Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefano Terrazzino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefano Terrazzino. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 lutego 2022

Spędź „Wieczór panieński plus” w towarzystwie gwiazd. Najnowsza komedia Marcina Szczygielskiego na deskach Kieleckiego Centrum Kultury

„Wieczór panieński plus” to najnowsza komedia Marcina Szczygielskiego w reżyserii Marii Seweryn. Ten spektakl z gwiazdorską obsadą i wciągającą fabułą zobaczymy między innymi w Kieleckim Centrum Kultury, 24 kwietnia 2022.



Wieczór panieński zdarza się raz... na jakiś czas – mówi Marcin Szczygielski. – Trzy przyjaciółki po przejściach z przytupem wkraczają na nowe drogi życia. Irena przyjmuje oświadczyny bogatego biznesmena, a choć daty ślubu jeszcze nie wyznaczono, trzeba wydarzenie uczcić. Jak? Oczywiście organizując wystrzałowy, szalony wieczór panieński. Pech w tym, że panienki nie są już panienkami, termin imprezy trudno wcisnąć w napięte grafiki pracujących uczestniczek, zamówione atrakcje jedna po drugiej biorą w łeb, a występ przystojnego striptizera, który miał stanowić gwóźdź wieczoru, okazuje się... gwoździem do trumny szampańskiej zabawy. Panieński wieczór zmienia się w wielką awanturę, którą potęguje wezwany na pomoc były mąż przyszłej panny młodej. Okazuje się, że to, czego sobie życzymy, nie zawsze jest tym, czego potrzebujemy, a serce i rozum najczęściej stoją po różnych stronach barykady.

Spektakl rozpocznie się o godzinie 17. Bilety dostępne są tutaj.

autor: Marcin Szczygielski
reżyseria: Maria Seweryn
kostiumy: Krzysztof Łoszewski
muzyka: Zdzisław Kalinowski
obsada: Katarzyna SkrzyneckaWiktoria Gąsiewska / Monika MazurAnna IberszerTomasz BednarekMarek Kaliszuk / Stefano Terrazzino

zajrzyj po więcej:



środa, 13 października 2021

[RECENZJA] Ewa Anna Baryłkiewicz, Stefano Terrazzino i „W chmurach. Taniec, moje życie”

Zapraszam do zapoznania się z recenzją książki „W chmurach. Taniec, moje życie” będącej opowieścią o losach Stefano Terrazzino spisaną ręką Ewy Anny Baryłkiewicz. Ta wyjątkowa propozycja czytelnicza ukazała się pod szyldem Wydawnictwa Editio.



Zimno, zimniej, październik. Takie stwierdzenie niby nie powinno zaskakiwać, a jednak trochę żal tej jesieni. Mogła być ciepła i słoneczna, a okazała się chłodna i pochmurna. Mimo iż nie należę do osób łatwo marznących, czuję, że z chęcią przeniosłabym się na chwilę gdzieś, gdzie panuje nieco odmienna aura. A gdyby tak wybrać się na... Sycylię? Dokładnie tam zaczęła się bowiem niezwykła historia...


„W chmurach. Taniec, moje życie” to zapis rozmowy przeprowadzonej przez Ewę Annę Baryłkiewicz ze Stefano Terrazzino, artystą wszechstronnie uzdolnionym, o korzeniach włoskich i sercu wielokulturowym. Eklektyzm ten, przed lekturą książki stanowiący dla mnie tajemnicę, sprawia, iż zawiłe, acz barwne losy Terrazzino przywodzą mi na myśl salsę, tak jak nasz bohater czerpiącą pełnymi garściami z wielu różnych stylów oraz rozwijającą się w rozmaitych miejscach i pod różnymi wpływami. Sama forma nasuwa skojarzenie z walcem i partnerami powoli obracającymi się na parkiecie. Dialog między autorką a jej rozmówcą bardziej niż do wywiadu zbliża się do pogawędki przy kawiarnianym stoliku, którą, o czym dowiadujemy się ze sposobu przedstawienia treści, niejednokrotnie w istocie jest! Unosząca się nad kartkami luźna atmosfera wspólnie spędzonego czasu, nie ze ściśle narzuconego obowiązku, a wręcz z przyczyn niemalże towarzyskich, czyni tę lekturę niesamowicie lekką, a równocześnie niebanalną, upodabniając ją do tancerzy w swoim najlepszym pokazie quickstepa.

„W chmurach...” zawiera skarbnicę wiedzy o tańcu i w jego kontekście nakreśla też kulisy programów rozrywkowych, w których Terrazzino odnalazł się z żywiołowością niezbędną chociażby w cha-chy. Próżno tu jednak szukać plotkarskich wtrętów. Na szczęście! W efekcie otrzymujemy porywające, żywe kompendium wiedzy o tytułowej dziedzinie sztuki. Może nie każdy zdaje sobie sprawę z faktu, iż dzieje Stefano przejawiają również cechy... bolera. Temu wykonywanemu solo lub w parach rodzajowi tańca często wtóruje bowiem śpiew i to właśnie on stał się w pewnym momencie ważnym elementem na drodze ku szczęściu i artystycznym spełnieniu, w czym niezbędne okazały się długie kroki oraz liczne gesty i figury, a także stawanie na palcach, by przeskoczyć dotychczasowe wyobrażenia o własnych ograniczeniach. Udział miało tu ponadto tango, w dużej mierze oparte na improwizacji i silnych emocjach, odgrywających na scenie życia Stefano Terrazzino ogromną rolę.

Koniec. Rozstaję się się lekturą, przeglądając liczne zdjęcia dodatkowo wzbogacające tę i tak już bogatą propozycję czytelniczą. Zastanawiam się nad tym, co odsłoniła przede mną książka pozornie mówiąca o tańcu, a w rzeczywistości traktująca o życiu, do tańca przecież tak podobnego. Raz szybkie, raz wolne, raz prowadzone w pojedynkę, raz w duecie bądź większej grupie, raz kładące nacisk na technikę, raz skupiające się przede wszystkim na uczuciach. Jawiące się jako fokstrot nazywany wszak „najtrudniejszym spacerem świata”. A w przypadku Stefano spacerem w... chmurach.


zajrzyj po więcej: