Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leszek Gnoiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leszek Gnoiński. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2026

Drugie wydanie książki „Marek Piekarczyk. Zwierzenia Kontestatora, czyli przygody albatrosa w krainie nielotów”

Już 12 października tego roku światło dzienne ujrzy drugie wydanie publikacji Leszka Gnoińskiego, „Marek Piekarczyk. Zwierzenia Kontestatora, czyli przygody albatrosa w krainie nielotów”. Biografia ta została poszerzona o dwadzieścia procent tekstu, zawiera również wiele nieprezentowanych dotychczas zdjęć, rysunki Stanisława Stanleya Żurka, fragmenty komiksu „Legendy Jarocina” Jacka Kowalskiego oraz teksty i wiersze tytułowego artysty. Co więcej, egzemplarze zamówione w przedsprzedaży będą wzbogacone o indywidualny numer i podpisy autorów.


 

Książka uporządkowała moje życie i podniosła mnie na duchu. Spotkała się z dobrym przyjęciem i ludzie pisali, że im się podoba. Nie wiem, jak to się dzieje, ale im starszy jestem, tym częściej wracam do tego kolesia, którym byłem w wieku osiemnastu lat. Mam więcej spokoju w sercu, mniej pretensji do świata. Ważne, że nie była nikomu obojętna. Znajomym też  mówi Marek Piekarczyk.


wtorek, 11 listopada 2025

[RECENZJA] „Depeche Mode. Iron Curtain – Warsaw 1985”

Nie ulega wątpliwości, że rok 2025 należy do fanów Depeche Mode. Wystarczy tylko wspomnieć o premierze nowych albumów, niepublikowanych dotąd utworów i filmu kinowego, by przyprawić ich o szybsze bicie serc. Dla polskich miłośników grupy szczególne znaczenie ma zaś okrągła, bo czterdziesta rocznica pierwszego koncertu Dave'a Gahana i spółki w naszym kraju. Okazję tę postanowiło uświęcić wydawnictwo Black Points. To właśnie pod jego szyldem ukazał się box kolekcjonerski, „Depeche Mode. Iron Curtain – Warsaw 1985”, zawierający pamiątki związane z tym niezwykłym wydarzeniem. Sprawdźmy zatem, co kryje owo pudełko pełne wspomnień.



Trzymam w rękach box od Black Points i odnoszę wrażenie, jak gdyby właśnie odwiedził mnie Święty Mikołaj. I to nie dlatego, że grudzień zbliża się wielkimi krokami, choć przyznaję, iż jeśli brakuje Wam jeszcze pomysłu na bożonarodzeniowy prezent dla jakiegoś bliskiego Wam miłośnika świetnej muzyki i ładnych rzeczy, koncepcję macie oto podaną na tacy. Patrzę na czarne, matowe pudełko, proste i eleganckie, a w głowie rozbrzmiewają mi dźwięki „Black Celebration”. Och, jak bardzo na miejscu jest tytuł tej piosenki. Podnoszę pokrywkę i moim oczom ukazują się: reprint plakatu, czyli tak zwanej sztrajfy, reprint biletu, reprint zaproszenia, reprint notki prasowej Pagartu, reprint strony z oficjalnego przewodnika dla formacji dotyczącego jej pobytu w Polsce, zestaw trzech labeli z płyt winylowych wytwórni Tonpress, zestaw ośmiu kartonikowych kart z fotografiami dokumentującymi koncert, reprodukcja zdjęcia grupowego muzyków, menadżerów i organizatorów wykonanego po występie na płycie Torwaru oraz reprodukcja kartki z zeszytu z autografami złożonymi przez muzyków w Warszawie. Powietrze wokół mnie zdaje iskrzyć zalążkiem tamtej energii, która wypełniała przestrzeń od pierwszych do ostatnich minut wizyty kultowej kapeli w naszym kraju, z punktem kulminacyjnym osiągniętym podczas zapomnianego show. Nie zapominajmy jednak o najważniejszym elemencie. Książkę nazwaną konsekwentnie „Depeche Mode. Iron Curtain – Warsaw 1985” napisał Leszek Gnoiński (dziennikarz muzyczny, radiowiec i filmowiec) we współpracy z Marcinem Cywińskim (fan i ekspert od Depeche Mode,  twórca uznanego bloga tematycznego 101dm.pl), przedmowę natomiast dorzucił Marcin Cichoński (dziennikarz muzyczny). Pozycja ta opisuje przyjazd zespołu do Polski w sposób tak dokładny i obrazowy, do czego przyczyniły się deskrypcje, ale też liczne, często unikatowe zdjęcia, że czytelnik może poczuć się, jak gdyby oglądał stolicę oczami zwiedzających ją zagranicznych gości, jak gdyby nie tyle uczestniczył w wydarzeniach, co wręcz towarzyszył artystom na scenie... czy podczas śniadania albo w hotelowym lobby. Za sprawą dbałości o detale ekipa odpowiedzialna za skompletowanie zawartości boxa przenosi nas w czasie i przestrzeni: na Torwar i z powrotem, z wszelkimi przygodami i niespodziankami, jakie spotkali na swojej drodze artyści pokochani przez cały świat. Przez cały świat, ale i przez wszystkie pokolenia, o czym świadczy niesłabnące zainteresowanie ich muzyką i ich dziejami. Jeśli chcecie stać się niewielką chociażby cząstką tej historii, sięgnijcie po owo magiczne pudełko. A kiedy już do niego zajrzycie, pozostanie mi życzyć Wam jednego: enjoy!