnokrajowych recenzjach nasze występy w ramach trasy o domach opieki dla żołnierzy. Na Uniwersytecie Hamburg-Bergedorf właściwie przekształcono całą aulę specjalnie na potrzeby show i tak dalej. 

Tak, miałem dużo frajdy, bawiąc publiczność i doprowadząc ją do śmiechu. 

Tak, lubiłem być klaunem.

Więc nagle stajesz się wokalistą, który pojawia się pod pseudonimem Fancy. Jak to się stało? 

We wczesnych latach 80. produkowałem Slip – duet – dla wytwórni płytowej Hans w Berlinie. Hitami zostały utwory „Mamy Blue” i „Don't leave me this way”. Następnie z Mandy B. Man pracowałem nad „Fool Moon Night” i „Goodbye Hawaii”. Trzecia wyprodukowana przeze mnie grupa to Red Face z „Summer in the City” i „Down on the Corner”. Hansa wypuściła te wszystkie nagrania na rynek międzynarodowy. W 1983 roku byłem gotowy na stworzenie prawdziwego superhitu disco. Zainspirowany nowojorskim Bobbym Orlando, którego dźwięk sekwencera – Divine und The Flirts – przyniósł mu międzynarodowy przebój, zacząłem pracować nad własną kompozycją. 

Zagrałem melodię, którą zarejestrowałem na 4-ścieżkowym systemie z dodatkiem moich własnych improwizowanych chórków, amerykańskiemu muzykowi jazzowemu Toddowi Canedy'emu i poprosiłem go o wymyślenie do muzyki humorystycznych słów. Todd zrobił właśnie to, o co prosiłem i napisał bardzo zabawny, satyryczny tekst – „Slice Me Nice”.

Todd dograł podkład, a ja zaśpiewałem wszystkie ścieżki wokalu. Zmiksowaliśmy nagranie w należącym do Toniego Transparent Studio. Toni poradził mi, abym wysłał nagranie do Hamburga, a nie do Berlina.

Tak więc udałem się do Hamburga i piosenka została niezwłocznie umieszczona w wytwórni Metronome. Nie chcieli jej, jednakże, wypuścić pod koniec 1983 roku i nalegali, by poczekać do wiosny 1984. Wtedy sprawy potoczyły się bardzo szybko. Singiel został wydany na skalę międzynarodową i od razu wspiął się na listy przebojów w wielu krajach. Do lata 1984 roku „Slice Me Nice” utrzymywało się na topie na całym świecie. Osiągnąłem swój cel... Albo tak myślałem.

Co zmieniło się dla ciebie po nagłym, globalnym sukcesie – jako dla producenta i wokalisty pop?

Wszystko zmieniło się w jednej chwili i sprawy przybrały szalony, międzynarodowy obrót. Musiałem natychmiast porzucić rewię. Wytwórnia płytowa poinformowała mnie, iż teraz, odkąd zostałem  gwiazdą pop, nie mogę już dłużej zbliżać się do parodii.  

Bernhard Mikulski, szef ZYX Records, był wielkim fanem Bobby'ego Orlando i mojego Fancy Brzmienia. To właśnie on wymyślił nazwę i gatunek – italo disco! W związku z tym stworzyliśmy równocześnie niezliczone produkcje dla ZYX w różnych studiach, używając stylu określanego mianem italo disco.

Od połowy lat 80. produkowałem sporadycznie ponad dwunastu wykonawców italo disco w tym samym czasie, w którym dążyłem do osiągnięcia celów, jakie wyznaczyłem dla siebie jako dla Fancy'ego, wokalisty pop: 

„Chinese Eyes” osiągnęło drugie miejsce na liście U.S. Billboard Dance Charts. Młodzi fani w Stanach pokochali nie tylko brzmienie, oni mieli także wiele frajdy z zabawnego i satyrycznego tekstu napisanego przez Todda Canedy'ego do „Slice Me Nice”. „Bolero” przez wiele miesięcy pozostawało numerem jeden na hiszpańskich listach przebojów. 

W Niemczech miałem dziewięć singli z rzędu (!) w pierwszej dziesiątce, a przynajmniej dwudziestce, notowania Media Control Single Charts.

Kultowy na całym świecie hit „Flames of Love”, na przykład, był numerem jeden w trzech bawarskich notowaniach (Airplay Charts Media Control) przez dwa całe miesiące w lecie 1988 roku, pojawiłem się też w produkcji telewizyjnej „ZDF Hitparade” niezliczoną liczbę razy. Gospodarzem programu był wtedy ponownie Viktor Worms. Po tym „Flames of Love” stało się hitem w całej Azji, a w Hong Kongu wypuszczono cover w języku kantońskim. 

Wyprodukowałeś także wiele remiksów. Którzy z artystów do nich zaangażowanych byli najpopularniejsi? 

W latach 80. faktycznie wyprodukowałem dużo remiksów. Wszystkie moje single są również dostępne w wersjach zremiksowanych. Zrobiłem też szereg remiksów dla innych artystów, na przykład „One More Chance” i „West End Girls” Pet Shop Boys i remiks „Mind is the Magic” Michaela Jacksona. Jestem z nich szczególnie dumny. Można je znaleźć na płycie „Fancy & Friends, część I, wydanej przez wytwórnię ZYK.

Czy chciałbyś opowiedzieć nam o twoich programach pomocy humanitarnej oraz o akcjach mających na celu ratowanie tygrysów i lwów? 

Nie chciałem przekazywać datków ani zapewniać anonimowych środków pewnym rodzajom organizacji, by popierać cele dobroczynne. 

To dlatego większość wsparcia przekazałem „copil gasit” (znalezionemu dziecku) z Transylwanii. 

Dzieci, które zostały porzucone i znalezione przez innych, zazwyczaj do końca życia zmagają się z traumą spowodowaną brakiem wiedzy o tym, kim są i kim są ich rodzice. W takich przypadkach wsparcie psychologiczne jest często potrzebne o wiele bardziej rozpaczliwie niż pomoc finansowa. 

Razem z siostrą Dolore, benedyktynką, towarzyszę w rozwoju cygańskiego chłopca znalezionego w stanie kompletnego zaniedbania i przerażenia na stacji kolejowej w pobliżu Medias w Transylwanii.

Wspieram także ochronę wielkich kotów urodzonych w niewoli, żyjących na Słowacji. Ufundowałem tam budowę wielkiego obszaru zamkniętego. Aktualnie dorastają tam dwa lwiątka. Chciał się ich pozbyć cyrk.

To sprawia, że czuję się dobrze, gdy daję dom wyrzutkom – niezależnie od tego, czy ludziom, czy zwierzętom.

Miałeś dwanaście miniaturowych kóz i umowę jako instruktor w Monachijskim Centrum Edukacji dla Dorosłych? 

To były afrykańskie kozy miniaturowe. Siedziałem w Studio Control Center i zobaczyłem dwa dziwne zwierzęta skaczące dookoła patio. 

Hansi, inżynier i konstruktor studia, wpadł do pomieszczenia kontrolnego i bardzo zmotywowanym głosem oświadczył nam, że miał szczęście nabyć te miniaturowe kozy w Hellabrunn i że chciałby teraz wybudować stajnie z własnymi fontannami z wodą do picia. Hansi rzeczywiście wybudował fantastyczną zagrodę, ale skończyło się na tym, że to ja opiekowałem się zwierzętami – aczkolwiek miałem z nimi mnóstwo zabawy. 

Wszyscy artyści, którzy odwiedzali pomieszczenia, natychmiast zakochiwali się w kózkach, a te ostatnie były tak „produktywne”, że już po trzech latach mieliśmy całe stado składające się z dwunastu osobników.   

Te zwierzęta są niezwykle komunikatywne i uznaje się je za najbardziej inteligentne spośród parzystokopytnych. 

Oglądanie, jak rodzą się i dorastają, jest niezwykłe.

Te afrykańskie kozy miniaturowe uczą skromności oraz szacunku i miłości do życia. Ze swoimi uroczymi wygłupami przyniosły wiele radości zarówno nam, jak i wszystkim gościom naszego studia. 

Skoro jednak śmierć jest nieuchronną częścią życia, próbuję zapomnieć o tragicznych obrazach odejścia kózek, myśląc o radosnych wspomnieniach, z jakimi nas zostawiły. 

Biorąc pod uwagę, że doktor Grasmueller, prawnik i mój przyjaciel, miał fundację Animal Welfare Foundation, która otworzyła farmę Streiflach jako rezerwat zwierząt, również zapragnąłem się w to zaangażować. W małej grupie podjęto decyzję, iż chciałbym opiekować się wielkimi kotami urodzonymi w niewoli. 

Takie zwierzęta mogą zostać znalezione w zoo albo w cyrkach. Jednakże zaledwie kilka cyrków może wręcz pozwolić sobie jeszcze na trzymanie wielkich kotów, więc cyrk z Pragi podjął decyzję o oddaniu dwóch lwiątek, tak szybko, jak to tylko możliwe. Przygarnąłem dwa lwy i teraz dorastają one szczęśliwie na terenie wielkiego wybiegu na wolnym powietrzu. 

To zrobiło wrażenie na wielu moich znajomych i najwidoczniej także na dżentelmenach z Monachijskiego Centrum Edukacji dla Dorosłych (MVHS).

Poczułem się zaszczycony, otrzymawszy propozycję wykładania na MVHS i zaakceptowałem ją. Zatem podpisałem z doktorem Schlüterem umowę nauczania. Jak się okazało, lokalizacja MVHS w monachijskim centrum kultury Gasteig nie była wystarczająco duża, by w ogóle pomieścić widzów, którzy z wyprzedzeniem zapisali się na moją prezentację. Wygłosiłem więc wykład w sali balowej w Gasteig, gdzie pokazałem mnóstwo moich własnych fotografii i nagrań wideo. 

Temat prelekcji brzmiał: „Czy to możliwe, by tygrys syberyjski urodzony w niewoli przeżył na wolności?”. 

Najwyraźniej próby uwolnienia lwów Afryce w sprzyjających okolicznościach wielokrotnie kończyły się sukcesem. To właśnie tam te drapieżniki tworzą całe stada zwierząt do wykarmienia i to nie jest to, czego może oczekiwać tygrys uwolniony na Syberii. Takie zwierzę prawdopodobnie zgubiłoby się w bezmiarze Syberii.

Co obecnie robisz i jakie masz plany na przyszłość?

Jestem szczęśliwy z powodu międzynarodowych koncertów, które zabukowaliśmy – w Kazachstanie, Kanadzie, Polsce, Australii, Ameryce Południowej i w krajach nadbałtyckich. Za każdym razem nie mogę doczekać się występu dla entuzjastycznej publiczności na całym świecie. 

Latem 2016 roku pobiłem jeden z rekordów zapisanych w „Księdze Rekordów Guinessa” ustanowiony przez grupę rockową Scorpions.

Temat: Koncert popowy przygotowany w najwyższym na świecie punkcie. 

W 2010 roku zespół Scorpions wystąpił na najwyżej położonym dotychczas poziomie, na wysokości około 3600 metrów  – w La Paz. 

W rzeczywistości formacja Scorpions zgłosiła, żeby na scenie, a w każdym razie za kulisami, znajdowały się na wszelki wypadek butle z tlenem. Powietrze na tej wysokości jest tak rzadkie, iż zapewnia bardzo mało tlenu do oddychania. Zatem od czasu do czasu artyści występujący w La Paz słabną.
16 lipca 2016 roku dałem koncert na wolnym powietrzu – w El Alto, na wysokości 4000 metrów – znacznie wyżej niż La Paz. 
Dokonałem tego, nie korzystając z żadnej butli z tlenem.

Czy masz jakąś poradę – albo mądrość życiową – którą mógłbyś podzielić się z naszymi czytelnikami? 

Uczyńcie ze swoich pozytywnych marzeń oraz pragnień wasze cele życiowe i kierujcie wszystkie  myśli w stronę tych zamiarów.  

Nie zmarnujcie ani jednego dnia! Carpe diem, chwytajcie dzień!

Każdy z nas jest wyjątkowy! Bądźcie kimś! 

Nie chcę też stać się teraz zbyt patetyczny. Po prostu pamiętajcie – nie traćcie czasu! 

Na przestrzeni życia, kiedy starzejemy się, czas mija coraz szybciej (subiektywna opinia!). 

Do roboty! Życzę wam wszystkiego tego, co najlepsze. 

Trzymajcie się!

Fancy...

wtorek, 12 marca 2019

[INTERVIEW] Fancy: "Making people happy is my destiny"

Last Friday, on 8 March 2019, I took part in concert of the italo disco star - Fancy! He visited Olawa in Poland to celebrate International Women's Day. On this occasion I had the honour of interviewing the singer and asking about some interesting things. So... Enjoy your reading!

Fancy in Olawa
photo taken by Paulina Kalinowska

How do you feel right now?* :) After your next visit in Poland? 

It's always apleasure for me to have show in Poland. I like all Polish fans. They can sing some of my song , they know the lyrics. That is wonderful and makes me proud.

Is there one thing about our country that you like the most? Maybe atmosphere or pierogi or something else? 

I like some of Polish food. The atmosphere at the concerts, on the backstage and at the hotels is always  very nice.

What can you tell me about your Polish fans?

The most fans here in Poland are very charming. I like to perform here and I think the favourite hit of my songs in Poland is "Flames of Love".

You have got many, many really popular songs. Which hits are you the most proud of?

It's "Flames of Love". This song has a good rhythm & melody and a strong text-message to everybody.

You are the author of the timeless song. In my opinion "Flames of Love" is one of the greatest hits ever. But do YOU still like to sing it? You know: after thirty years, over and over again "Flames of Love"? :)

After many years on stage singing my songs the result is: I'm singing my songs not for me. I'm singing all my songs for the audience! And the audience is important and  in every show a new and another one. Making people happy is my destiny.

Do you have any dreams at this moment? Connected with music or not. Something that I could wish you.

I wanna get ready in 2019 a new album and a new compilation. And I hope that many fans will get my little book (available in four languages via Amazon.com). FLAMES OF LOVE to you!  Fancy.

The book "Life of Fancy" is available via Amazon.com. Click HERE to order it!



* title of Fancy's song
** quote from the lyrics of "Flames of Love"

see more:

Another Side of FANCY on Facebook


Fancy in Olawa
photo taken by Paulina Kalinowska




poniedziałek, 11 marca 2019

[WYWIAD] Fancy: „Czynienie ludzi szczęśliwymi jest moim przeznaczeniem”

W miniony piątek, tj. 8 marca br., w hali przy ulicy Sportowej 1 w Oławie odbył się wyjątkowy koncert uświetniający Dzień Kobiet. Wystąpił tu bowiem wokalista będący legendą muzyki disco - Fancy! Z tej okazji udało mi się porozmawiać z artystą i zapytać między innymi o wrażenia związane z kolejnym spotkaniem z polskimi miłośnikami oraz o przemyślenia dotyczące hitu „Flames of Love”. Wokalista zdradził ponadto swoje plany na najbliższe miesiące. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury!

Fancy w Oławie
fot. Paulina Kalinowska


Jak się teraz czujesz?* Po kolejnej wizycie w Polsce?

Występ w Polsce zawsze stanowi dla mnie przyjemność. Lubię wszystkich polskich fanów. Potrafią śpiewać niektóre spośród moich piosenek, znają teksty. To wspaniałe i napełniające mnie dumą.

Czy jest jakaś rzecz, którą cenisz sobie w naszym kraju najbardziej? Może atmosfera, pierogi albo coś zupełnie innego?

Lubię niektóre polskie potrawy. Atmosfera na koncertach, za kulisami i w hotelach każdorazowo jest bardzo miła.

A co możesz powiedzieć mi o Twoich polskich fanach? 

Fani w Polsce są naprawdę uroczy. Lubię tu występować i sądzę, że ulubionym śpiewanym przez mnie przebojem jest tutaj „Flames of Love”.

W dorobku artystycznym masz mnóstwo, mnóstwo hitów. Z którego jesteś najbardziej dumny?

„Flames of Love”. Ta piosenka ma dobry rytm i melodię oraz mocny, odnoszący się do każdego z nas przekaz zawarty w tekście.

Jesteś autorem singla ponadczasowego. Moim zdaniem „Flames of Love” jest jednym z największych hitów wszech czasów. Ale czy Ty wciąż lubisz wykonywać ten utwór? Wiesz, po trzydziestu latach bez końca „Flames of Love”** :).

Po tych latach wykonywania na scenie moich piosenek dochodzę do następujących wniosków.
Nie śpiewam swoich piosenek dla siebie. Wszystkie swoje utwory śpiewam dla publiczności! A publiczność jest ważna i na każdym koncercie inna. Czynienie ludzi szczęśliwymi jest moim przeznaczeniem.

Czy masz teraz jakieś marzenie? Związane z muzyką lub nie. Coś, czego mogłabym Ci życzyć.

Chcę przygotować w roku 2019 mój nowy album oraz kompilację. I mam też nadzieję, że wielu fanów sięgnie po moją książkę, dostępną na Amazonie w czterech językach.
Płomienie miłości dla Was! Fancy.

I niech tak właśnie się stanie. Serdecznie dziękuję za rozmowę i poświęcony mi czas!

Książkę „Life of Fancy” możecie nabyć na stronie Amazon.com. Wystarczy kliknąć TUTAJ. Pozycja zawiera tekst przetłumaczony na język niemiecki, angielski, hiszpański i rosyjski. Lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika tego niezwykłego artysty! 


* oryginalnie „How do You Feel Right Now”, co stanowi tytuł jednej z piosenek Fancy'ego
** oryginalnie „over and over again flames of love”, co stanowi fragment tekstu utworu „Flames of Love”

[RELACJA] Dzień Kobiet w płomieniach miłości, czyli Fancy wystąpił w Oławie!

Powszechnie wiadomo, iż Dzień Kobiet uznaje się za wyjątkowe święto, niejednokrotnie uświetniane równie fantastyczną muzyką. Przekonały się o tym między innymi mieszkanki Oławy, ponieważ w miniony piątek, czyli właśnie 8 marca br., wystąpił dla nich artysta nietuzinkowy. Gwiazda muzyki disco - Fancy!

Wybija godzina 17.30. Do hali przy ulicy Sportowej 1 w Oławie zaczynają napływać tłumy. Widzimy  tu osoby w wieku przeróżnym, bo taka jest w istocie muzyka wokalisty, który za zaraz wkroczy na scenę: uniwersalna i dosłownie dla każdego. Czynnik scalający zgromadzoną publiczność stanowi zaś fakt, że tysiąc - tak, tysiąc! - przybyłych fanów to... kobiety! Wszak obchodzimy dziś święto pań. Czas dzielący nad od koncertu mija niesamowicie szybko. O godzinie 18 światła na sali przygasają, a efekty świetlne wydobywają z półmroku jedynie scenę, na razie pustą, choć ów stan nie potrwa długo. W głośnikach rozlega się budujące napięcie intro, a na estradzie pojawiają się tancerki. Jeszcze moment, jeszcze chwila i naszym oczom ukazuje się on - muzyk będący ikoną lat 80., lecz nieustannie podbijający serca kolejnych miłośników tej niezwykłej barwy głosu zaklętej w porywające w rytmy italo disco. Fancy wita się z widownią... i rozpoczyna się show!

fot. Paulina Kalinowska

Na liście utworów przygotowanych na ten wieczór nie mogło zabraknąć największych hitów. Zabrzmiały zatem takie single, jak „Slice me Nice”„Chinese Eyes”„Bolero” czy „Lady of Ice”. W trakcie występu okazało się, iż nasz zagraniczny gość to nie tylko znakomity piosenkarz, ale i świetny, obdarzony poczuciem humoru konferansjer natychmiast nawiązujący kontakt ze słuchaczami. Piosenki zostały bowiem poprzedzone barwnymi opowieściami odnoszącymi się do okoliczności powstawania poszczególnych kompozycji i zdobywania przez nie popularności. 

Punktem kulminacyjnym stało się, oczywiście, wykonanie evergreenu „Flames of Love”. Wśród setek odbiorców nie znalazł się chyba nikt, kto nie znałby tekstu tego niezaprzeczalnego fenomenu audialnego. Wzbudziło to tak wielki entuzjazm, że wokalista zaprezentował ów utwór kilkukrotnie, także w ramach bisu. 

Warto wspomnieć o przedstawionej wiązance coverów: „Go West” (oryginalnie Village People), „Always on My Mind” (oryginalnie Brenda Lee) i „Your Disco Needs You” (oryginalnie Kylie Minogue). Wokalista zaśpiewał ponadto „Can't Help Falling in Love” Elvisa Presleya. Nie uczynił tego jednak na scenie... a tuż przy barierkach, podając rękę zachwyconym fanom!

Krótko po koncercie można było zdobyć autograf i pamiątkowe zdjęcia z artystą, co dodatkowo poświadczyło o urzekającej otwartości i serdeczności Fancy'ego. Szczególne podziękowania należą się Prezydentowi Oławy Panu Tomaszowi Frischmannowi oraz organizatorom, którzy zadbali o odpowiednią atmosferę i sprawili, że owo wydarzenie z pewnością zapisze się w pamięci uczestników serią obrazów i dźwięków przywołujących najlepsze wspomnienia. 

prezydent Oławy Tomasz Frischmann i dyrektor OCKF Dariusz Witkowskifot. Paulina Kalinowska


fot. Paulina Kalinowska

fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska
fot. Paulina Kalinowska