Michał Kisielewski nagrał najczulszą w swoim dorobku piosenkę? „Święte” słowa! Numerowi temu jednak daleko do subtelnej ballady, za to bardzo blisko do klatki utkanej z mocnego grania, w której artysta zamknął bohaterów tekstu – dwoje ludzi pragnących na tej przecież już małej powierzchni skrócić dzielący ich dystans tak bardzo, jak tylko się da.
To nie jest to piosenka na TikToka – śmieje się Michał. – Nie zaczyna się od refrenu, jest powolna i duszna. Ma te ponoć wyklęte już solówki, które osobiście uwielbiam. Ale każdy, kto chciał kogoś tak bardzo, jakby chciał się z nią lub z nim stać jednym ciałem… powinien ją zrozumieć.
Posłuchaj piosenki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz