Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domi vibes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Domi vibes. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 czerwca 2022

[WYWIAD] Domi Vibes: „Sztuka jest wyzwalająca”

Zapraszam do lektury wywiadu z Domi Vibes. Wokalistka opowiedziała tu o swojej twórczości, ale też przekazała kilka prawd wartych zapamiętania. Zatem... miłego czytania!



Czarno na Czarnym: Niedawno ukazał się Twój debiutancki singiel, „Heart freedom”. Nie mogę nie zapytać o emocje towarzyszące tak wyjątkowej premierze.
Domi Vibes: Przede wszystkim ogromna radość, że ta muzyka mogła popłynąć wreszcie w świat i że spotkała się z tak przychylnym odbiorem, zarówno słuchaczy, jak i mediów, w tym Pana Marka Sierockiego i między innymi Radia Opole, co jest dla mnie ogromnym szczęściem i zaszczytem. Czuję, że mamy w Polsce wielu uważnych, wrażliwych i zaangażowanych słuchaczy, gotowych na muzykę niesztampową i łączącą różne style, kultury i języki artystyczne. Czuję także wdzięczność, że spotkałam na swojej drodze cudownych ludzi, jak między innymi duet iROZi, czyli Ozankę Jarczewską i Ireneusza Kopra, a także Anię Bancerz i Dominika Moroza, bez których teledysk nie wyglądałby tak magicznie.

Czarno na Czarnym: Za co najbardziej lubisz ów utwór?
Domi Vibes: Za przestrzenie uzyskane dzięki pomocy Piotra Radzia, bardzo zdolnego producenta, który współpracuje między innymi z Martą Gałuszewską, i za aranżację, dzięki której utwór buduje energię stopniowo, tak, że na końcu chce mi się tańczyć. Uwielbiam poddawać się muzyce w tańcu, więc ciągnie mnie obecnie mocniej w stronę muzyki tanecznej, zwłaszcza że zbliża się lato, które nastraja nas energetycznie. Czuję, że w kolejnych utworach znajdą się propozycje typowo taneczne lub nawet klubowe.

Czarno na Czarnym: A kto wciela się w Twojego pierwszego recenzenta? Masz taką osobę?
Domi Vibes: Nie mam jeszcze takiej osoby, natomiast liczę się ze zdaniem mojej młodszej siostry, piętnastoletniej Emilki, która ma świetne ucho do muzyki. Staram się, by moja muzyka była intuicyjna, wypływała z czucia i z serca, a któż inny wie lepiej, co czujemy, jeśli nie my sami?

Czarno na Czarnym: Odpowiadasz tu za kompozycję, tekst, aranżację i produkcję, wyreżyserowałaś ponadto teledysk towarzyszący piosence. Nie da się ukryć, że sprawujesz dość kompleksową opiekę nad procesem twórczym. Czy zatem dopuszczasz opcję, by jedną z tych ról przejął inny artysta i na przykład zaproponował Ci napisaną przez siebie muzykę?
Domi Vibes: Oczywiście! Uwielbiam współpracować, łączyć siły i kreację w zespole. To byłoby wręcz błogosławieństwem, gdyż moją główną domeną i miłością jest śpiewanie i improwizacja, więc mogąc współpracować z ludźmi, z którymi czujemy podobnie nie tylko muzykę, ale także mamy podobny vibe i światopogląd, mogłabym skupić się na tym, co kocham najbardziej. Kompleksowa opieka nad kształtem artystycznym singla nauczyła mnie natomiast wiele i jestem wdzięczna za to doświadczenie. Pozwoliła mi między innymi nabrać wprawy w kreacji całości od podstaw, współpracy z ludźmi, podejmowaniu decyzji artystycznych.

Czarno na Czarnym: Chciałam też nawiązać do planów dotyczących podbicia rynku indyjskiego. Dlaczego obrałaś akurat ten kierunek?
Domi Vibes: Inspiruje mnie world music, muzyka z różnych zakątków świata, mam też przyjaciół z Indii i uważam, że ta kultura ma wiele pięknych cech. Być może w którymś poprzednim wcieleniu byłam hinduską :).

Czarno na Czarnym: Zresztą Indie przewijają się przez Twoją działalność dość aktywnie. Wystarczy powiedzieć, że „Heart freedom” przywodzi na myśl dorobek Allaha Rakhy Rahmana, kompozytora pochodzącego właśnie z tego kraju. Czy dopatrywanie się powiązań jest tutaj uzasadnione?
Domi Vibes: Mój przyjaciel z Indii uznał „Heart freedom” za utwór przypominający właśnie muzykę A. Rahmana, indyjskiego kompozytora muzyki filmowej, między innymi muzyki do filmu „Slumdog Millionaire”. To dla mnie ogromny komplement.

Czarno na Czarnym: A skąd pomysł na sięgnięcie po język kreolski?
Domi Vibes: Mój przyjaciel pochodzi z Mauritiusa, gdzie używa się języka kreolskiego mauretańskiego. Jestem ciekawa brzmień innych języków i bardzo lubię mierzyć się z ich wymową. Kreolski mauretański brzmi dla mnie bardzo smakowicie.

Czarno na Czarnym: Opowiedz nam, proszę, o wibracjach niesionych przez Twoje brzmienia. Czym one dla Ciebie są?
Domi Vibes: Wibracje dla mnie to emocje jakie towarzyszą mi przy tworzeniu i słuchaniu muzyki i intencja, z jaką ją tworzę. Tworząc „Heart freedom”, czułam wolność, lekkość, wdzięczność, radość, bezwarunkową miłość i moc, którymi chcę się dzielić ze słuchaczami.

Czarno na Czarnym: Mówisz, iż singiel ten traktuje o znalezieniu własnej wewnętrznej harmonii. Czy, według Ciebie, jej odnalezienie to trudne zadanie i czy sztuka może w nim skutecznie pomóc?
Domi Vibes: Z pewnością w dzisiejszych czasach jest to wyzwanie, wymagające uważności dla naszego wnętrza, naszych myśli i emocji, cichego głosu duszy, intuicji, wyciszenia zewnętrznych rozpraszaczy, nie naszych głosów i opinii. Wymaga to od nas przede wszystkim decyzji, że chcemy coś w swoim życiu zmienić i wytrwałości, gdy pojawią się chwile wątpliwości lub zwątpienia. Jest to proces, który nie dzieje się z dnia na dzień. Składają się na niego codzienne małe wybory, których możemy dokonywać, słuchając cichutkiego głosu serca zamiast głośnego głosu ego. Jest to proces, który nigdy się nie kończy, w którym możemy wciąż wzrastać i to jest najpiękniejsze! Naprawdę warto wejść na ścieżkę serca! Sztuka zdecydowanie przybliża nas do naszej wrażliwości, naszego serca, duszy, Boga, który sam w sobie jest harmonią i miłością. Wszystkim, którzy kochają tańczyć, śpiewać, pisać, malować lub uprawiać jakąkolwiek inną dziedzinę artystyczną lub poprostu czują, że chcieliby spróbować, lecz coś ich powstrzymuje, z całego serca polecam spróbować, pomimo lęku lub innych przeciwności i wracać do tego jak najczęściej. Nie dawać się zniechęcić tysiącom opinii, głosom z zewnątrz ani naszemu wewnętrznemu krytykowi, który może szeptać na przykład „nie dasz rady”, „jesteś za słaby”, „potrzebujesz studiów, certyfikatu lub szkolenia”, „ośmieszysz się”, „co ludzie powiedzą?”. Słuchanie takich głosów może podciąć skrzydła, a prawda jest taka, że wystarczy głębokie pragnienie, radość, która płynie z tworzenia, trochę odwagi, wytrwałość i wiara. Sztuka jest wyzwalająca!

Czarno na Czarnym: Czego powinnam życzyć Ci na tym etapie?
Domi Vibes: Spotkania na mojej drodze cudownych ludzi do współpracy, działających z potrzeby serca i pasji, otwartych na łączenie gatunków muzycznych, podnoszenie wibracji i koncertowanie.

Czarno na Czarnym: I niech tak właśnie się stanie. Dziękuję za rozmowę!


środa, 25 maja 2022

Wolność serca ponad podziałami w utworze „Heart freedom”. Posłuchaj debiutanckiego singla Domi Vibes

Domi Vibes zaprezentowała właśnie utwór „Heart freedom”, stawiając tym samym pierwszy krok na swojej artystycznej ścieżce. Singiel ten stanowi zapowiedź płyty pod roboczym tytułem „Heart path” utrzymanej w klimacie etno-elektro, downtempo i world music. Piosenka ma ukazać się ponadto... na rynku indyjskim.



Podnosząca wibracje twórczość Domi Vibes czerpie pełnymi garściami z nurtów etnicznych i elektronicznych oraz z world music i muzyki polskiej. Unika zaszufladkowania, łącząc nie tylko różne gatunki, ale i języki, takie jak polski, kreolski czy angielski. „Heart freedom” przywodzi również na myśl dorobek indyjskiego kompozytora muzyki filmowej A.R. Rahmana, znanego między innymi ze ścieżki dźwiękowej produkcji Slumdog. Milioner z ulicy”

„Heart freedom” jest o wolności serca, czyli wolności wyboru naszych myśli i emocji – wyjaśnia Domi Vibes.  Często żyjemy w iluzji, że to jedynie czynniki zewnętrzne decydują o naszym samopoczuciu. W rzeczywistości nasze emocje są zawsze naszą decyzją. To jak decydujemy się postrzegać siebie, innych, świat wokół i interpretować to, co nas spotyka, wpływa na nasze emocje i naszą wibrację. Świadomość własnych myśli i wynikających z nich emocji, a także moc ich zmiany przybliża nas do szczęścia. Singiel jest też o znalezieniu własnej wewnętrznej harmonii. Obecne tempo życia i natłok informacji, pomieszanie, jakie nas otacza, utrudnia nam usłyszeć nasz głos wewnętrzny, osiągnąć stan uważności, świadomości siebie, wolności, a przede wszystkim miłości do siebie. „Heart freedom” niesie bezwarunkową miłość do siebie, miłość, która potrzebuje poznania i zaakceptowania naszych jasnych i ciemnych stron. W takim stanie świadomości można pełniej dzielić się tym, co jest w nas najpiękniejsze. Taki stan chcę przekazywać moim słuchaczom, a także osobom, dla których prowadzę medytacje i konsultacje. Moja muzyka to zapis melodii duszy, podróży przez wielobarwny świat emocji i wędrówki ścieżką serca do źródła prawdy o nas samych.

Singiel został w całości stworzony przez Domi Vibes, czyli Dominikę Piotrowską, odpowiedzialną tu za kompozycję, tekst, aranżację i produkcję. Nagrano go w większości w jej domowym studiu, a także w warszawskim Abisound Studio z pomocą Piotra Radzi, który zajął się realizacją części wokali i instrumentów oraz miksem i masteringiem. Teledysk wyreżyserowany przez Dominikę i zrealizowany przez iROZi nakręcono w podwarszawskich raszyńskich plenerach.


Wszystko, co nas otacza, w tym ludzkie ciało i emocje, ma swoje własne częstotliwości. Gdy czujemy gniew, smutek i żal, jesteśmy w bardzo niskiej wibracji. Z kolei gdy jesteśmy przepełnieni miłością, wdzięcznością lub współczuciem, mamy wysoką wibrację. Na to wszystko wpływ mają nasze myśli i emocje. Co ważne, to kto i co nas otacza może wpływać na naszą wibrację, obniżać ją lub podnosić. Wyjątkowe działanie ma na nas zwłaszcza muzyka i dźwięki, jakimi się otaczamy. Singiel „Heart freedom” inspirowany muzyką etniczną, elektroniczną i polską, został stworzony z intencją podnoszenia wibracji słuchaczy dzięki jego przesłaniu i emocjom, które niesie. Muzyka to cudowne medium, które pozwala we wręcz magiczny sposób przekazać emocje i pozytywnie nimi „zarażać”, podnosząc naszą wibrację – dodaje Domi Vibes.

Domi Vibes, a właściwie Dominika Piotrowska, pracowała jako urzędniczka i menadżerka projektów unijnych, jednak finalnie oddała swoje serce muzyce.

Muzyka towarzyszyła mi od dziecka. Śpiewanie koi moją duszę i daje radość. Jest dla mnie także autoterapią i pozwala mi dzielić się najpełniej pięknymi emocjami, jakie pielęgnuję w sobie, podczas podróży powrotnej do siebie, do celu mojej duszy. Muzyka to dla mnie niesamowita wolność, przestrzeń i czysta energia, którą chcę się dzielić. Mimo że lubię się uczyć, próbować nowych rzeczy i nigdy nie ustawać w rozwoju, nie wyobrażam sobie, aby coś mogło zastąpić moją miłość do muzyki i śpiewania. Stąd decyzja, by skoczyć na głęboką wodę debiutującego artysty, który w swych początkach staje się swoim PR-owcem, menadżerem, piosenkarzem, kompozytorem, producentem, reżyserem teledysku, autorem koncepcji wizualnych, scenarzystą, koordynatorem, scenografem. Można powiedzieć, że jest to czasem praca na dziesięć etatów. Jednocześnie działając w zgodnie ze swoim sercem, pasją i miłością, nigdy nie czuję, bym pracowała. Jest to raczej poczucie wypełniania mojej misji, która wciąż się rozwija. Dzięki Bogu spotykam też na swojej drodze cudownych wspierających mnie zawodowców, bez których singiel „Heart freedom” nie brzmiałby i nie wyglądał tak, jak obecnie. Jestem za to ogromnie wdzięczna Bogu i Aniołom, które spotykam na swojej drodze serca. Moimi Aniołami, a także przyjaciółmi stali się między innymi producent muzyczny Pyotr Radzio i warszawskie Abisound Studio, a także dwa zgrane duety, tj. duet filmowo-produkcyjny iROZi, który tworzą Ozi Ozanka Jarczewska i Ireneusz Koper, a także młody zdolny duet taneczny: Ania Bancerz i Dominik MorozWśród Aniołów, które sprawiły, że jestem w tym punkcie życia, była też współpraca z Tomaszem „Ragaboyem” Osieckim, a także podróż i przygoda z Chórem Gospel Lauders, prowadzonym dawniej przez kobietę-orkiestrę Karolinę Drewnik, dzięki której mogłam współpracować z cudownymi muzykami, wokalistami i ludźmi z pasją, takimi jak między innymi Marcin ŚcierańskiGrzegorz KowalskiMateusz GrędzińskiMonika UrlikBłażej GawlińskiAngelika IrauthErnestr StrachotaMichał Mościcki. Jestem także wdzięczna swojemu tacie, Pawłowi Piotrowskiemu, dawniej basiście zespołów Dezerter i Armia za „zarażenie” mnie miłością do różnorodności muzyki i miłością do basu.

Artystka poszukuje obecnie producenta i muzyków do współpracy i rozwijania projektu.

zajrzyj po więcej: