czwartek, 19 marca 2026

Kocia Muzyka nosi „Na sercu grawer”

Kocia Muzyka nosi „Na sercu grawer”. Tak bowiem nazywa się świeżo zaprezentowany album, będący zbiorem opowieści, które, zgodnie z tytułem, zostawią w Waszych duszach drogocenny ślad.



Płyta Na sercu grawer jest jak nieśmiertelnik. Te pojedyncze kulki łańcuszka to wiele rzeczy. Sytuacje, w których się znalazłem. Wydarzenia, których byłem świadkiem lub uczestnikiem. Miejsca, które odwiedziłem. Ludzie, których poznałem. Przez połowę życia pisałem i grałem autorską muzykę, a jednak trzydziestka dopadła mnie w momencie, w  którym zaniedbałem akt tworzenia. Dlatego teraz, po dłuższej nieobecności i kilka lat po trzydziestce, z  przyjemnością mogę odwdzięczyć się za moje przeżycia kilkoma piosenkami. Mógłbym   tutaj   użyć   modnych   słów-kluczy,   takich   jak   „wdzięczność”,   „szczerość”  czy   „akceptacja  niedoskonałości”. Jednak nie to było moim drogowskazem – to przyszło później. „Na sercu grawer” to surowa w brzmieniu laurka dla rzeczy, które w jakiś sposób mnie ukształtowały. Czasem  było miło, czasami trochę mniej, jednak to wszystko doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem obecnie.  Każdy z nas ma takie przeżycia, które zostały z nim na dłużej. Nie istnieje ani jedno serce bez tego tytułowego graweru. Nawet jeżeli dzisiaj to wszystko wydaje się w  najlepszym wypadku jedynie barwnym wspomnieniem z zupełnie innych czasów, pamiętaj: „to nadal jesteś Ty” – opowiada twórca projektu. – Niektórzy mówią, że dużo tu zimnej fali. Tego nie wiem, ale na pewno w tej muzyce bije post-punkowe serce. Utwory   zaaranżowane   na   dwie   gitary   basowe  i  odrobinę   syntezatorów.  Świadoma   rezygnacja   z gitary elektrycznej wysuwa rytm na pierwszy plan i zmusza gitarę basową do przekraczania własnych granic. Teksty w języku polskim nie stronią od interesujących wersów i nie boją się szczerości. „Na sercu grawer” to dwanaście piosenek złożonych w całość w wynajętej kawalerce na wrocławskim osiedlu Gaj. Nagranych wyłącznie za pomocą tego, co wtedy miałem pod ręką. Stary wzmacniacz, bas, przypadkowe mikrofony, mała klawiatura MIDI, kilka efektów... Wszystko w duchu „zrób to sam” i według myśli „rób to, co możesz, tym, co masz, tam, gdzie jesteś” – dodaje.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz