Pochodzący z Gdańska zespół Oudeziel zaprezentował właśnie nowy singiel. W numerze „Jeremy’s Promise”, gdyż o nim mowa, usłyszymy gościnnie Dereka Sheriniana.
Nie planowaliśmy, aby ten utwór stał się singlem. Długo się zaczyna, jest instrumentalny, więc i tak, nikt oprócz pasjonatów niecodziennych dźwięków by go nie zagrał w radiu. Zdecydowanie bardziej pasuje do spokojnego wieczoru z słuchawkami na uszach i kubkiem ciepłej herbaty. Jest istotną częścią płyty i wyrwany z kontekstu może się dłużyć. Tyle antyreklamy. A teraz po kolei – opowiadają muzycy. – Bardzo chcieliśmy, aby Derek Sherinian zagrał w nim swoje solo, dał oddech od natłoku gitary, on jednak miał inne zdanie. Uznał, że żaden dźwięk nie może wypaść, a sam chce zbudować klimat. Dodatkowo zagrać nasze już gotowe partie. I to zaskoczyło nas najbardziej, bo znacznie łatwiej dograć improwizowane solo, wstawić jakiś fragment, niż rozebrać utwór na części, podobierać do nich barwy, skomponować harmonię i jeszcze zagrać motywy innych. Utwór nie miał wideo, jednak ktoś gdzieś w świecie, posługujący się pseudonimem Progneverdie, stworzył grafiki, posługując się inną naszą muzyką, ale ta właśnie historia idealnie pasowała do opowieści o Jeremiaszu, którą tworzą „Jeremy”, „Reis”i „Flight”z naszej płyty EP. Przerobiliśmy więc te grafiki po swojemu i powstał epilog do dziennika Jeremiasza. Jeśli chcecie poznać całość historii o chłopcu, który wyruszył w podróż w nieznane, obejrzyjcie „Jeremy”, „Reis”i „Flight”, a dopiero na końcu sięgnijcie po „Jeremy’s Promise”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz