Luperman wznosi się i sięga coraz „Wyżej”. Taki bowiem tytuł nosi pierwszy singiel artysty, razem z teledyskiem dostępny już w serwisie YouTube.
Luperman to solowy projekt Michała Wójcika powstały z potrzeby niezależności i mobilności, a polegający na tym, że pomocą gitary, ukulele i innych instrumentów muzyk tworzy na żywo rozbudowane kompozycje. Koncertowa działalność Lupermana rozpoczęła się na ulicach Krakowa, a gdzie za scenę służyła mu niejednokrotnie słynna Kładka Ojca Bernatka. Przełomowym momentem okazało się live session w Radiu Kraków w ramach programu #misjapolskamuzyka. Zarejestrowany w studiu materiał stał się przepustką do kilkudziesięciu występów na terenie całej Polski u boku takich gwiazd, jak Joanna Kołaczkowska, Lao Che czy Fisz Emade Tworzywo. Michał Wójcik jest również współzałożycielem i gitarzystą formacji Monofon, z którą nagrał płytę „Monomiasto”, obecnie zaś wraz z producentem Halszką Nabirą pracuje nad własnym debiutanckim albumem.
Krakowski zespół Cinemon nie zwalnia tempa. Tym razem prezentuje kolejny, a zarazem ostatni przed premierą nowego albumu singiel, „Twisted hide and seek”.
fot. Michał Wójcik
„Twisted hide and seek” to czwarty utwór zapowiadający płytę mającą ukazać się już w czerwcu. Cinemon obiera tu nieco inny kierunek brzmieniowy, bowiem po energetycznych, manifestujących numerach „Supercharged”, „Flood”, „The last trip” i „Bleeding-heart blues” przyszła pora na propozycję znacznie spokojniejszą, melancholijną, wręcz balladową.
Szukaliśmy dość długo formatu na ten utwór. Słyszałem tam chór gospel żywcem wyjęty z „Just a man” Faith No More. Podobny efekt udało się uzyskać z pomocą naszych znajomych: Julity Zielińskiej, Michała Kuczera, Oli Madej i Weroniki Wardak, wspaniałych wokalistów, których poznaliśmy przy okazji programu „Tak brzmi miasto inkubator”. Brakującym elementem okazały się smyczki w aranżacji Weroniki Błaszczyk i Natalii Orkisz: element cokolwiek nietypowy jeśli chodzi o nasze brzmienie – tłumaczy lider grupy, Michał Wójcik.
Nastrój ten świetnie koresponduje z przekazem piosenki zainspirowanej trudnymi doświadczeniami Wójcika: samobójczą śmiercią jego znajomego.
Mimo że nie żyliśmy na co dzień bardzo blisko, za każdym razem, gdy się spotykaliśmy, odczuwałem podskórne połączenie. Nigdy nie mieliśmy dość czasu, żeby się nagadać, i zawsze rozstawaliśmy się z niedosytem. Wiedziałem, że Rafał to niespokojny typ, ale nigdy nie miałem okazji dokopać się do sedna – opowiada artysta. – Teraz pozostają już tylko pytania, na które nikt nie umie udzielić odpowiedzi. Po śmierci Rafała wszedłem w jakiś dziwny rezonans, rozedrganie, rozpościerające się między depresją a manią. W pewnego rodzaju odrealnioną introspekcję, w której ukryłem się przed światem zewnętrznym, również przed moimi bliskimi, zachowując jedynie pozory normalnego życia. Mimo że ja wciąż żyję, to myślę, że cały czas krążę wokół tej granicy pomiędzy decyzją o schowaniu się a o tym, żeby jednak dać się odnaleźć. Jednak świadomie podejmuję trud wyjścia z kryjówki, bo moim zdaniem to nasza własna odpowiedzialność, by poradzić sobie z tym demonem i nikt nie jest w stanie nam w tym pomóc. Nie ma potrzeby bawić się w chowanego, choć czasem zdarza się o tym zapomnieć. Śpiewając słowa „there’s no need, for hide and seek”, w jakiś dziwny sposób przypominam sam sobie, by wychodzić na zewnątrz z tym, co dzieje się we mnie. Wyobrażam sobie też, że kieruję je do Rafała. Choć on już z nich nie skorzysta, to może ktoś inny, kto przypadkiem je usłyszy, podejmie decyzję o wyjściu z kryjówki.
Zespół Cinemon zaprezentował kolejny singiel zwiastujący nadchodzącą płytę. „Flood” to lustrzane odbicie naszej codzienności, składającej się z nieustannej gonitwy i intensywnych, nie zawsze prostych do okiełznania emocji.
fot. Michał Wójcik
Krakowski Cinemon, tworzony przez Michała Wójcika (wokal, gitara), Kubę Pałkę (perkusja, wokal) i Tomka Bysiewicza (bas), przygotowuje się do wydania swojego czwartego albumu długogrającego, zapowiadanego na przełom wiosny i lata 2023 roku. Dotychczas ukazał się utwór „Supercharged”, znany między innymi z Antyradia, Radia 357 (utwór dnia), Radia Kraków, Radia Rzeszów i Radia Afera, gdzie uplasował się na pierwszym miejscu Aferzastej Listy Przebojów. Czas na jego godnego następcę.
Za produkcję „Flood” ponownie odpowiada Piotrek Grzegorowski. Jako wypadkową brzmienia swojego nowego singla Cinemon podaje The Kills, a także Neila Younga z okresu albumu „Mirror ball” nagranego z grupą Pearl Jam. Za czynnik łączący tego kanadyjsko-amerykańskiego artystę z „Flood” uznać należy wybijając się na pierwszy plan organiczność przywodzącą na myśl klubową scenę i rasowy, gitarowy koncert.
„Flood”, podobnie jak „Supercharged”,przywołuje motyw drogi, jednak już nie tej energetycznej, kojarzącej się wręcz z narkotyczną ekstazą. Tym razem biegniemy bardziej na ślepo i ku upadkowi, wykazując się nieumiejętnością wyrzucania z siebie emocji, co stanowi motyw przewodni piosenki.
Zawsze miałem z tym problem, przez długi czas nawet nie wiedziałem, że te emocje się we mnie gromadzą. Po prostu w końcu wybuchałem – mówi wokalista formacji, Michał Wójcik. – Dzisiaj już mam świadomość, kiedy emocje zaczynają mnie obciążać, ale wciąż nie do końca wiem, jak je uwalniać. „Flood” opowiada właśnie o takim nabrzmiałym baloniku, który czeka na przekłucie, żeby tytułowa powódź mogła się rozpłynąć i oczyścić wszystko wokół. Wtedy można zacząć działać ze świeżym spojrzeniem na otaczające nas rzeczy.