poniedziałek, 21 lutego 2022

[WYWIAD] Łukasz Łyczkowski: „Jestem swoim największym krytykiem”

Przed Wami wywiad ze znanym z zespołu 5 RANO Łukaszem Łyczkowskim. Jest to materiał niezwykle szczery i inspirujący, o czym przekonacie się, poświęcając chwilę lub dwie na zapoznanie się z nim. Zapraszam do lektury.



Czarno na Czarnym: Gracie to, co czujecie. A co czujecie, gdy gracie?
Łukasz Łyczkowski: Jest to uczucie raczej nie do opisania, wypowiem się za siebie. Na pewno przenika mnie uczucie spełnienia, gdzieś tli się świadomość, że gram na scenie i wiem, ile wysiłku kosztuje nas załatwienie każdego koncertu. Jest także poczucie setek oczu na sobie, łechce to ego i trzeba nad tym panować. Staram się fokusować na tym, co śpiewam w danym momencie, by przeżywać każde słowo, frazę tu i teraz, a nie jak automat wyśpiewywać beznamiętnie tekst utworu.

Czarno na Czarnym: 19 marca odbędzie się koncert, w ramach którego zaprezentujecie pełny materiał z nowego albumu, czyli „Credo”. Zawitacie do Sulęcina, a konkretnie do klubu U Bulka, gdzie po raz pierwszy pokazaliście Waszą muzykę szerszej publiczności. Jakie emocje towarzyszą spinaniu klamrą debiutu z premierą?
Łukasz Łyczkowski: Za każdym razem ważne wydarzenia dla 5 RANO świętujemy w miejscu, gdzie wszystko się zaczęło, czyli w sulęcińskim klubie U Bulka. Występ w rodzinnym mieście zawsze wywiera dodatkową presję, potęguje tremę. Patrzą na mnie najbliżsi z rodziny, znajomi, z którymi znam się od dziecka. Jest to zawsze dla mnie występ specjalny.

Czarno na Czarnym: Czy jest taki utwór, na wykonanie którego czekasz najbardziej?
Łukasz ŁyczkowskiZawsze elektryzuje mnie moment, gdy gramy utwór po raz pierwszy na scenie, premierowo. Wtedy właśnie pojawia się on na tym świecie, chwila unikatowa, niepowtarzalna. Skoro mamy premierę albumu, udało nam się kilku utworów nie zagrać do premiery, by faktycznie był to koncert z premierowym materiałem.

Czarno na Czarnym: Czy któraś z piosenek pochodzących z tej płyty ma dla Ciebie szczególne znaczenie?
Łukasz Łyczkowski: To tak jak z własnymi dziećmi, nie ma ważniejszych, ładniejszych czy mądrzejszych. Każda pieśń kosztowała mnie wiele serca, każda jest częścią monolitu zwanym „Credo”.

Czarno na Czarnym: A czy z którąś z pozycji na setliście wiążą się jakieś Twoje obawy?
Łukasz Łyczkowski: Boję się zawsze tylko jednego: że pomylę tekst. Dzieje się to zazwyczaj, gdy gramy utwór od niedawna.

Czarno na Czarnym: Pierwszym singlem promującym wspomniany krążek uczyniliście nagranie zatytułowane „Niepokonany”. O jakim rodzaju ludzi myślisz, śpiewając te dość gorzkie, acz trafne w przekazie słowa?
Łukasz Łyczkowski: Zwykle piszę i śpiewam o sobie i podmiotem lirycznym jestem ja. Gdy pisałem ten tekst, przed oczami miałem chwile ze swojego życia, gdy wielokrotnie wstawałem z kolan, gdy ktoś skrzywdził, oszukał czy zdradził, miałem też szereg wypadków, operacji i za każdym razem jakoś udało się wrócić do życia. Miałem też na myśli moich podopiecznych, mieszkańców DPS w Tursku, którzy codziennie są niepokonani w walce z niepełnosprawnością i samotnością i w końcu miałem na myśli bohatera wideoklipu, mojego przyjaciela Armina Meistera, który też jest niepełnosprawny, a w moich oczach niepokonany.

Czarno na Czarnym: Zanim przekonamy się o tym na własne uszy, zdradź nam, jakie będzie „Credo”.
Łukasz Łyczkowski: Będzie to album bezkompromisowy artystycznie, dojrzalszy od poprzednich z racji nabytego doświadczenia i upływu lat. 5 RANO czerpie z wielu gatunków i każda pieśń jest elementem składowym całości, każda od siebie różna, a zarazem tworząca pewien koncept.

Czarno na Czarnym: A jak brzmi Twoje osobiste credo?
Łukasz Łyczkowski: Jest zawarte i wyśpiewane w moich utworach na tym albumie. W jednym zdaniu bym tego nie opisał. Nie posiadam w głowie tylko jednej sentencji, która mi przyświeca.

Czarno na Czarnym: Czy istnieje takie pytanie, którego dotychczas nie zadał Ci żaden dziennikarz, a na które chciałbyś odpowiedzieć?
Łukasz ŁyczkowskiZawsze pragnę tylko jednego: by być potraktowanym poważnie i z szacunkiem, aby pytania nie były typowe, infantylne, świadczące o tym, że pytający kompletnie jest nieprzygotowany i nie wie, z kim i o czym rozmawia.

Czarno na Czarnym: Czy potrafisz zliczyć, ile razy pytano Cię, skąd pomysł na nazwę zespołu?
Łukasz Łyczkowski: Tak, pamiętam, w zasadzie w każdym wywiadzie stawia mi się to pytanie, na które przez osiemnaście lat staram się niebanalnie odpowiedzieć, by się nie powtarzać.

Czarno na Czarnym: A skąd ten pomysł? ;)
Łukasz ŁyczkowskiPomysłodawcą nazwy jest Łukasz Łabędzki i musisz go zapytać skąd taki pomysł. 5 nad ranem to pora powrotu z koncertów lub rozmów do rana pokoncertowych, chyba stąd ta nazwa.

Czarno na Czarnym: Jak smakuje muzyka o piątej rano?
Łukasz Łyczkowski: Nie mam pojęcia ponieważ od zawsze wstaję o 6.10 do pracy i jadę samochodem z pięć minut i raczej nie czas na oddanie się słuchaniu muzyki.

Czarno na Czarnym: Zapytam jeszcze o Twój udział w „The Voice of Poland”. Jak po latach oceniasz tego typu produkcje i ich wpływ na rozwój artystyczny? Co dają, a co mogą odebrać?
Łukasz Łyczkowski: Tego typu produkcje oceniam bardzo krytycznie, bo jak właśnie zauważyłaś, one produkują produkt, a sztuka to nie produkt. Byłem w trzech wiodących tego typu programach największych stacji TV i traktuje się tam uczestników tak samo: jesteś im przydatny, widzą w Tobie sukces finansowy, to się z Tobą liczą, inaczej jesteś tylko pożytecznym na chwilę trybikiem w ich show. Jeśli chcesz być komercyjną gwiazdką, gdzie całkowitą kontrolę nad Twoim życiem i sztuką ma wielka wytwórnia i Ci to pasuje, to jest to możliwe. A co można odebrać? To czego skrzętnie broniłem, niezależności i samo decydowania w mojej artystycznej drodze.

Czarno na Czarnym: Czy wyobrażasz sobie siebie w roli jurora szacującego potencjał i umiejętności uczestników?
Łukasz Łyczkowski: Zdecydowanie sobie tego nie wyobrażam. Przede wszystkim nie uważam się za znawcę, specjalistę, wokalistę kompletnego, wręcz przeciwnie: jestem swoim największym krytykiem. Krępowałbym się oceniać kogoś przede mną, sam przeżyłem wiele upokorzeń i można komuś zrobić wielką krzywdę swoją subiektywną oceną, podciąć skrzydła, wpłynąć na porzucenie marzeń. Druga aspekt jest taki, że nie podporządkowałbym się linii programowej, zawsze mówię, co myślę, nie to, co chce ktoś „z góry”, więc raczej się nie nadaję. Wystarczy mi czasami, że jestem w jury konkursów dla młodych talentów. Tam staram się nie ranić i wesprzeć dobrym słowem.

Czarno na Czarnym: A czy wyobrażasz sobie życie bez muzyki?
Łukasz Łyczkowski: Przez pewien czas borykałem się z niedosłuchem i nie mogłem obcować z muzyką. Był to czas przerażający, bałem się, czy słuch powróci. Nie chcę tego już nigdy przeżywać

Czarno na Czarnym: Masz jakieś marzenia, artystyczne bądź nie, których spełnienia mogę Ci życzyć?
Łukasz Łyczkowski: Jeśli chodzi o marzenia muzyczne, to chcę, by 5 RANO trwała po kres mego życia, a albumy zespołu przeplatały się z moimi solowymi dokonaniami. Natomiast jeśli chodzi o sprawy doczesne, to chcę założyć rodzinę, mieszkać w domku pod lasem i żeby jak najdłużej żyli moi Rodzice. To wszystko, czego pragnę.

Czarno na Czarnym: I tego właśnie Ci życzę. Dziękuję za rozmowę. 


zajrzyj po więcej:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz