Natalia Marczuk wywabia „Plamy”. Nie chodzi jednak o to, że za chwilę one znikną. Wręcz przeciwnie. Taki bowiem tytuł nosi debiutancki, opowiadający o akceptacji przeszłości album wokalistki, który ujrzał właśnie światło dzienne.
Niektórych sytuacji i osób nie da się wyprać z głowy. Ale to dobrze. Byłabym uboższa o wiedzę i doświadczenie, a przede wszystkim nie miałabym czego wspominać i o czym pisać piosenek. Każda relacja i każde doświadczenie zostawiły we mnie jakąś plamę. Niektóre z czasem się sprały, inne zostały na dłużej. Razem tworzą patchworkowy obraz moich myśli – złożony z różnych skrawków materiału, które ostatecznie układają się w jedną całość – opowiada Natalia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz