Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike Johnson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mike Johnson. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2024

Zaczął się „nocny dzień” Aleksandra Siczka

Która pora doby jest najlepsza na słuchanie dobrej muzyki? Oczywiście każda, jednak Aleksander Siczek dodaje od siebie kolejną, zupełnie wyjątkową: „nocny dzień”. Taki tytuł nosi bowiem nowy singiel artysty, który ujrzał właśnie światło dzienne.



Utwór ten sprawdzi się doskonale zarówno na parkietach, jak i w czasie podróży w znane i nieznane. Za klubowo-popowe brzmienia odpowiada  Mike Johnson, a tekst i kompozycję stworzył sam wokalista.


środa, 12 czerwca 2024

Aleksander Siczek „jeszcze się nie nazywa”?

Czy Aleksander Siczek „jeszcze się nie nazywa”? Ależ nie, wręcz przeciwnie! To po prostu tytuł kolejnego singla artysty, opowiadającego o nowościach, zmianach i wierze w lepsze jutro, czyli o tym, czego potrzeba czasem każdemu z nas.


fot. Dominika Orz

Twórczość Aleksandra stale ewoluuje i dziś stawia on na nieco cięższe brzmienia od Mike’a Johnsona. Za tekst i linię melodyczną odpowiada sam wokalista, a o podróż wizualną towarzyszącą piosence zadbała Dominika Orz.


środa, 19 kwietnia 2023

Aleksander Siczek w podróży na „Planety”. Posłuchaj nowego singla wokalisty

Aleksander Siczek zaprezentował właśnie swój nowy utwór, „Planety”. Pod względem klimatu piosenka ta stanowi hołd dla muzyki sprzed trzydziestu i czterdziestu lat, czyli tej najbliższej sercu wokalisty.


fot. Dominika.orz

Wspaniałe jest to, że ludzie, z którymi współpracuję, widzą piękno w tych gatunkach muzycznych, które dla mnie od zawsze są cenne. Cieszę się, że „Planety” mają rockowe zacięcie. Ten mocny w brzmieniach singiel opowiada nie tylko o sile, ale i słabościach, jedno i drugie się zderza, planety się spotykają – mówi artysta.

Tekst nawiązuje do wiecznego poszukiwania życiowego spełnienia, ukazuje pragnienia i potknięcia, pogodzenie z tym, co przynosi los. Za produkcję odpowiada Mike Johnson, słowa i linię melodyczną stworzył natomiast sam Aleksander. Pierwsze skrzypce grają tu bas i gitara, co jest pewną nowością w twórczości tego piosenkarza.

zajrzyj po więcej:
 


poniedziałek, 30 stycznia 2023

[WYWIAD] Aleksander Siczek: „Bez sztuki nie da się żyć!”

Aleksander Siczek zaprosił nas do „Kina, Muranów” i udzielił nam wywiadu związanego z premierą jego kolejnej piosenki. Artysta opowiedział również o swych inspiracjach, w sztuce i życiu. Czy jesteście ciekawi tych historii? Jeżeli tak, zapraszamy do lektury!


fot. Dominika Orz

Czarno na Czarnym: Niedawno ukazał się Twój nowy singiel, „Kino, Muranów”. Jakie wspomnienia łączą Cię z miejscem, do którego nawiązuje tekst?
Aleksander Siczek: Tekst właściwie nie nawiązuje do żadnego miejsca. Tytuły moich utworów często są zupełnie nienawiązujące do tekstu, a do czasu, miejsca bądź myśli związanych z tekstem, bądź myślą, która wpłynęła na jego powstanie. Kino Muranów było świadkiem powstania tekstu do tej piosenki. Nie było więc innego wyjścia – od razu wiedziałem, że to będzie tytuł.

Czarno na Czarnym: Mamy tu do czynienia ze swoistym nawiązaniem do brzmień sprzed dwóch dekad. Co, Twoim zdaniem, jest w tej muzyce najbardziej wartościowe?
Aleksander Siczek: Zdecydowanie teksty. Muzyka wtedy miała wiele przekazów, często ukrytych. Każdy, słuchając danego utworu, mógł się z nim utożsamiać na swój sposób. Wspaniałym jest tworzyć muzykę, która cieszy, ale i skłania do przemyśleń, docenienia codzienności czy wprowadzania lepszych zmian.

Czarno na Czarnym: Zdradzasz, iż piosenka ta „opowiada o sile, jaką każdy z nas w sobie skrywa, mimo że niełatwo ją odnaleźć”. Czy sztuka potrafi pomóc w odszukaniu tej wewnętrznej mocy?
Aleksander Siczek: Bez sztuki nie da się żyć! Zdecydowanie tak. Tworząc swoje dzieła, mamy szansę w ten sposób wręcz wykrzyczeć, co myślimy, jak widzimy świat i wiele przy tym zrozumieć. Podziwiając sztukę innych, często refleksje bywają mocne, niełatwe, lecz otwierające głowę. Wierzę, że każdy z nas ma więcej sił, niż nam się wydaje, trzeba tylko znaleźć taki sposób na życie, by z niej korzystać jak najmocniej.

Czarno na Czarnym: Utwór ten stanowi pierwszą zapowiedź Twojej nadchodzącej płyty. Czego możemy spodziewać się po tym materiale? 
Aleksander Siczek: Podróży po wielu planetach muzycznych. Romansu z dźwiękami, które kojarzymy z nie tak jeszcze dawnych czasów. Krainy przemyśleń, radości i nostalgii, a także słów, które skłaniają do przemyśleń. 

Czarno na Czarnym: Wiemy, iż album zawierać będzie odniesienia do lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Twórczość jakich artystów okazała się dla Ciebie inspirująca? 
Aleksander Siczek: Cenię od lat twórczość Beaty i Bajmu. To są dopiero teksty! Ta twórczość zdecydowanie ma na mnie wpływ, zresztą sama Beata Kozidrak miała wpływ na ten muzyczny rozdział w moim życiu. Kiedyś o tym opowiem. Nie zapominajmy o Korze, jej mocy dźwięków i słów. Lady Pank, Halina Frąckowiak, Anna Jurksztowicz, Kayah. Jest ich mnóstwo, bo kocham Polską muzykę. Myślę, że artyści z okresów, gdzie w Polsce trzeba było między słowami przerzucać prawdziwy przekaz, to moja odwieczna inspiracja do życia, nie tylko muzycznego.

Czarno na Czarnym: Mówisz, że „życie to jeden wielki film”. Jak, według Ciebie, przejawia się owo porównanie w praktyce?
Aleksander Siczek: Wieczne zwroty akcji, spontaniczność. Niepewność kolejnych scen. Zaskoczenia, budujący się dramatyzm. Dobro mieszające się ze złem, niespodziewane zakończenia, nowe początki. Nauka tekstów! To nasza codzienność, więc starajmy się grać w taki sposób, byśmy chcieli kiedyś o tym filmie powiedzieć: fantastyczny, mimo wszystko.

Czarno na Czarnym: A na koniec wróćmy do początku: czy lubisz chodzić do kina? :)
Aleksander Siczek: Mam okresy, kiedy jestem w nim prawie codziennie, więc zdecydowanie. Aktualnie internet daje możliwości bycia w kinie w kilka chwil w domu, lecz nie zastąpi to nigdy takich kin jak choćby Muranów – kino przepiękne, urokliwe, zachęcające do romansu z filmem i sztuką.

Czarno na Czarnym: Zatem bądźmy dla siebie samych reżyserami swojej własnej codzienności i jak najczęściej korzystajmy z tego, co daje nam sztuka. Dziękuję za rozmowę!

zajrzyj po więcej:
 


środa, 11 stycznia 2023

Aleksander Siczek zaprasza na seans. Posłuchaj singla „Kino, Muranów”

Aleksander Siczek zaprezentował właśnie singiel „Kino, Muranów”, będący pierwszą zapowiedzią nadchodzącej płyty artysty. Przecinek w tytule nie jest przypadkowy, bowiem piosenka nie traktuje ani o kinie, ani o Muranowie. Na trawie przed uhonorowanym tu przybytkiem powstał tekst piosenki, a wymienioną dzielnicę wokalista darzy szczególnym uczuciem.



Jest to powrót do dźwięków sprzed dwudziestu lat i do muzyki, którą wspominamy z utęsknieniem. Muzyka musi skłaniać do przemyśleń albo pokazywać emocje, które słuchacz być może zrozumie doskonale bądź przełoży na swój sposób. Ten utwór tak działa. Opowiada o sile, jaką każdy z nas w sobie skrywa, mimo że niełatwo ją odnaleźć, o odwadze do życia po swojemu – wyjaśnia wykonawca „Kino, Muranów”.

Za słowa i linię melodyczną odpowiada Aleksander, aranżacją natomiast zajął się Maciej Opala, zasilający muzyczny team wokalisty. Finalna wersja stanowi dzieło Mike'a Johnsona, obecnego ponadto w procesie tworzenia całego krążka.

Życie to jeden wielki film, który kiedyś sami obejrzymy i ocenimy. Póki co zapraszam na mój urywek filmu, który, mam nadzieję, znajdzie maleńkie miejsce w Waszym sercu – dodaje artysta.


Aleksander Siczek. Autor tekstów, kompozytor i wokalista. Odpowiedzialność za jego artystyczną drogę zdecydowanie ponosi stolica. Tu zaczął kształcić głos i wrażliwość, tu piszą się teksty i komponuje muzyka. Jak sam twierdzi, długo trzeba było czekać na efekty, ale musiał przekroczyć niejedną granicę, by świadomie pracować nad muzyką autentyczną. Inspiracją Aleksandra są polscy artyści i ich twórczość z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, lecz na zapowiadanym wydawnictwie słychać też będzie echo zagranicznych ikon muzycznych. „Kino, Muranów” daje odbiorcom przedsmak ukończonego już materiału premierowego, zaskakującego z każdą kolejną odsłoną.

zajrzyj po więcej:
 

poniedziałek, 16 sierpnia 2021

[WYWIAD] Dominika Komiago: „Dla mnie każdy nowy utwór jest debiutem”

Zapraszam do lektury wywiadu z Dominiką Komiago, poświęconego najnowszemu singlowi wokalistki, zatytułowanemu „Chwile”.



Czarno na Czarnym: Właśnie zakończyła się krótka przerwa w Twojej artystycznej działalności. Miło znów Cię słyszeć! Co wydarzyło się u Ciebie przez ten czas?

Dominika Komiago: Dziękuję :). Jakbym powiedziała, że dużo się działo, to skłamałabym. Pandemia niestety wszystkich nas zamknęła przymusowo w domu. Co do przerwy, to zrobiłam ją sobie sama trochę rozczarowana rynkiem muzycznym, układami, dziwnymi koneksjami. Miałam tego dość, dołowało mnie, że w Polsce jest tylu zdolnych ludzi, nie mówiąc nawet o sobie, i nie mają szansy na rozwój przez to, że wszędzie pojawiają się tylko ci sami artyści i bardzo rzadko ktoś wchodzi do tej małej enklawy. Dałam sobie czas na przemyślenia oraz na rozwój osobisto-biznesowy. Będę śpiewać, ale nie pomimo wszystko. Chcę dalej realizować swoją pasję, ale robię to tylko i wyłącznie, kiedy mam na to ochotę. Przestałam żyć w presji. 
Uwierz mi, tak żyje się lepiej ;).

Czarno na Czarnym: Pojawiłaś się ponownie na rynku muzycznym, prezentując singiel „Chwile”. Czy jest on dla Ciebie takim małym debiutem czy też powrotem w doskonale znane Tobie miejsce?

Dominika Komiago: Dla mnie każdy nowy utwór jest debiutem, czuję się, jakbym wprowadzała słuchaczy w nową wersję siebie. Każda piosenka jest inna i staram się, aby jej przekaz był za każdym razem wyjątkowy. Co do dobrze znanego miejsca, to mogę powiedzieć szczerze, że trochę w tej branży przeszłam, przeczołgała mnie nieźle, ale nie mam do nikogo pretensji, przecież sama chciałam od najmłodszych lat uparcie w to brnąć, byłam wtedy naiwna i myślałam, że to wszystko jest takie łatwe. Niestety nie jest. Czuję się trochę, jakbym pracowała już sześćdziesiąt lat w tej branży, bo bagaż doświadczeń mam bardzo bogaty. Podczas nagrywania piosenek bądź teledysków nie czuję już takiej ekscytacji jak wcześniej, podchodzę do tego bardziej na chłodno, mam dużo dystansu. Choć nadal to kocham.

Czarno na Czarnym: W jaki sposób odbierasz tytułowe „Chwile”?

Dominika Komiago: Bardzo chciałam, by utwór „Chwile” nie był takim bardzo pozytywnym tekstem, żeby opisywał moje szczere odczucia, jakie przeżywałam w tamtym czasie, od smutku po szczęście. Nie próbuję kreować się już na osobę, której nie dopadają gorsze momenty. Myślę, że teraz jestem bardziej sobą niż wtedy, kiedy debiutowałam z singlem „To właśnie ja”. Oczywiście singiel był zgodny ze mną, ale bardziej chodzi mi o moją osobowość. Może to dojrzałość i wiek robią swoje? :)

Czarno na Czarnym: Produkcją wspomnianego utworu zajął się Mike Johnson, odpowiedzialny za takie hity, jak „Eluwina” Kacpra Błońskiego czy „Uległa” Lil Masti. Jak doszło do Waszej kolaboracji?

Dominika Komiago: Skontaktowała nas ze sobą Beata Ejzenhart, która od dawna pisze mi teksty do prawie wszystkich moich piosenek. Mike to superproducent, sprawnie się z nim pracuje, jest bardzo zdolny i kreatywny. Myślę, że jeszcze niedługo coś razem zrobimy ;).

Czarno na Czarnym: Słowa natomiast stworzyła Beata Ejzenhart. Za co najbardziej cenisz teksty tej autorki?

Dominika Komiago: Beatę cenią za to, jakim jest człowiekiem. Ma dobre serce, jest bardzo wrażliwa oraz idealnie wczuwa się w myśli artysty i przelewa je na teksty piosenek. Jest trochę takim jasnowidzem, jeśli oczywiście można to tak nazwać ;). Teksty Beaty Ejzenhart są zawsze wiarygodne, mądre i pisane z serca. To najważniejsze.

Czarno na Czarnym: „Chwile” to iście wakacyjny przebój. A czy istnieje gatunek, z którym do tej pory nie eksperymentowałaś, a chciałabyś spróbować w nim swoich sił?

Dominika Komiago: Ciągle gdzieś w głębi serca marzę o nagraniu piosenki rockowej, nawet dla siebie, i myślę, że w tym roku muszę już to zrealizować. Tak w sercu kocham ostrzejszą muzykę, choć pop też w mojej duszy gra. Planuję również spróbować nagrać coś bardziej alternatywnego, ale nie będę nic mówić. Co ma być, to będzie, los sam za mnie zdecyduje, jak ma być, bo nadal szukam swojej muzycznej drogi. Czuję, że jestem już blisko ;).

Czarno na Czarnym: Dziękuję za rozmowę! :)

Polska Kim Kardashian z premierą nowego singla. Posłuchaj utworu „Chwile” Dominiki Komiago

Dwudziestosześcioletnia wokalistka i eksjurorka programu „Śpiewajmy razem All together now” Dominika Komiago po krótkiej przerwie w muzycznej działalności wraca z nowym singlem. Czy „Chwile” staną się wakacyjnym przebojem?



„Chwile” ujrzały światło dzienne w miniony czwartek, tj. 12 sierpnia 2021. Nowoczesne, elektroniczne brzmienie to dzieło producenta Mike’a Johnsona, odpowiedzialnego za hity „Eluwina” Kacpra Błońskiego i „Uległa” Lil Masti. Utwór ten stanowi połączenie dynamicznego bitu z pozytywnym przesłaniem.


Ta piosenka jest mi bardzo bliska, bo odkrywam w niej prawdę o sobie, przyznając się do słabości i niepowodzeń, z którymi musiałam się zmierzyć w ostatnich latach – mówi Dominika Komiago. – Dzisiaj wiem już, że trudne sytuacje są lekcją, z której mogę czerpać siłę, by móc w pełni cieszyć się tym, co jest tu i teraz, a moim codziennym hasłem jest carpe diem!


Dominika Komiago ma na swoim koncie kilka singli oraz liczne występy. Na muzyczną drogę wkroczyła w wieku siedmiu lat i podąża nią do dziś. Współpracuje z producentami sceny nie tylko polskiej, ale i międzynarodowej, jak na przykład Marcus Backman, Boya Chile czy ArcoX. W twórczości artystki słychać przede wszystkim wpływy światowych gwiazd muzyki pop, Dua Lipy czy Rity Ory, ale kryje się tu także i rockowy pazur, drzemiący w charakterystycznym głosie. 


Lubię wszystkie moje piosenki i traktuję je jako wspomnienia, podsumowanie pewnego etapu w życiu. Jestem kompletnie inną osobą niż ta, która parę lat temu startowała ze swoim debiutanckim singlem, „To właśnie ja”. Czuję się dojrzalsza i bardziej zdystansowana do świata i bardzo lubię tę nową wersję siebie! – dodaje wokalistka.


W proces powstawania piosenki oprócz Mike'a Johnsona zaangażowała się również autorka tekstów Beata Ejzenhart. Kolaboracja okazała się tak owocna, iż trio planuje jej kontynuację.


Podczas nagrywania utworu towarzyszyły mi pozytywne emocje – okazało się, że jeśli trafisz na odpowiednich ludzi, to da się efektywnie współpracować zdalnie. Mike to super człowiek – mega uzdolniony i  pełen energii, podobnie jak Beata. Na pewno będziemy dalej wspólnie działać – podsumowuje artystka.



zajrzyj po więcej:



poniedziałek, 21 czerwca 2021

Aleksander Siczek z premierą teledysku do singla „Duchy miasta”

Znany z artystycznej multifunkcyjności i zamiłowania do warszawskiej historii Aleksander Siczek zaprezentował właśnie swój najnowszy singiel, „Duchy miasta”. Światło dzienne ujrzał on 10 czerwca 2021, zaś sześć dni później ukazał się klip towarzyszący piosence, z udziałem postaci kojarzonych z TikTokiem.



„Duchy miasta” to utwór, który łączy kilka światów: świat dzieciństwa i dorosłości, świat niezdobyty i ten właśnie zdobywany, świat nowoczesny i klasyczny – wyjaśnia Aleksander Siczek. – Jest swego rodzaju odcięciem od przeszłości i początkiem nowej, lepszej i lżejszej drogi. Pokazuje miłość do miejsc, siłę sprawczości i wieczne podpowiedzi, które wskazują właściwy kierunek. Zawiera w sobie także to, czego w każdym z nas najwięcej: wspomnienia, tęsknoty i obietnice.


Kompozytorem i producentem jest tu Mike Johnson, twórca takich hitów, jak „Eluwina” Kacpra Blonsky’ego czy „Troja” Młodego Czuuxa.


Z Alkiem znamy się od lat i pokochaliśmy od pierwszego... ścięcia głowy (śmiech). Muzycznie zawsze było nam po drodze, bo oboje jesteśmy na wskroś wrażliwcami – mówi autorka tekstu, Beata Ejzenhart. – Znamy swoje historie, które nie raz się ze sobą przeplatały, czy to w Teksturze, czy w studiu nagrań, czy na ogrodowym karaoke, albo śniadaniach w Charlotte, przy których zawsze było więcej gadania niż jedzenia. Pisząc dla niego „Duchy miasta”, starałam się oddać jak najwięcej jego wrażliwości i pomóc mu zamknąć pewien bolesny rozdział. Jestem przekonana, że pijąca „kawę z aniołami” , którą było mi dane poznać osobiście i uwielbiać szczerze, byłaby zachwycona. Efekty oceńcie sami.


W teledysku zobaczymy trzy dziewczyny związane swoiście z Aleksandrem: Wiktoria Szalińska, czyli @szalina.malina na TikToku, Klaudia Kupiec i Pola Nikiel. Jak stwierdza sam wokalista, „każda z nich ukazuje zupełnie inny, lecz silny charakter i sposób na życie”.



zajrzyj po więcej:




poniedziałek, 15 lutego 2021

Niezależna Lil Masti z singlem zatytułowanym „Uległa”

Mentorka prawie miliona obserwatorów na Instagramie i legenda Internetu, Lil Masti, w ramach walentynkowego prezentu dla narzeczonego wydała właśnie najnowszy singiel, zatytułowany „Uległa”. Para wystąpiła wspólnie w zmysłowym klipie zrealizowanym... w pałacu.



Silna. Niezależna. Zdeterminowana. Sama sobie dyktuje warunki. Jest sobie sterem, żeglarzem  i okrętem. Ona nie goni za trendami, ona je wyznacza. Piękna i bestia w jednym ciele. Nie odcina się od przeszłości, lecz czerpie z niej dumnie pełnymi garściami. Motywatorka, sportsmenka, wojowniczka i artystka. Kobieta żywioł. Tak właśnie jawi się Lil Masti. A co mówi o swoim świeżo zaprezentowanym utworze?

Singiel „Uległa” już samym tytułem miał prowokować do przemyśleń. Skandal? Z dostawą do domu poproszę. Jestem niezależną kobietą, która się przed nikim i niczym nie ugina, nie można mnie zmusić do uległości, a jednak jest taka sfera mojego życia, w której sama tego chcę. To taka sfera, kiedy opuszczam gardę, rzucam w kąt diamentowy miecz, pozwalam zedrzeć z siebie złotą zbroję i staję się małą Mastereczką, gotową na klapsa. Jestem kobietą. Jestem kobietą w pełnym tego słowa znaczeniu i ze wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami i przywilejami. Jestem kobietą, która nigdy nie wstydziła się swoich pragnień i od zawsze mówiła o nich głośno. Uczyłam pokolenia internautów, jak żyć w zgodzie z samym sobą i akceptować w pełni siebie i swoją seksualność, jak nie wstydzić się własnych pragnień, własnych marzeń, własnych potrzeb i w końcu jak czerpać z życia to, co ma nam do zaoferowania. Dążę do perfekcji w każdym calu, ale nigdy kosztem siebie i swojej tożsamości. Moja niezależna strona jest mi tak samo bliska, jak dziki zwierz, który wychodzi ze mnie z pełną siłą, kiedy walczę w oktagonie i nie mniej bliska, jak moje kolejne, bardziej perwersyjne oblicze w postaci Mastereczki, która budzi się we mnie sam na sam z ukochanym mężczyzną. Mam w sobie niewyczerpane pokłady wewnętrznej siły i zakorzenioną głęboko w mojej podświadomości pewność, że miłość może przezwyciężyć wszystko. Miłość do siebie samej i miłość do mojej drugiej połówki. Wiele mnie we mnie, ale to właśnie przy Tomaszu jestem swoją ulubioną wersją siebie i to jemu dedykuję ten utwór. Szczęściarz z niego, czyż nie?

„Uległa” to klimatyczne nagranie łączące groove i funk z amerykańskim new schoolem odpowiadającym dzisiejszym standardom. W rolę producenta i kompozytora wcielił się tu Mike Johnson, twórca między innymi głośnego hitu „Eluwina”, zaś tekst razem z Lil Masti napisała Beata Ejzenhart, współpracująca na przykład z Sylwią Przybysz i Tomkiem Lubertem.



sobota, 16 stycznia 2021

ENI zaprasza do świata „Obsesji”! Wokalistka prezentuje swój nowy singiel

W Internecie ukazał się właśnie najnowszy singiel ENI, zatytułowany „Obsesja”. Za kompozycję i produkcję utworu odpowiada Mike Johnson, twórca hitu „Eluwina”, natomiast tekst napisała sama ENI. Piosence towarzyszy teledysk.



„Obsesja” odnosi się do wspólnie spędzonych chwil z drugą połówką, które potrafią być jak afrodyzjak czy narkotyk – mówi ENI. – Będąc zakochani, czujemy się, jakbyśmy stąpali po niebie, a chwile rozstania czy kłótni potrafią doprowadzić nas do uczucia graniczącego z obsesją i uzależnieniem na punkcie drugiej osoby. Singiel opowiada historię dwóch serc, które są ze sobą bez względu na to, co się wydarzy, i stale ciągną do siebie, aby móc znów się spotkać i tym razem docenić każdą wspólnie spędzoną chwilę.


Wokalistka o orientalnym pochodzeniu i polsko-libańskich korzeniach nie zwalnia tempa i już zapowiada, że kolejne single są gotowe i czekają, by ujrzeć światło dzienne.



ENI, czyli Annie Ostrowska, to wokalistka, autorka tekstów, raperka, aktorka, influencerka i tiktokerka. Jej dotychczasowe single, a więc piosenki „Nie mów mi”, „Karma” i „Słodka Dorotka”, można usłyszeć w wielu rozgłośnia lokalnych i zagranicznych. Jako aktorka największą rozpoznawalność zyskała dzięki roli Raperki Kaśki z cieszącego się dużą popularnością i nagrodzonego trzema Telekamerami serialu „Lombard. Życie pod zastaw”. Pojawiła się również w filmie „Bad Boy” oraz takich produkcjach, jak „Przyjaciółki”, „Barwy szczęścia”, „Oko za oko” czy „Na sygnale”.


ENI urodziła się i wychowała w Arabii Saudyjskiej. W wieku osiemnastu lat jej mama Polka podczas wyjazdu do Jordanii jej poznała jej ojca, gorącego Libańczyka. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i razem wyjechali do Arabii Saudyjskiej, gdzie na świat przyszła ENI i jej dwie starsze siostry. Mógłby to być wstęp do pięknego romansu opowiadającego o tym, jak miłość pokonuje różnice kulturowe, ale życie napisało zgoła inny scenariusz. Pozycja kobiet w Arabii Saudyjskiej, mimo iż usilnie bagatelizowana nawet dzisiaj, w tamtych czasach po prostu nie istniała. Mama ENI zniosła niejedno, ale kiedy najstarsza z córek miała być jako trzynastolatka zmuszona do poślubienia dużo starszego od siebie mężczyzny, miarka się przebrała. Po piętnastu latach „niewoli” mamie ENI udało się opracować i wprowadzić w życie plan „ucieczki“. Trwało to dwa lata. Pomogła determinacja mamy ENI, chcącej za wszelką cenę zapewnić córkom szansę na godne życie. Oficjalnie wyjeżdżały do Polski na dwa tygodnie, na wakacje, odwiedzić babcię i zwiedzić ojczyznę, przez dziewczynki znaną wyłącznie z opowieści. Po niezliczonych próbach udało się im opuścić niegościnny kraj, zostawiając za sobą Arabię Saudyjską, męża i ojca, a zabierając jedynie pewność, że już nigdy tam nie wrócą.


Już jako dziecko ENI marzyła o zaistnieniu na szklanym ekranie i na dużej scenie. Nie opuszczała jej też świadomość, iż Arabia Saudyjska nie stanowi miejsca odpowiedniego do realizacji tych pragnień. Dzięki odwadze i determinacji swojej mamy spełnia się dzisiaj w w roli aktorki i wokalistki. Nigdy nie opowiadała publicznie o swojej smutnej historii, skrzętnie ukrywając ją przed światem. Dopiero teraz, kiedy czas wyleczył rany, a ona stała się pewną siebie, silną, spełniającą się kobietą, postanowiła uchylić rąbka tajemnicy, gdyż, jak sama podkreśla, w kraju swojego dzieciństwa nigdy nie doszłaby tu, gdzie jest obecnie. To Polska okazała się jej rajem, ziemią obiecaną, źródłem obiecujących perspektyw. Obserwując nową rzeczywistość, żywi nadzieję, że owa sytuacja nie ulegnie zmianie.


zajrzyj po więcej: