Kuba Wasylkowski prezentuje swój debiutancki, energetyczno-mroczny album, będący wypadkową takich gatunków, jak hip-hop, punkowa alternatywa i rock. Bohaterem zawartych na płycie piosenek jest pochodzący z małego miasta chłopak, który przenosi się do metropolii, gdzie gubi swe wewnętrzne dziecko, by ostatecznie odnaleźć je na powrót w jednej z bocznych uliczek. Artysta funduje nam równocześnie wycinek z własnej autobiografii i uniwersalną opowieść. Czy odważycie się przejrzeć w niej niczym w... „lustrze”?
Cztery lata później, dwie menadżerki dalej oraz kilka pomysłów, których nie byłem w stanie dotąd zrealizować, i w końcu mogę pochwalić się tym albumem. „Lustro” raczej zadaje pytania, niż daje odpowiedzi. Jest tu trochę mojej biografii, trochę społeczeństwa i trochę eksperymentów. Nie jest to wielka epopeja o życiu ani instrukcja jego obsługi. To raczej zlepek momentów, przemyśleń i mój dziwny całokształt. Długo poprawiałem te numery, tkwiąc w poczuciu, że nie mam wystarczającego warsztatu, lub wciąż czegoś nie rozumiem, aż doszedłem do szlachetnej prawdy, że zawsze będzie coś, czego nie będę rozumiał – opowiada Kuba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz