czwartek, 7 grudnia 2023

[WYWIAD] Obywatele DT: „Może kiedyś zaniesiemy naszą muzę w różne zakątki globu”

Dziś naszymi gośćmi są Obywatele DT. Przekonajcie się, co mają do powiedzenia na temat swojego najnowszego, zatytułowanego „Kraków” singla... ale nie tylko. Zapraszamy do lektury!



Czarno na Czarnym: Zacznijmy tak banalnie, że bardziej chyba się nie da :). Co oznaczają litery DT w nazwie Waszego zespołu?
Obywatele DT: Jest to skrót od nazwy naszej rodzinnej miejscowości, czyli Dąbrowy Tarnowskiej.

Czarno na Czarnym: Czujecie się obywatelami swojej małej ojczyzny, Polski, świata, a może czegoś znacznie pojemniejszego?
Najbardziej czujemy się obywatelami swojej małej ojczyzny, chociaż Polski oczywiście też. Na bycie obywatelami świata jeszcze nas nie stać, ale bardzo chętnie zaczęlibyśmy podróżować w tę i we w tę [śmiech]. Może kiedyś się to uda i zaniesiemy naszą muzę w różne zakątki globu.

Czarno na Czarnym: Za co lubicie bohatera Waszego nowego utworu, czyli Kraków?
Obywatele DT: Długo by wymieniać, ale myślę, że na pierwszy plan wysunęłaby się tutaj szeroka oferta kulturalna. Oprócz tego cenimy sobie świetne położenie geograficzne miasta – blisko gór i nad Wisłą, historyczną zabudowę miasta i, co istotne, klimatyczne knajpy Kazimierza.

Czarno na Czarnym: Doświadczenie zdobywaliście w szkołach muzycznych, ale i dzięki ulicznemu graniu. Czy zdarzało się Wam występować również na krakowskim bruku?
Obywatele DT: Tak, mieliśmy kilka takich wykonów. Ja sam długo grałem na tarnowskiej ulicy, ale razem z chłopakami przeszliśmy się też kilka razy pograć na krakowskich bulwarach. W mieście jest niestety problem z zezwoleniami na występy uliczne. To, co kiedyś było wizytówką Krakowa, teraz jest sankcjonowane i sztywno regulowane. Osobiście nie należę do fanów takich restrykcji, ale mogę być w tej kwestii bardzo stronniczy!

Czarno na Czarnym: Czerpiecie inspirację z takich gatunków, jak blues, folk czy rock. A jakich reprezentantów tych gatunków cenicie sobie najbardziej?
Obywatele DT: Tego typu pytania zawsze są dla twórców niebezpieczne, ponieważ obnażają źródła niektórych pomysłów i z marszu stają się potem dla odbiorcy mniej oryginalne [śmiech]. Mogę powiedzieć, że od początku naszej działalności powoływaliśmy się na Johhny’ego Casha. Jeśli więc folk, to raczej w wydaniu amerykańskim, lecz obowiązkowo śpiewany po polsku. Przynajmniej w przypadku naszych autorskich numerów... Z krajowego podwórka natomiast to chyba zespół Breakout jest najbliższy naszym sercom.

Czarno na Czarnym: W swojej twórczości opowiadacie o sprawach Polski lokalnej. Jakie są to kwestie?
Obywatele DT: Zarówno pozytywne, jak i negatywne. Mogą to być sprzeczki, kłótnie, patologie i podziały społeczne, tylko właśnie ujęte w pewnej mikroskali, gdzie może dochodzić do bezpośrednich napięć między stronami. Z drugiej strony to wszystkie namiętności, miłości i przyjaźnie oraz przywiązania do rzeczy materialnych i niematerialnych, związanych z małymi ośrodkami miejskimi.

Czarno na Czarnym: Czy myśleliście o tym, by napisać też piosenkę o mieście, za którym nie przepadacie, uczynić z niego swoistego antagonistę? :)
Obywatele DT: Haha, raczej nie. Nie lubimy kiedy ktoś nas nie lubi, a taki kawałek na pewno mógłby wzbudzić niechęć wśród mieszkańców danej mieściny. I przyznam się szczerze, że jeszcze nie spotkałem miasta, w którym czułbym się jakoś skrajnie źle. Zawsze można znaleźć mankamenty w tej czy innej kwestii, ale takie coś zasługuje co najwyżej na jeden wers w piosence, a nie cały jej tekst.

Czarno na Czarnym:  Dziękuję za rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz