wtorek, 29 stycznia 2019

Stopklatka obecności, czyli wystawa Danuty Węgiel w NCK

DANUTA WĘGIEL – Stopklatka obecności
od 31 stycznia do 28 lutego, Szara Galeria CENTRUM
wernisaż 31 stycznia (czwartek), g. 18.00

O SOBIE I PORTRETOWANIU

Rozpoczynając w 1993 roku współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”, nie miałam jeszcze skrystalizowanych zainteresowań fotograficznych. Debiutowałam montażami. Tymczasem redakcja potrzebowała portretów ludzi kultury, w tym pisarzy. Szybko odkryłam, że portretowanie jest dla mnie atrakcyjne zarówno przez osobisty kontakt z portretowanymi, niekiedy tak fascynującymi postaciami, jak Stanisław Lem, jak też przez towarzyszący fotografowaniu dreszcz emocji. Ciekawość ludzi zagłuszała skutecznie lęk, że nie podołam zadaniu. Ważna stawała się chwila samego portretowania i temperatura spotkania. Wiedziałam, że w portrecie chodzi o „coś” więcej, co istnieje poza odwzorowaniem wizerunku lub stanu emocjonalnego. Próbowałam to „coś” znaleźć przy każdym spotkaniu, ale naturalnie z różnym rezultatem. Nieśpieszne spotkania z portretowanymi pociągały mnie coraz bardziej i tak sesje stały się głównym nurtem mojej pracy. Obecnie balansuję pomiędzy fotografią reporterską a kreacyjną. Pracuję, korzystając zarówno z czarno-białych negatywów, jak też z cyfrowej matrycy. Nie stronię od koloru w fotografii, ale lubię korzystać z przestrzeni estetycznej, którą tworzy czarno-biały obraz, wydobywający kształty i światło, wyciszający tło. Myślę, że niektóre portrety potrzebują monochromatyczności, by lepiej przekazać emocjonalność i intensywność osoby portretowanej. Prezentowane na wystawie fotografie są swoistym zapisem moich portretowych spotkań i fascynacji różnymi osobami. Portrety Jerzego Turowicza, redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, należą do najstarszych, wykonałam je w 1996 roku, wtedy też rozpoczęłam swoją ponad dwudziestoletnią przygodę z portretem, która trwa do dziś.

STOPKLATKA OBECNOŚCI

Co oznacza obecność? Odpowiadamy „jestem”, gdy nauczyciel wyczytuje nasze nazwisko z listy. Obecność opiera się na słowie „jestem” i objawia się przez materialne, świadome istnienie ciała w danym miejscu i czasie. Jednak, wiemy to wszyscy, obecność wymyka się konkretowi. Wystarczy, że przeczytamy list bliskiej nam osoby albo owieje nas zapach znajomych perfum i już czujemy czyjąś obecność. Niech po dawnej rozmowie z przyjacielem przyjdzie do nas szept z głębi pamięci, a możemy mieć pewność, że obecność wymknęła się czasowi. Może potrzebujemy obecności innych i dlatego potrafimy ją w sobie przywoływać. Podążam różnymi tropami myśląc o obecności i jej przejawach. Pytam siebie: czy można zapisać czyjąś obecność w ułamku sekundy w światłoczułej materii? Tak do końca nie wiem, ale chcę uciec czasowi i kraść stopklatki.

BIOGRAM

Danuta Węgiel, ur. w 1961 roku w Elblągu, jest członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i absolwentką religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1993 roku rozpoczęła współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym” i tam sprecyzowała swoje fotograficzne zainteresowania. Od ponad 20. lat portretuje ludzi kultury i nauki, co owocuje licznymi publikacjami w prasie, na okładkach książek oraz plakatach. Współpracuje z Wydawnictwem Znak i Wydawnictwem Literackim, ostatnio z miesięcznikiem „Kraków”. Od 2012 roku związała się z agencją prasową Fotonova.
Wykłada w Instytucie Dziennikarstwa UPJPII w Krakowie.

PORTRET, CZYLI AKT NIEINTERWENCJI

Najtrudniejszą rzeczą w fotografii jest portret. Musisz wejść z aparatem między skórę a koszulę fotografowanej osoby – Henri Cartier-Bresson

Choć Francuz Henri Cartier Bresson, jeden z najwybitniejszych fotografów na świecie, jest nazywany „ojcem” fotografii reportażowej i ulicznej, to właśnie jego słowa wydały mi się najbardziej odpowiednie jako motto portretowej twórczości Dany Węgiel. W pierwszej chwili mogą wydać się zbyt drapieżne, ale wtedy warto przypomnieć kolejną wypowiedź HCB: Trzeba włożyć aksamitne rękawiczki i być czujnym… wstrzymać oddech i uruchomić wszystkie zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości.

Danuta Węgiel od lat portretuje ludzi kultury, w tym najważniejsze postaci polskiej literatury. Przed jej obiektywem stanęli między innymi: Stanisław Lem, Olga Tokarczuk, Jerzy Pilch oraz Andrzej Stasiuk. Szczególne miejsce w sercu i kadrze artystki zajmują poeci, z wieloma była i jest zaprzyjaźniona, jak z Ewą Lipską, co widać zwłaszcza w cyklu „Na styku” zamieszczonym w tomie próz poetyckich Ewy Lipskiej „Pęknięte oko czasu”. Część portretowanych odeszło już do lepszego świata: Julia Hartwig, Tadeusz Różewicz, czy Nobliści: Wisława Szymborska i Czesław Miłosz, jednak pozostają w naszej świadomości właśnie tacy, jak na zdjęciach Dany. Dyskretna intymność jej czarno-białych kadrów sprawia, że przez moment możemy niemal dotknąć ulotności życia i sekretu poezji, zadumać się na chwilę, ale i serdecznie uśmiechnąć. Najwyraźniej poczucie humoru artystki udziela się bohaterom jej fotografii: Marcinowi Świetlickiemu, Janowi Peszkowi czy Leszkowi Sobockiemu. Zgodnie zdają się mówić: traktujmy rzeczywistość z niezbędnym do życia przymrużeniem oka.

W portfolio artystki znajdują się również postaci związane z „Tygodnikiem Powszechnym”, z którym współpracuje od lat 90. XX wieku: dziennikarze, krytycy sztuki i literatury. Portrety Jerzego Turowicza są bardzo często publikowane w materiałach prasowych, na plakatach i okładkach książek (m.in. Znaku i Wydawnictwa Literackiego). Fotografie Dany Węgiel wzbudzają sympatię do ich bohaterów. I chyba to właśnie sprawia, że „się podobają” – są cenione zarówno przez oglądających, jak i przez portretowane postaci. Taka jednomyślność nie jest regułą. Bywa możliwa wtedy, gdy fotograf patrzy na świat nie tylko otwartym okiem, ale i sercem. I gdy traktuje fotografowanie jako akt nieinterwencji (Susan Sontag), jedynie ocierający się o rzeczywistość (Roland Barthes).

AUTORKA TEKSTU: Maja Herzog, Kraków 20 kwietnia 2018

zajrzyj po więcej:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza