piątek, 27 marca 2026

Niklas Paschburg z premier albumu „L’Écho de Bretagne”

Otoczony zielenią Bretanii dom na końcu świata, brak internetu i magnetofon szpulowy. W takich wyjątkowych okolicznościach powstał materiał, który znajdziemy na krążku „L’Écho de Bretagne”, najnowszym tytule w dorobku niemieckiego kompozytora, producenta i pianisty Niklasa Paschburga.



Poprzednie wydawnictwo Niklasa, płyta EP zatytułowana Mexican Alps, było pierwszym w jego dorobku materiałem, w którym nie wykorzystał swoich ulubionych klawiszy. Krążek L’Écho de Bretagne” stanowi odpowiedź na ten stan.

To właśnie brak fortepianu zrodził potrzebę stworzenia nowej płyty, która dla kontrastu stawia ten tak ważny dla mnie instrument w samym centrum – wyjaśnia artysta.  Wynająłem stary domek w Paimpol Bretanii, gdzie stał fortepian koncertowy. Kiedy tam dotarłem, odkryłem, że instrument nie tylko ma ponad sto lat, ale jest też nieznanej marki i nigdy nie był restaurowany, co nadało mu niepowtarzalny charakter. Proces oswajania się z jego niełatwą obsługą był naprawdę fascynujący. Miałem przy sobie laptopa i telefon, na wszelki wypadek, ale postanowiłem je wyłączyć. Zapragnąłem, aby „L’Écho de Bretagne” było dziełem w pełni analogowym, nawet w sposobie nagrywania. Chyba nigdy nie byłem w swoim życiu tak spokojny, jak w tamtych dniach w Paimpol. Chociaż pracowałem nad bardzo konkretnym projektem i nie miałem zbyt wiele czasu, ten okres był bardziej relaksujący niż jakiekolwiek wakacje  dodaje.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz