Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cinemon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cinemon. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 czerwca 2026

Od suportu do nowego singla. Zespół Cinemon odpowiada na pytanie Jacka White'a

Singiel „The Great Attractor” to powrót do korzeni formacji Cinemon... lecz także wyczerpująca odpowiedź na pytanie, jakie supportującym go muzykom zadał Jack White. „Co dalej, chłopaki?” – chciał wiedzieć, zatem nie pozostało nic więcej, jak tylko udzielić wyjaśnienia.


 

Do znamiennego spotkania doszło 2 czerwca tego roku w krakowskim klubie Studio. Jak mówią sami członkowie Cinemon, efektem rozmowy z Jackiem White'em jest mieszanka beatlesowskiej melodyjności, nadmuchanego rocka progresywnego i garażowej energii. Pod względem lirycznym natomiast to porównanie fascynacji drugą osobą do tytułowego Wielkiego Atraktora, czyli kosmicznej, a przy tym nieznanej i niewidocznej siły oddziaływującej na całą naszą galaktykę. Jednocześnie mamy tu opowieść o intensywnych doświadczeniach emocjonalnych i przyciąganiu tak kuszącym, że aż destrukcyjnym.




czwartek, 5 czerwca 2025

Cinemon z premierą singla „Beyond Salvation” i zaproszeniem na festiwal Glastonbury

Zespół Cinemon prezentuje nowy singiel. „Beyond Salvation” to utwór będący zarówno ukłonem w stronę rocka lat 2000, jak i symbolicznym hołdem dla jednej z najbardziej złożonych postaci telewizyjnych – doktora Gregory’ego House’a.



Zaczęło się od House’a – wróciłem po latach do serialu i zafascynowało mnie, jak bardzo toksyczny jest ten bohater. A jednocześnie jak bliski. Zawsze odczuwałem bliskość z tragizmem House’a. Jest zepsuty, ale jest geniuszem i robi przecież tyle dobrego. To bardzo pociągająca perspektywa swoistego rozgrzeszenia półgębkiem, nagięcia zasad, grania w swoją grę… Ostatecznie utwór nie jest jednak tylko o nim. To piosenka o nas wszystkich – tych, którzy ślepo trwają przy swoim, nie dostrzegając, jak bardzo się oddalili od jakiegokolwiek zbawienia – opowiada Michał Wójcik z Cinemon.

To jednak nie koniec niespodzianek dla fanów kapeli. W tym roku uświetni ona bowiem swoją obecnością... legendarny festiwal Glastonbury! W jego pięćdziesięciopięcioletniej historii wystąpiło na nim tylko sześcioro artystów z Polski. Cinemon zagra podczas wydarzenia trzy koncerty, w tym jeden jako headliner Mandala Stage.

Zaprosilibyśmy Was na te koncerty, ale karnety na Glasto są od dawna wyprzedane. Zapraszamy więc do śledzenia naszych relacji z trasy i do słuchania “
„Beyond Salvation”, być może nie wszystko jeszcze stracone? – dodają muzycy.



czwartek, 20 lutego 2025

Cinemon z misją w grze komputerowej

Jak wygląda problem alkoholizmu z perspektywy... samego alkoholizmu? Odpowiedzi na to skomplikowane pytanie poszukał zespół Cinemon, a poznać ją możecie w utworze „Drowning on Dry Land (I Am the Worst Thing That Can Happen to You)” powstałym na potrzeby gry komputerowej. Bohaterem zarówno numeru, jak i wirtualnej rozgrywki jest Hank, zmagający z się z uzależnieniem superbohater, który na próżno próbuje cofnąć czas.



Hank miał wszystko: moc, odwagę, zdolność do zmieniania rzeczywistości. Ale jego potężna siła nie wystarczyła, by uciec od tego, co niszczyło go od środka. Alkoholizm stał się jego najgorszym wrogiem – nie tylko osłabił go fizycznie, ale zniszczył jego psychikę i odebrał wszystko, co cenne. Wszyscy jesteśmy superbohaterami — wszyscy mamy supermoce i wszyscy mamy swój Kryptonit – opowiadają muzycy.



poniedziałek, 16 października 2023

Black Radio rusza w trasę ALTERLEGO. Poznaj gości specjalnych!

Black Radio łączy siły z zaprzyjaźnionymi grupami Cinemon, Francis Tuan i Pozory, by wyruszyć w trasę koncertową i promować swój najnowszy materiał. Jeszcze w tym roku muzycy odwiedzą Warszawę, Łódź, Wrocław, Kraków i Poznań, a cztery z tych miejsc wejdą w skład tournée ALTERLEGO. Poleca 33 Records.


fot. Piotr Osak


To było moje marzenie, żeby do wspólnej trasy zaprosić interesujące, oryginalne kapele z różnych polskich miast i wspólnie wypełnić je muzyką. Na przestrzeni lat udało nam się poznać ciekawych artystów, z którymi z przyjemnością moglibyśmy dzielić scenę. Trzy takie zespoły wystąpią z nami podczas trasy ALTERLEGO. Dlaczego ALTERLEGO? Bo budujemy wspólnie, chcemy zintegrować naszą publiczność w różnych miejscach Polski i dać uczestnikom koncertów dobry, treściwy, ale też różnorodny festiwal. Każdy zespół ma swój kształt i muzyczny kolor, z tych klocków budujemy mosty pomiędzy naszymi miastami. Jestem bardzo szczęśliwy, że projekt ALTERLEGO nareszcie dochodzi do skutku i nie mogę się doczekać tych koncertów! – komentuje Dawid Wajszczyk, lider Black Radio.


ALTERLEGO Tour

27 października 2023 | Warszawa | VooDoo Club
28 października 2023 | Łódź | Przechowalnia
2 grudnia 2023 | Wrocław | Łącznik
3 grudnia 2023 | Kraków | Alchemia

wtorek, 13 czerwca 2023

Cinemon z premierą albumu „Supercharged”

Cinemon to zespół słynący z połączenia grunge'u, współczesnej alternatywy, klasycznego rocka, bluesa i free-jazzu. Jednak na swoim najnowszym, świeżo zaprezentowanym albumie „Supercharged” krakowskie trio sięga ponadto po takie elementy, jak sekcja dęta, skrzypce, wiolonczela, chóry w stylu gospel czy hipnotyzujące syntezatory.



Większość materiału została zarejestrowana w Jupiter Ranch Studio przez Piotra Grzegorowskiego, gitarzystę i producenta, związanego między innymi z grupami Monsieur Premiere czy Ostatni Dzień Lata. W warstwie tekstowej „Supercharged” porusza temat nadmiernego tempa życia, konsumpcjonizmu, niekontrolowanego rozprzestrzeniania się dzikiego kapitalizmu, przeciążenia informacyjnego, chaosu i kruchości ludzkiej egzystencji, o czym mogliśmy przekonać się już, słuchając singli zapowiadających wydawnictwo: „Supercharged”, „Flood”, „The last trip”, „Bleeding-heart blues” i „Twisted hide and seek”. Za projekt okładki odpowiada Dominik Ostrowski, grafik, gitarzysta i  wieloletni przyjaciel formacji. Premierze płyty towarzyszy kampania crowdfundingowa, której celem jest wydanie „Supercharged” również w wersji winylowej. W zamian za pomoc artyści oferują fanom szereg unikatowych nagród. Ideę można wesprzeć tutaj. 


zajrzyj po więcej:



czwartek, 11 maja 2023

Zespół Cinemon gra w chowanego. Premiera singla „Twisted hide and seek”

Krakowski zespół Cinemon nie zwalnia tempa. Tym razem prezentuje kolejny, a zarazem ostatni przed premierą nowego albumu singiel, „Twisted hide and seek”.


fot. Michał Wójcik


„Twisted hide and seek” to czwarty utwór zapowiadający płytę mającą ukazać się już w czerwcu. Cinemon obiera tu nieco inny kierunek brzmieniowy, bowiem po energetycznych, manifestujących numerach „Supercharged”, „Flood”, „The last trip” i „Bleeding-heart blues” przyszła pora na propozycję znacznie spokojniejszą, melancholijną, wręcz balladową.


Szukaliśmy dość długo formatu na ten utwór. Słyszałem tam chór gospel żywcem wyjęty z „Just a man” Faith No More. Podobny efekt udało się uzyskać z pomocą naszych znajomych: Julity Zielińskiej, Michała Kuczera, Oli Madej i Weroniki Wardak, wspaniałych wokalistów, których poznaliśmy przy okazji programu „Tak brzmi miasto inkubator”. Brakującym elementem okazały się smyczki w aranżacji Weroniki Błaszczyk i Natalii Orkisz: element cokolwiek nietypowy jeśli chodzi o nasze brzmienie – tłumaczy lider grupy, Michał Wójcik.


Nastrój ten świetnie koresponduje z przekazem piosenki zainspirowanej trudnymi doświadczeniami Wójcika: samobójczą śmiercią jego znajomego.


Mimo że nie żyliśmy na co dzień bardzo blisko, za każdym razem, gdy się spotykaliśmy, odczuwałem podskórne połączenie. Nigdy nie mieliśmy dość czasu, żeby się nagadać, i zawsze rozstawaliśmy się z niedosytem. Wiedziałem, że Rafał to niespokojny typ, ale nigdy nie miałem okazji dokopać się do sedna – opowiada artysta. – Teraz pozostają już tylko pytania, na które nikt nie umie udzielić odpowiedzi. Po śmierci Rafała wszedłem w jakiś dziwny rezonans, rozedrganie, rozpościerające się między depresją a manią. W pewnego rodzaju odrealnioną introspekcję, w której ukryłem się przed światem zewnętrznym, również przed moimi bliskimi, zachowując jedynie pozory normalnego życia. Mimo że ja wciąż żyję, to myślę, że cały czas krążę wokół tej granicy pomiędzy decyzją o schowaniu się a o tym, żeby jednak dać się odnaleźć. Jednak świadomie podejmuję trud wyjścia z kryjówki, bo moim zdaniem to nasza własna odpowiedzialność, by poradzić sobie z tym demonem i nikt nie jest w stanie nam w tym pomóc. Nie ma potrzeby bawić się w chowanego, choć czasem zdarza się o tym zapomnieć. Śpiewając słowa „there’s no need, for hide and seek”, w jakiś dziwny sposób przypominam sam sobie, by wychodzić na zewnątrz z tym, co dzieje się we mnie. Wyobrażam sobie też, że kieruję je do Rafała. Choć on już z nich nie skorzysta, to może ktoś inny, kto przypadkiem je usłyszy, podejmie decyzję o wyjściu z kryjówki.



zajrzyj po więcej:


piątek, 24 lutego 2023

Cinemon z antywojennym protest songiem „Bleeding-heart Blues”

Kolejna propozycja od krakowskiego zespołu Cinemon z pewnością trafi do wszystkich rockowo wrażliwych serc. Singiel „Bleeding-heart Blues” porusza bowiem tematykę bezsensowności działań wojennych w dobie rozwoju cywilizacji.



Data premiery najnowszego utworu grupy Cinemon nie jest przypadkowa. Rok po rozpoczęciu wojny na Ukrainie za naszą wschodnią granicą nadal przelewa się krew. „Bleeding-heart Blues” to pierwsza tego typu kompozycja w repertuarze krakowskiej kapeli, stroniącej dotychczas od polityki.

Nie sądziłem, że napiszę kiedyś antywojenny protest song. Jestem z pokolenia, które nie było bezpośrednio dotknięte wojną. Takie tematy wydawały mi się odległe i nie sądziłem, że wojna będzie tuż za rogiem, że dotknie moich przyjaciół. To jakiś niewyobrażalny zły sen – komentuje lider, Michał Wójcik.


„Bleeding-heart Blues” stanowi jedną z cięższych brzmieniowo pozycji w repertuarze Cinemon. Oprócz regularnego składu: wokalu, gitary, basu i bębnów Wójcika, Bysiewicza i Pałki słyszymy tu mocno przesterowane organy Hammonda i syntezator Mooga, za które odpowiada Daniel Sroka. Gdzieś pomiędzy przewija się psychodeliczny wokal opowiadający o chłopaku wbrew swojej woli trafiającym na pierwszą linię frontu. Żołnierz tłumaczy matce, jak naprawdę wygląda wojna, że jego przyjaciele leżą twarzą w dół w zimowym błocie, jednak kobieta wyznaje inną wersję wydarzeń. Porozumienie między biorącymi udział w walce i wierzącymi w propagandę wydaje się niemożliwe. Numer ten nie usprawiedliwia ani nie wybiela agresora. Zwraca za to uwagę na krwawą absurdalność systemów politycznych realizujących swoje abstrakcyjne cele kosztem życia zwykłych obywateli, mających swoje plany, aspiracje, marzenia.


Panicznie boję się bezsensownego uczestniczenia w machinie systemów. To tematy, które zawsze odpychałem, skupiając się na tym, co we mnie i blisko mnie. Okazuje się, że jakkolwiek mocno nie zamykałbym oczu, system nadal mnie widzi i w każdej chwili może mnie przeżuć i wypluć – dodaje Wójcik.


W szerszym wymiarze tekst traktuje o rozczarowaniu cywilizacją, w szczycie swego rozwoju oferującą jednostkom niewiele więcej niż konflikty zbrojne i cierpienie.


Latamy w kosmos, tworzymy sztuczną inteligencję, przetwarzamy miliony terabajtów informacji. I nadal rozjeżdżamy się czołgami w walce o arbitralne cele. Trwonimy pieniądze i życia na eskalowanie atawistycznych konfliktów. Oczywiście nie swoje pieniądze i nie swoje życia.

„Bleeding-heart Blues” to pacyfistyczny manifest, sprzeciwiający się agresji, wtłaczaniu indywidualnych istnień w systemy polityczne prowadzące do przelewania krwi. Sam autor tekstu nawiązuje tutaj mocno do Lennonowskiego hymnu.


Jestem naiwnym idealistą wierzącym, że ludzie potrafią się dogadać i współżyć jako sąsiedzi. Wiem, że w oczach wielu jestem oderwanym od rzeczywistości wrażliwcem, ale nie umiem przejść do porządku nad tym, że wojna wszystkie te marzenia rozjeżdża czołgiem.



zajrzyj po więcej:



wtorek, 27 września 2022

Ostatnia podróż zespołu Cinemon. Posłuchaj singla „The last trip”

Krakowska formacja Cinemon odkrywa przed słuchaczami swoją odświeżoną odsłonę. Ich nowy singiel, „The last trip”, prezentuje tak zaskakujące brzmienie, że nie spodziewali się go nawet sami muzycy. Posłuchajcie.



Cinemon ponownie dotyka tematyki metafizycznych rozważań nad życiem, tym razem docierając aż do jego kresu. Jakie walki rozgrywają się wewnątrz osoby, której życie przedwcześnie dobiega końca? Inspiracją do powstania utworu stała się postać Scotta Weilanda z Stone Temple Pilots.

Los Scotta dotknął mnie szczególnie – opowiada Michał Wójcik. – Ze wszystkich moich gwiazd lat 90. to on stoczył się najbardziej: z pozycji idola do ledwie trzymającego się na nogach podrzędnego wokalisty. Z trudem oglądałem jego ostatni koncert i wywiad. Miałem ściśnięte gardło na sam widok Scotta patrzącego tępym wzrokiem w przestrzeń, gdy ledwie odpowiadał na skądinąd idiotyczne pytania dziennikarza. Noc później już nie żył – przedawkował.

„The last trip” opowiada o tym, jak wysoko można się wznieść, a potem nisko i szybko spaść podczas tytułowego tripu narkotykowego. Piosenka traktuje o walce toczonej przez wielu wiedzących, iż igrają z losem, a jednocześnie do ostatniej dawki żywiących nadzieję, że ktoś wyciągnie ich z tego dołu, zanim będzie za późno. Podobny scenariusz odnosi się również do postaci „idoli”, osób windowanych na celebryckie piedestały, dostających z pozoru wszystko: pieniądze, samochody, domy czy wręcz kolejne twarze skrywające prawdziwe „ja”.

Ten utwór nie jest krytyką. To próba zrozumienia i opisania tego, co może dziać się w środku. Potrzeba wyrażenia empatii, ale też znalezienia w tym jakiejś nauki dla siebie. Za każdym razem, gdy śpiewam ten tekst, przypominam sobie o zdzieraniu z siebie tych warstw i szukaniu prawdziwego środka, żeby być ze sobą i z ludźmi naprawdę – dodaje lider Cinemon.

„The last trip” ma jeszcze jedno znaczenie, odkryte przez Cinemon znacznie później. Dosłowna ostatnia, życiowa podróż została odzwierciedlona w teledysku stanowiącym efekt kolaboracji z reżyserem Kornelem Trombikiem i doświadczoną scenografką Kasią Małek.

Geneza klipu jest zakorzeniona w warstwie muzycznej. Gdy powstał główny riff utworu, od razu wiedziałem, że chcę tam sekcję dętą. To pierwszy raz, kiedy odważyłem się na taki ruch w Cinemonie – moje dotychczasowe skojarzenia z dęciakami były raczej przaśne i folklorystyczne. Poprosiłem o aranż i nagranie trąbki Zbyszka Szwajdycha, współpracującego między innymi z Mrozem, a na puzonie zagrał Filip Zgorzelski. Dodali mocy, o którą ciężko przy samych gitarach. Gdy dęciaki były już na pokładzie, przed oczyma momentalnie zobaczyłem... nowoorleańską paradę towarzyszącą idolowi toczącemu się limuzyną, jak papież, a całość na końcu miała okazać się karawanem i imprezą pogrzebową.

Finalną wersję teledysku, nieco mniej hollywoodzką, osadzono w konwencji polskich realiów. Zobaczymy zatem surrealistyczną imprezę pogrzebową, nawiązującą swoją oprawą do innego klasyka gatunku, „Black hole sun” Soundgarden.
je. 


„The last trip” nie okaże się, oczywiście, ostatnią podróżą z Cinemonem. Wręcz przeciwnie. Po „Supercharged” i „Flood” singiel stanowi trzecią już zapowiedź nadchodzącej płyty zapowiedzianej na przyszły rok.


zajrzyj po więcej:




wtorek, 19 lipca 2022

Cinemon z premierą singla „Flood”

Zespół Cinemon zaprezentował kolejny singiel zwiastujący nadchodzącą płytę. „Flood” to lustrzane odbicie naszej codzienności, składającej się z nieustannej gonitwy i intensywnych, nie zawsze prostych do okiełznania emocji.


fot. Michał Wójcik


Krakowski Cinemon, tworzony przez Michała Wójcika (wokal, gitara), Kubę Pałkę (perkusja, wokal) i Tomka Bysiewicza (bas), przygotowuje się do wydania swojego czwartego albumu długogrającego, zapowiadanego na przełom wiosny i lata 2023 roku. Dotychczas ukazał się utwór „Supercharged”, znany między innymi z Antyradia, Radia 357 (utwór dnia), Radia Kraków, Radia Rzeszów i Radia Afera, gdzie uplasował się na pierwszym miejscu Aferzastej Listy Przebojów. Czas na jego godnego następcę.


Za produkcję „Flood” ponownie odpowiada Piotrek Grzegorowski. Jako wypadkową brzmienia swojego nowego singla Cinemon podaje The Kills, a także Neila Younga z okresu albumu „Mirror ball” nagranego z grupą Pearl Jam. Za czynnik łączący tego kanadyjsko-amerykańskiego artystę z „Flood” uznać należy wybijając się na pierwszy plan organiczność przywodzącą na myśl klubową scenę i rasowy, gitarowy koncert.


„Flood”, podobnie jak „Supercharged”, przywołuje motyw drogi, jednak już nie tej energetycznej, kojarzącej się wręcz z narkotyczną ekstazą. Tym razem biegniemy bardziej na ślepo i ku upadkowi, wykazując się nieumiejętnością wyrzucania z siebie emocji, co stanowi motyw przewodni piosenki.


Zawsze miałem z tym problem, przez długi czas nawet nie wiedziałem, że te emocje się we mnie gromadzą. Po prostu w końcu wybuchałem – mówi wokalista formacji, Michał Wójcik. – Dzisiaj już mam świadomość, kiedy emocje zaczynają mnie obciążać, ale wciąż nie do końca wiem, jak je uwalniać. „Flood” opowiada właśnie o takim nabrzmiałym baloniku, który czeka na przekłucie, żeby tytułowa powódź mogła się rozpłynąć i oczyścić wszystko wokół. Wtedy można zacząć działać ze świeżym spojrzeniem na otaczające nas rzeczy.



zajrzyj po więcej: