Zapraszam do lektury wywiadu ze Sławomirem Łosowskim poświęconego między innymi najnowszemu albumowi KOMBI, który ukaże się z okazji czterdziestopięciolecia zespołu.
Czarno na Czarnym: Zaprezentowany kilkanaście dni temu utwór „Jeszcze wszystko przed nami” nawiązuje bezpośrednio do brzmień rodem z lat 80. Muzyka tamtej dekady cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem i wśród odbiorców, i wśród twórców. Które jej cechy w największym stopniu sprawiają, że stała się ona nieśmiertelna?
Sławomir Łosowski: Tak, ale nawiązuje do brzmień KOMBI, a nie innego zespołu. To bardzo ważne, aby nie wpaść w pułapkę, że to dotyczy brzmienia muzyki z lat 80. jako takiej. Patrząc tylko na polską scenę z tamtych lat, można bez trudu stwierdzić, iż brzmienie KOMBI radykalnie różniło się od brzmienia innych polskich zespołów, które miały inne własne brzmienia. Natomiast zupełnie odrębną kwestią jest to, że wiele współczesnych zespołów nawiązuje do różnych trendów muzyki lat 80., bo taka jest moda. Ja nie muszę nawiązywać, gdyż w każdym nowym utworze mniej lub bardziej zawsze będzie słychać to, co mnie określa jako twórcę, a jest niezmienne. A więc słychać także to, co było charakterystyczne u mnie w tamtych latach. Ponadto wciąż używam kilku instrumentów z lat 70. i 80., które w moich rękach zawsze brzmiały i brzmią inaczej z powodu takiego, a nie innego sposobu grania, artykulacji i modulacji. Co do nieśmiertelności szeroko pojętej muzyki lat 80. to zasługa zapewne ładnych melodii i tego,
że nie było stu tysięcy nadawców muzyki. W polskich warunkach jedno ogólnopolskie radio
mogło wypromować piosenkę, bo słuchały go miliony. W ten sposób stawała się hitem i zapadała w sercach słuchaczy.
Czarno na Czarnym: W jaki sposób udało się tak sprawnie odtworzyć klimat tamtych czasów, z jakich „narzędzi” tu skorzystaliście?
Sławomir Łosowski: Jeśli chodzi o aranżację, to główna rola przypadła syntezatorom Prophet 5 i Mini Korg700s oraz perkusji Simmons.
Czarno na Czarnym: Singiel stanowi swoisty ukłon, zarówno pod względem muzycznym, jak i tekstowym, w stronę wiernych, długoletnich miłośników KOMBI. A czy w przypadku innych nagrań słuchacze również mają wpływ na ostateczny kształt nowych propozycji?
Sławomir Łosowski: Tak, spełniamy wiele życzeń fanów, którzy zachęceni zaprezentowaną w 2019 roku nową, bardziej elektroniczną wersją utworu „Bez ograniczeń energii” sugerowali, aby nagrać płytę całkowicie elektroniczną. Ale poszczególne utwory już nie mają takiego konkretnego odniesienia w ich kierunku jak „Jeszcze wszystko przed nami”. Za to jest duża różnorodność nastrojów oraz kolorów, żywa muzyka elektronowa z wokalem.
Czarno na Czarnym: Chciałabym jeszcze na chwilę odnieść się do motywu przewodniego zawartego w tekście autorstwa Patrycji Kosiarkiewicz, czyli relacji z fanami. Kim dla artysty jest fan właśnie?
Sławomir Łosowski: Nie wiem, kim są fani dla innych zespołów. Mogę mówić tylko za siebie. Dla mnie fani KOMBI to ci najważniejsi, dla których komponuję i gram. Gdybym miał grać tylko dla własnej przyjemności, to zaprzestałbym. Dotąd nie zagrałem sobie w domu ani razu żadnego utworu z mojego dorobku ot tak dla przyjemności. Mogę przegrać utwór, aby przypomnieć sobie aranż i przełączenia w trakcie danego utworu, ale nigdy aby czerpać z tego przyjemność. Przyjemnością jest grać dla kogoś.
Czarno na Czarnym: Czy zatarcie granicy na linii idol - fan i skrócenie dystansu do, przykładowo, przyjaźni wydaje się wykonalne?
Sławomir Łosowski: W przypadku naszego zespołu to jest fakt. Mam osobisty kontakt ze sporą grupą fanów KOMBI i uważam ich za przyjaciół zespołu.
Czarno na Czarnym: Czy jako zespół spotkaliście się kiedyś ze zjawiskiem psychofanatyzmu?
Sławomir Łosowski: Spotykaliśmy się z różnymi zjawiskami, ale nie jestem specjalistą od ich diagnozowania. Wręcz unikam wszelkiego psychologizowania i psychoanalizowania. Intuicja jak dotąd mnie nie zawiodła i żadnej patologii w relacji z fanami nie było.
Czarno na Czarnym: Na koniec wróćmy do kwestii samego singla. Według zapowiedzi „Jeszcze wszystko przed nami” to jedyny na zbliżającym się wielkimi krokami albumie utwór tego rodzaju. Jakiego zatem materiału możemy spodziewać się po tym jubileuszowym, powstałym z okazji czterdziestopięciolecia formacji wydawnictwie?
Sławomir Łosowski: To już trzeci singiel i te trzy razem oddają mniej więcej charakter całej płyty. Są na niej piosenki nastrojowe z ważnym przesłaniem jak „Minerał życia”, prześmiewcze jak „Ale co z tego”, optymistyczne jak „Jeszcze wszystko przed nami”, są piosenki o miłości jak „Piękna jest”, premierowe instrumentale jak „Opowieści szafy”, a wszystko prawdziwe, bo nagrane bez ingerencji kogokolwiek, współczesne, ale równocześnie trzymające nadal nasz własny rozpoznawalny styl i brzmienie. Wspólna ze słuchaczami podróż przez kombiową galaktykę w poszukiwaniu „Minerału życia”.
Czarno na Czarnym: Dziękuję za rozmowę i, oczywiście, życzę kolejnych czterdziestu pięciu lat działalności!
Sławomir Łosowski: Dziękuję bardzo.
zajrzyj po więcej:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz