Zapraszamy do lektury wywiadu z formacją 13 Drzew będącą świeżo po premierze debiutanckiego wydawnictwa, „Dendrologia”. Jakie sekrety związane z tym krążkiem wyjawili muzycy? Kto ich inspiruje i jakie przygody przytrafiają się im w drodze do Wałbrzycha? ;) Sprawdźcie sami!
Czarno na Czarnym: Początki Waszej wspólnej działalności wiążą się z tajemniczą akcją. Opowiedzcie o niej, proszę.
13 Drzew: Zacznijmy od tego, że wybraliśmy dosyć niestandardową drogę, dlatego że najpierw zaczęliśmy koncertować ze swoim repertuarem, a dopiero później postanowiliśmy pokazać go szerszej publiczności w internecie. To sprawiło, że kiedy wybraliśmy pierwszego singla, mieliśmy już ludzi, którzy słyszeli nas na koncertach i czekali na nasze piosenki. Chcieliśmy od razu zrobić coś, dzięki czemu zainteresujemy potencjalnych fanów, portale branżowe czy stacje radiowe. Zaczęliśmy się więc zastanawiać, w jaki sposób przenieść przekaz „Jeszcze jednego grzechu” do przestrzeni rzeczywistej, miejskiej. Od początku naszej działalności ustaliliśmy, że naszym głównym celem jest zapraszanie ludzi do zastanawiania się, wchodzenia w głąb życia i swojej psychiki i po prostu odczuwania, wiadomo więc było, że musimy wyjść do ludzi, nie możemy ograniczyć się tylko do internetu. Utwór ten opowiada o traceniu indywidualności, zapominaniu o swoich marzeniach i planach oraz stawaniu się takimi, jakimi chciałoby nas widzieć społeczeństwo. Postanowiliśmy więc, że przywdziejemy identyczne, przygotowane specjalnie na tę okazję maski i ruszymy między wrocławian. Pokazywaliśmy się przebrani w ten sposób w różnych miejscach, rozdawaliśmy zaproszenia na koncert, który był połączony z premierą wideo do singla, a także odgrywaliśmy sam utwór w wersji akustycznej w barach czy kawiarniach na terenie Wrocławia.
Czarno na Czarnym: I tak poznaliśmy 13 Drzew. Następne pytanie jest tak banalne, że aż niemożliwe do niezadania: dlaczego akurat trzynaście?
13 Drzew: Odpowiedź też będzie bardzo prosta: z przekory. Wszyscy jesteśmy dość buntowniczymi duszami, trudno, żeby było inaczej, skoro od tylu lat jesteśmy w tak szalonej branży jak muzyczna. Wybraliśmy trzynaście, bo wywołuje emocje, bo sprawia, że ludzie zadają dokładnie to pytanie: „dlaczego trzynaście?”. A wtedy mamy punkt zaczepienia do opowiedzenia o naszej muzyce.
Czarno na Czarnym: Czy jesteście przesądni? :)
13 Drzew: Powiedziałbym, że nie, ale z drugiej strony po tym, jak dwa pierwsze wyjazdy do Wałbrzycha naszym Sztruclem, czyli zakupionym do zespołu Volkswagenem Sharanem, zakończyły się awarią, zawsze trochę spinają nam się karki, kiedy wjeżdżamy do tego miasta ;).
Czarno na Czarnym: Obecny skład stanowi wypadkową różnych projektów. Jak przecięły się Wasze drogi?
13 Drzew: Najpiękniejsze w branży muzycznej jest spotkanie różnych na pierwszy rzut oka ludzi, którzy jednak mogą się doskonale dogadać, korzystając z jednego najbardziej uniwersalnych języków: muzyki. Pomysł na 13 Drzew powstał po tym, jak zawiesił działalność poprzedni folkowy zespół, w którym grali Miłosz i Jędrek, czyli Madamme. Od początku wiedzieli, że chcą zrobić coś w podobnym stylu, jednak z nieco większym pazurem, chcieliby też spróbować współpracować z męskim głosem. Paweł Andrzej Drygas, nasz wspaniały przyjaciel, polecił im do współpracy Rafała, który poza świetnymi umiejętnościami wokalnymi jest też bardzo sprawnym gitarzystą, kompozytorem i tekściarzem. Zaczęliśmy pisać materiał we trójkę, dość szybko jednak okazało się, że zdecydowanie potrzebujemy żywych bębnów, wrzuciliśmy kilka ogłoszeń, popytaliśmy znajomych i tak przez Dawida Pawlukanisa dotarliśmy do naszego Teodora. Przyszedł, zagrał, okazało się, że muzycznie dobrze się rozumiemy i tak staliśmy się kwartetem.
Czarno na Czarnym: Inspiracje czerpiecie z amerykańskiego folk-rocka. Co takiego urzekło Was w tym gatunku?
13 Drzew: Przede wszystkim prawda. W jednym z naszych wywiadów jeszcze z Madamme pojawiło się stwierdzenie, że „folk to prawda, w folku nie da się oszukiwać”, nadal podpisujemy się pod tym rękami i nogami. Amerykańska muzyka folkowa, czy to w lżejszych indie-folkowych, czy nieco mocniejszych folk-rockowych klimatach, to gatunek, w którym od razu poznasz, czy ktoś czuje to, co gra. Tutaj nie ma się za czym schować, nie ma 100 000 efektów gitarowych, ściany wzmacniaczy, czy w 100% wyprodukowanej w zaciszu sypialni elektroniki. Piosenki powstają przez spotkanie różnych wrażliwości, umiejętności czy pomysłów. To drugi człowiek jest najważniejszy, zarówno ten stojący obok Ciebie, jak i ten klaszczący pod sceną. Oprócz tego jest to muzyka niezwykle nastawiona na emocje. Jeśli utwór jest napisany po to, żebyś dobrze się bawił pod sceną, to musi być taki, żebyś nie mógł przestać tańczyć. Jeśli masz się wzruszyć, to będziemy pisać i aranżować go do momentu, w którym sami będziemy bliscy płaczu podczas grania. Bardzo ważną rolę odgrywa w niej też tekst, musisz cały czas rozwijać się jako tekściarz, żeby lawirować między piosenkami do tupania z łatwym refrenem a głębokimi, wręcz filozoficznymi przemyśleniami. To jest niezwykle pociągające.
Czarno na Czarnym: A twórczość których reprezentantów tego muzycznego kierunku uznalibyście za najbardziej dla Was znaczącą?
13 Drzew: Największą gwiazdą tego typu muzyki, a dla nas prawdziwym wzorem, jest zespół Mumford & Sons. To oni pokazali, że amerykański folk można robić w nowoczesny sposób i można z nim trafić do tylu odbiorców, żeby muzyka ta wróciła na największe festiwale czy nawet stadiony. Myślę, że wielki wpływ na to, co gramy, ma też zespół The Lumineers. To trochę śmieszne, ale to jedyny amerykański zespół z tych, których najczęściej słuchamy. Jeśli ktoś z czytających ten wywiad zna tylko ich najpopularniejszy singiel „Ho Hey”, koniecznie musi posłuchać więcej – to, jak ten zespół rozwinął się w ciągu kilku ostatnich lat, jest wręcz niesamowite. Połowa naszego zespołu miała okazję widzieć ich na żywo w Pradze kilka lat temu i zgodnie stwierdzają, że był to jeden z najlepszych koncertów, na jakich byli w życiu. Uwielbiamy też świetne prowadzenie głosów w zespole First Aid Kit czy różnorodność kompozycyjną zespołu Hudson Taylor.
Czarno na Czarnym: Czy przyroda również bywa dla Was natchnieniem?
13 Drzew: Zdecydowanie tak, myślę, że mocno słychać to na naszej debiutanckiej „Dendrologii”. Przyroda, powrót do relacji społecznych, które pamiętamy z dzieciństwa, czy wczesnej dorosłości oraz po prostu odklejenie się od ekranu to tematy, nad którymi często się zastanawiamy.
Czarno na Czarnym: Wasza debiutancka płyta ukazała się w opozycji do panujących obecnie trendów, a więc wyłącznie w wersji fizycznej. Co sprawiło, iż zdecydowaliście się na taki ruch?
13 Drzew: To ciekawe, że uważasz ten ruch za będący w opozycji do trendów. Mamy wrażenie, że jest wręcz odwrotnie ;). Nie wydajemy „Dendrologii” w wersji cyfrowej, gdyż zdecydowaliśmy się na pójście za zasadami gry, którymi rządzą się streamingi i zamiast tego co miesiąc pojawia się kolejny singiel. Oczywiście w ten sposób nie wszystkie utwory z płyty znajdą się w internecie. Jest to jednak bardzo świadoma decyzja. Chcemy bowiem, żeby osoby, które kupią płytę, miały poczucie, że poza sferą wizualną dostają od nas coś ekstra także w warstwie muzycznej.
Czarno na Czarnym: Jak zachęcilibyście do sięgnięcia po album tych potencjalnych słuchaczy, którzy dotychczas tego uczynili?
13 Drzew: Często narzekamy na wtórność muzyki, na to, że wszyscy grają na jedno kopyto. My przychodzimy z czymś innym, niepowtarzalnym, choć jakby znajomym. „Dendrologia” to minialbum, w którym znajdziecie zarówno proste utwory do poskakania i krzyczenia, jak i takie, po których będziecie mogli zadać sobie głębsze pytania. Poza tym sięgając po naszą muzykę, kupując płyty i przychodząc na koncerty, wspieracie nas, dokładacie się do stworzenia przestrzeni dla twórczości, a sami stajecie się mecenasami sztuki. A to nie byle co!
Czarno na Czarnym: „Dendrologia” to materiał niesamowicie koncertowy. Gdzie w najbliższym czasie będziemy mogli posłuchać go na żywo?
13 Drzew: W tej chwili jesteśmy w trakcie dogadywania pewnych tematów i bookowania letniej trasy. Z pewnością pokażemy się ponownie w miejscach, w których debiutowaliśmy w zeszłym roku, takich jak Tło dla Mew w mazurskim Rydzewie. W planach są także festiwale, letnie sceny i inne, bardziej niecodzienne miejsca, po szczegóły zapraszam jednak na naszego Facebooka, Instagrama i stronę https://13drzew.pl!
Czarno na Czarnym: Zatem, mam nadzieję, do zobaczenia wkrótce! Dziękuję za rozmowę :).
zajrzyj po więcej:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz