Dotychczas poruszała się między muzyką ilustracyjną, neoklasyczną i jazzową, dziś przedstawia zupełnie nową odsłonę swojej twórczości. Hania Derej, gdyż to o niej mowa, zaprezentowała album „Over the world we know” będący elektroniczną opowieścią o szeroko pojętej wyobraźni.
Wszystko zaczęło się podczas pandemii. Dni zlewały się ze sobą, a ja siedziałam zamknięta w swoim pokoju. Żeby uatrakcyjnić sobie ten czas, stworzyłam małe studio i zaczęłam uczyć się obsługiwać programy muzyczne. W ten sposób odkryłam syntezatorowe, wirtualne brzmienia, co mnie niesamowicie zainspirowało. Podobało mi się to, że byłam w tym bardzo niezależna i nie potrzebowałam niczyjej pomocy, bo to ja miałam wpływ podczas produkcji na końcowy efekt. W ten sposób stworzyłam muzyczną przestrzeń pełną nowych dla mnie dźwięków, w której czułam się bardzo komfortowo. Dała mi wewnętrzną wolność, której wtedy potrzebowałam, nawet jeśli fizycznie tkwiłam między czterema ścianami – opowiada Hania. – Dla mnie w tamtym okresie ta muzyka była ratunkiem i sposobem na przetrwanie czasu, który był inny niż to, co dotychczas znaliśmy. Jest tak wiele rzeczy, których możemy nigdy nie zrozumieć, ale zawsze możemy marzyć – dodaje wokalistka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz