Na wieczorny spacer wyszły właśnie „Bezpańskie psy” i paradoksalnie mają one właściciela. A może raczej opiekuna? Jest nim Michał Kisielewski, który zaprezentował romantyczny, nomen omen flirtujący z indie-popem numer traktujący o głodzie życia i potrzebie kolekcjonowania momentów, gdy serce postanawia pójść własną drogą i kto wie, czy to nie będzie ta najlepsza.
Każdy zna włóczenie się po mieście, tak trochę bez celu, a może trochę czyimś śladem. Kiedy nadzieja, że coś się jeszcze tej nocy wydarzy, nie pozwala nam jej skończyć. Jesteśmy wtedy zwykle upojeni pocałunkami, a każdy ghosting łamie nam serce – mówi Michał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz