Klara Wysocka wyznaje: „Gdybym mogła”. W swoim nowym singlu wokalistka opowiada o pogłębiającą się przepaścią pomiędzy dwojgiem ludzi oraz o niepewności eskalującej do tego stopnia, że przeradza się ona we frustrację i gniew.
Moim ulubionym fragmentem „Gdybym mogła” jest ten, w którym rapuję – mówi Klara. – Wynika to głównie z pulsującego basu, który udało mi się tam ułożyć. Czułam, że utwór po prostu nie jest gotowy, dopóki nie znalazłam pomysłu na to „przełamanie” w bicie. Kiedy w końcu udało mi się tam zarapować, naprawdę poczułam, że „to jest to”. Zawsze mnie cieszy, kiedy potrafię przełożyć coś z głowy na zewnątrz w taki sposób, w jaki to sobie wyobrażałam. Ten utwór jest zbiegiem wielu takich właśnie wydarzeń. Emocje, które włożyłam w „Gdybym mogła”, wprost odzwierciedlają się w tekście i w samej muzyce. Nadają im lekko złowrogi, drapieżny rys. Jest to dla mnie coś nowego, czego wcześniej tak nie eksplorowałam. Songwritersko – pisanie o złości, konflikcie i dystansie zawsze przychodziło mi w kontekście danej relacji, a w tym utworze pozostawiłam ją niezdefiniowaną. W pewnym sensie jest to piosenka o miłości, ale niekoniecznie romantycznej. Wątek uwierającego dystansu i braku komunikacji może przecież towarzyszyć nam w każdej miłości, i w ogóle w życiu i w relacjach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz