Martyna Wrochna zaprezentowała właśnie swój debiutancki album. To materiał, który zrodził się z potrzeby odnalezienia równowagi i przyjrzenia się temu, za czym tak naprawdę tęsknimy. Posłuchajcie „Myśli pisanych”... i śpiewanych.
Od zawsze miałam zwyczaj zapisywania myśli i tekstów, do których wracam po czasie. Kiedy któregoś wieczoru postanowiłam rozpocząć pracę nad albumem, zauważyłam, że wiele z tych zapisków łączy wspólny motyw — powrót do wspomnień z dzieciństwa i życia blisko natury. Podczas pisania tekstów wykreowałam postać, która porzuca miasto i wraca do swojego wymarzonego drewnianego domku na wsi. Inspiracją był dom rodzinny mojej babci, przed którym rosła rozłożysta lipa. Spędziłam w nim dużą część mojego dzieciństwa. To miejsce kojarzy mi się ze spokojem, bezpieczeństwem i codziennością, która płynęła zupełnie inaczej niż dziś. Jako dziecko byłam przekonana, że kiedyś zamieszkam na wsi, jednak nadal żyję w Warszawie. Ten album stał się więc dla mnie swego rodzaju podróżą, a może nawet próbą przeniesienia się do świata wspomnień i wyobrażeń o życiu, które potoczyło się inaczej, niż kiedyś zakładałam – mówi Martyna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz