W dniu swoich trzydziestych urodzin wokalista znany jako Karaś zaprezentował swój debiutancki utwór, zatytułowany „1996”. To nie tylko numer odpowiedni dla fanów emocjonalnego rapu, ale też autobiograficzna opowieść o chłopcu, który stał się mężczyzną i postanowił spełnić własne artystyczne marzenia.
„Nie wolno płakać. Broń Boże, nie wolno płakać” – to zdanie pada na końcu utworu. Wypowiada je w moim kierunku mój Tata, na porodówce. Dzisiaj, trzydzieści lat później, wiem, że „to wcale nie takie proste” – właśnie tak rozpoczynam pierwszą zwrotkę – opowiada Karaś. – Stanąłem przed mikrofonem, aby wykrzyczeć wszystkie swoje myśli, obawy, błędy. Kawałek „1996” to konfrontacja z samym sobą. Najpierw pisząc, a później nagrywając go, czułem jednocześnie nerwy, stres, wzruszenie, a z drugiej strony ogromną ulgę. Bardzo mocno się tu otwieram, ale wiem, że to dla mnie jedyna słuszna forma oczyszczenia się – dodaje. – Wiem, że „1996” to kawałek, z którym wiele osób może się utożsamić. Ma być wsparciem dla każdego, kto na co dzień mierzy się z wyzwaniami, problemami, ale chce dać radę. Nie chce się poddać. Za każdego z Was trzymam kciuki, zmierzamy w tym samym kierunku. „La dolce vita, a żegnam gorzkie chwile” – podsumowuje wokalista.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz