Zapraszam do zapoznania się recenzją książki Dagmary Kaźmierskiej, „Prawdziwa historia Królowej Życia”, przyznanej mi dzięki uprzejmości ESPR Public Relations.
Nastała ta pora roku, kiedy przyroda zawiesza się między jesienią a zimą, oferując swoim odbiorcom aurę dość szarą, żeby nie powiedzieć, iż ponurą. Długie wieczory, ciemne poranki... Wielu z nas tęskni za wyrazistością, a niestety próżno szukać jej za oknem. Na szczęście chodzą po naszej planecie istoty będące źródłem feerii barw i nie chodzi tu wyłącznie o nieprzeciętność wizerunku zewnętrznego... chociaż, oczywiście, istnieją przykłady osobowości łączących te dwa sposoby niebanalnego ustosunkowania do banalnej rzeczywistości. Za jedną z nich uznać należy niewątpliwie Dagmarę Kaźmierską, autorkę autobiografii „Prawdziwa historia Królowej Życia”.
Tytuł nadany „Prawdziwej historii Królowej Życia” doskonale oddaje jej treść, pozycja ta stanowi bowiem płynny, dynamiczny zapis losów autorki. Dając sobie zielone światło, by na chwilę wrócić do przeszłości, Dagmara Kaźmierska opowiada o tym, z czym zmierzyła się na drodze ku teraźniejszości, drodze raz wyboistej, raz usłanej różami, raz krętej, raz prostej, acz niebanalnej. Fani „Królowych Życia” z pewnością nie zostaną zaskoczeni lekkością, z jaką ich idolka podróżuje po tematach niejednokrotnie dla niej niełatwych, dzielnie patrząc przez różowe okulary, co w dzisiejszych czasach jawi się jako podejście bardzo cenne, wręcz na wagę złota. Na uwagę zasługuje metoda prowadzenia narracji, wydarzenia nie są bowiem prezentowane w ścisłej chronologii. Ów zabieg sprawia, iż czytelnik czuje się niczym na niezwykle sympatycznym spotkaniu towarzyskim z dobrą znajomą przybliżającą mu swoje dzieje. A wątków i niespodziewanych zwrotów akcji nie brakuje, jak przystało na żywe srebro, jakim jest Dagmara, o czym przekona się każdy, kto sięgnie po tę lekturę zamkniętą w pięknej okładce i okraszoną licznymi zdjęciami wzbogacającymi przekaz o dodatkowy wymiar.
Dagmara Kaźmierska królową życia była już od dawna, teraz jednak odnalazła się także w roli królowej dzierżącej berło w postaci długopisu czy pióra, za pomocą którego powstały notatki, podwaliny tej wyjątkowej książki, bezkompromisowej i szczerej, na wzór samej twórczyni. A ukoronowaniem tego procesu artystycznego okazuje się fakt, że na stronach gęsto pokrytych wspomnieniami dostrzec też można wartą zapamiętania konkluzję. Pozorne marzenie o niebieskich migdałach często prowadzi do realizacji skrytych w sercu pragnień, wystarczy tylko pokazać czerwoną kartkę nieuzasadnionym obawom i... żyć. Po prostu żyć pełnią siebie.
zajrzyj po więcej:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz