Coco Bongo daje sobie zielone światło i podnosi czerwoną flagę. Najnowszy singiel formacji, „Red Flag”, stanowi współczesny komentarz na temat powierzchowności relacji międzyludzkich.
Mam wrażenie, że w dobie popularyzacji aplikacji randkowych oraz nawiązywania i pielęgnowania relacji za pośrednictwem mediów społecznościowych ludzie się rozleniwili – mówi Tomek Bushmansky, wokalista Coco Bongo. – Obecnie wystarczy kilka wirtualnie wymienionych zdań i jedna randka, żeby ocenić potencjał na stworzenie wartościowego związku. Jeśli podczas spotkania ktoś nie zrobi na nas dobrego pierwszego wrażenia, często rezygnujemy z poznania go bliżej i wracamy do rozglądania się za partnerem idealnym. Miłość jest dziś jak fast food: jeśli druga osoba nam się nie spodoba, spróbujemy szczęścia z inną. To oczywiście jest broń obosieczna, ponieważ musimy pamiętać, że sami jesteśmy w ten sposób oceniani. Ciężko o stworzenie wartościowej relacji w czasach, w których większe znaczenie ma to, co na zewnątrz, widziane na pierwszy rzut oka, a nie to, co w środku. Uważam, że warto poznać człowieka bliżej zamiast skreślać na starcie. W końcu związek się buduje, a nie na niego trafia!
Utwór ten powstał we współpracy z młodym, utalentowanym producentem, Mikołajem Bogdańskim, odpowiedzialnym ponadto za miks i mastering. Animowane lyric video przygotował z kolei Marcin Halerz, artysta znany z kolaboracji z takimi grupami, jak Happysad, Dezerter, Frontside, Decapitated czy Wu-Hae.
zajrzyj po więcej:
Coco Bongo na Facebooku
Coco Bongo na Instagramie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz