piątek, 8 listopada 2019

[WYWIAD] Mannequin Mars: „Ludzie często boją się być sobą”

Dałam Wam słowo, więc oto i on: obiecany wywiad z duetem Mannequin Mars! Bracia Kamil i Adeeb Alhaijali opowiedzieli między innymi o swoim postrzeganiu zjawiska hejtu i o metodach walki z mową nienawiści oraz o inspiracjach i najnowszym singlu, zatytułowanym „Words”. Miłej lektury!


Mniej więcej miesiąc temu, a dokładnie 4 października br., zaprezentowaliście światu nowy singiel, „Words”. Tytuł nie jest przypadkowy, gdyż utwór traktuje o słowach potrafiących zranić, czyli o zjawisku hejtu. Co miało największy wpływ na wybór właśnie takiej tematyki?

Zdecydowaliśmy się na taką tematykę, ponieważ mamy bagaż doświadczeń życiowych i tak, jak wielu ludzi, nas też zraniono. Nie jesteśmy pierwszymi ani ostatnimi ofiarami słownej przemocy. W Polsce, szczególnie teraz, jest dużo hejtu wobec ludzi i rzeczy „innych”, temat, który na Zachodzie, zwłaszcza tam, gdzie my się wychowaliśmy, dawno został pochowany. Oczywiście, wszędzie zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie używał mowy nienawiści,  ale nie w takim stopniu, jak w Polsce. Ludzie często boją się być sobą. Żyjemy w 2019 roku, tak już nie powinno być. 

Jakie są, według Was, najskuteczniejsze sposoby na walkę z nienawiścią panującą – a raczej panoszącą się – w Internecie?

Uświadamianie ludzi, że hejt jest niedobry i zły, na przykład poprzez muzykę, literaturę lub kinematografię. Media także są po to, aby edukować. Wiemy, że to działa, bo działa to w innych krajach. W Polsce to też pomoże, tylko ludzie potrzebują na to czasu. 

Słowa niosą smutek, cierpienie, ale też radość. Jakie są Wasze ulubione słowa? 

Kamil: Po angielsku najbardziej podobają mi się słowa „extraordinary”, „glamorous” oraz „beautiful”. Podobają mi się zarówno przez znaczenie, jak i wyraz. W języku polskim śmieszą mnie wszystkie przekleństwa :))  

Adeeb: Dla mnie słowa „owszem” i „iż” są pośród moich ulubionych. Z angielskich trudno mi wybrać, bo ogólnie lubię angielski, więc wybrałbym każde słowo. No i polskie przekleństwa. Mieszkając w Danii, możemy stwierdzić, że przekleństwa są bardzo „ubogie” w porównaniu z polskimi. 

Poruszacie się między Polską a Danią. Czy dostrzegacie zatem różnice dzielące polski rynek muzyczny od duńskiego? 

W Polsce jest dużo więcej różnorodnej muzyki, w Danii tego jest mniej. W Polsce panuje takie śmieszne zjawisko jak disco polo, którego w Danii nie ma. Nawet nie ma odpowiednika. W Danii też luźniej podchodzi się do muzyki śpiewanej w języku angielskim, na przykład 95 procent duńskich zespołów śpiewa po angielsku i nie ma jakiejś reguły, że musi być odpowiednio tyle i tyle [piosenek z tekstem] w języku duńskim w radiu.  To, co jest fajne i się podoba, jest grane i tyle. Może właśnie przez takie ograniczenia w Polsce ciężko Polakom osiągnąć coś za granicą w muzyce rozrywkowej. 

Macie na swoim koncie udział i zwycięstwo w międzynarodowym konkursie The JJP Mixing Competition, za organizację którego odpowiadał Jack Joseph Puig, producent między innymi Lady Gagi i The Rolling Stones. Opowiedzcie, proszę, o tym niesamowitym sukcesie!

Był konkurs zamknięty na rynek USA, ale pomimo tego wysłaliśmy demo piosenki. Po miesiącu, jak już zapomnieliśmy nawet o tym, że zgłosiliśmy cokolwiek, przyszła miła wiadomość, że wygraliśmy. Otrzymaliśmy małą nagrodę pieniężną od pana Puiga i po konkursie prywatnie była mowa o współpracy. Skontaktowało się z nami amerykańskie EMI i Urban Promotor kolaborujący z takimi artystami, jak Snoop Dogg, Katy Perry oraz Busta Rhymes,  ale ostatecznie nie wyszła ta współpraca. Takie życie. 

W roku 2016 wzięliście również udział w polskiej edycji programu „Must be the Music”. Czy ta produkcja zmodyfikowała w znacznym stopniu Waszą muzyczną drogę? 

Tak, dała nam na pewno pewną rozpoznawalność w Polsce, która trwała dobre kilka miesięcy. Dzięki programowi poznaliśmy także osoby, z którymi współpracujemy do dzisiaj.

W Sieci można znaleźć informację, że inspirujecie się twórczością Michaela Jacksona, Prince’a, Lady Gagi i Depeche Mode... oraz muzyką disco z lat 80. Zaintrygował mnie zwłaszcza ten ostatni czynnik. Których artystów tej ery i tego gatunku cenicie najbardziej? 

Ten miks disco z popem, jak na przykład Michael Jackson, jest chyba najlepszy. Trudno wybrać pośród muzyki z lat 80. Tyle tam perełek! To kopalnia inspiracji!

Czy macie jakieś marzenia, niekoniecznie artystyczne, których spełnienia mogę Wam życzyć? 


Życzymy sobie przede wszystkim kreatywności i dobrej muzyki. Każdy artysta marzy o tym, aby publiczność go doceniła. Idziemy swoją drogą i mamy nadzieję, że nasza praca i pomysły będą się podobać. ;) 

Zatem tego właśnie Wam życzę :). Dziękuję za rozmowę!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza