Pochodzący z Krakowa Rafał Klimczak ujawnia się słuchaczom w zupełnie nowej odsłonie muzycznej i debiutuje jako NEAL. Pierwszym kamieniem milowym tej działalności artystycznej jest świeżo opublikowany singiel, „Stone in my shoe”.
Pod pseudonimem NEAL kryje się Rafał Klimczak znany dotychczas z psychodeliczno-rockowych formacji Neal Cassady i AcidSitter. Po kilku miesiącach intensywnego koncertowania z dwunastostrunową, akustyczną gitarą przyszedł czas na utwór będący jednocześnie zapowiedzią nadchodzącej płyty, „Sex tapes”.
Od zawsze marzył mi się solowy projekt, bo taki najsurowszy sceniczny zestaw: tylko głos i gitara, to ostateczny test dla Twoich umiejętności piosenkopisarskich – mówi NEAL. – Kawałek musi się bronić bez aranżacyjnych fajerwerków. W tej formule nie schowasz się też za kolegami, gdy coś pójdzie nie tak. Ale najważniejszy jest w tym intymny kontakt z publicznością, która, chcąc nie chcąc, musi skupić się na tekście i na tym, co mówię między piosenkami. W graniu zespołowym słowa giną. Tu powiedzenie: „uderz w stół, a nożyce się otworzą” sprawdza się dobitnie, po wielu koncertach ludzie przychodzili autentycznie poruszeni, chcieli podzielić się swoimi problemami, okazało się, że identyfikowali się z tym, co staram się przekazać. Choć nie zawsze miałem na to siłę, to jednak największa, najpiękniejsza nagroda za bezwarunkową szczerość w trakcie występu. I takie jest założenie tego projektu: szczerość przede wszystkim, choćby bardzo bolała.
Tekst jawi się jako słodko-gorzki i bezpośredni, a przekaz tu zawarty podkreśla brzmienie wiolonczeli Natalii Orkisz (Namena Lala, Box Anima).
Kiedy jesteśmy w życiowym dołku, możemy mieć to szczęście w nieszczęściu, że pojawi się osoba, która chce nas z tego dołka wyciągnąć. I właśnie ta osoba wkurza najbardziej tak jak tytułowy „kamień w bucie” – dodaje NEAL.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz