wtorek, 24 marca 2026

Michalina Pankiewicz śpiewa „Kołysankę mazurską”

Michalina Pankiewicz zaintonowała właśnie „Kołysankę mazurską”. Wbrew tytułowi nie jest to jednak utwór ułatwiający zasypianie, a taki, który pomimo swojej delikatności i subtelności dodaje energii i pozwala każdemu słuchaczowi znaleźć w nim cząstkę siebie: może melancholijną, może nostalgiczną, ale i wypełnioną szczęściem.  



„Kołysanka mazurska” to sposób na poradzenie sobie z tęsknotą za domem, który kojarzy mi się z naturą, z ciepłem, spokojem i śpiewem ptaków słyszanym na każdym kroku – opowiada Michalina. – To powrót do bezpiecznego miejsca, w którym dorastałam i którego brakuje mi po przeprowadzce do Gdańska. Słowa do tej piosenki były najpierw w formie wiersza, który potem redagowałam, zmieniałam, improwizując do muzyki, która powstała w mojej głowie pewnej nocy. Jest to jedna z najbardziej osobistych piosenek, które napisałam, mimo że nie opowiada o żadnych przeżyciach, które zmieniły moje życie. Opowiada natomiast o miejscu, które je ukształtowało. Funfact odnośnie do tej piosenki – jest to utwór, którego wyprodukowanie było prezentem od moich przyjaciół, z okazji moich dwudziestych trzecich urodzin. Wraz z trójmiejskim producentem (Paweł Ajzeja Belina) zamknęliśmy cały proces w dwóch spotkaniach. Chciałam, żeby głównym skojarzeniem przy słuchaniu tej piosenki była wiosna, stąd moje liczne ciekawe prośby do Pawła, jak: „A znajdziesz taki dźwięk, jaki wydaje z siebie iskrzące słońce?”. Kołysanka mazurska” to pierwszy utwór, przy którego produkcji uroniłam łezkę, bo faktycznie wizja, z którą przyszłam, została spełniona w stu procentach, fajne doświadczenie. Dlatego tak chętnie się nim dzielę. Jestem go pewna i przede wszystkim bardzo dumna z siebie – dodaje wokalistka.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz