Mateusz Gędek wydał album „Po fakcie”... ale wcale nie jest za późno, by posłuchać jego premierowych numerów. Wręcz przeciwnie! Wokalista podzielił się nimi pod szyldem Magic Records dosłownie przed chwilą, czym odkrył przed fanami swoje nowe muzyczne oblicze.
Jest to mój największy solowy projekt w życiu i jest on solowy w pełnym tego słowa znaczeniu. Z pomocą dwójki serdecznych znajomych samodzielnie zadbałem o teksty, produkcję oraz oprawę wizualną, bez ustępstw czy kompromisów. Brzmienie jest brudne, nieidealne, tak samo jak to, o czym śpiewam. Jest ludzkie, znajome i przeszywające – opowiada Mateusz. –Przeprowadzając się do dużego miasta, mieszkając w nim już prawie dwa lata, zdążyłem popełnić kilka błędów. Zrozumiałem to za późno, tłumiłem to w sobie za długo. Nie protestowałem w sprawach dla mnie ważnych, próbowałem rzeczy, których nigdy nie powinienem był spróbować, nie odciąłem się od ludzi, od których powinienem był się odciąć, i nie trzymałem przy sobie tych, których powinienem mieć blisko. Musiałem to wykrzyczeć. „Po fakcie” jest moim krzykiem. Ta EP-ka to brzmienia, które miałeś w głowie. Kiedy siedziało w Tobie coś złego, kiedy zrobiłeś coś, czego teraz żałujesz, coś wbrew sobie. Ale jesteś człowiekiem, masz do tego prawo. Tylko obudź się, zanim skończą się wiadomości, zanim zamkniesz za kimś drzwi, zanim spali się cała gazeta, którą czytasz :))). Zanim będzie po fakcie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz