Mailov otwiera rok mocnym muzycznym tryptykiem. Najpierw zauważa: „Ostrzegałam”, potem z ironią przyznaje: „Współczuję”, aż w końcu żegna się gorzko: „Bywaj”. Piosenki te, choć funkcjonujące jako niezależne opowieści, składają się też na jedną spójną baśń (bo przecież nie bajkę) o kobiecej świadomości emocjonalnej.
Ignorowanie prawdy nie sprawi, że przestanie być prawdziwa. Skoro zdradził mnie z tobą, to i ciebie zdradzi... Nic dodać, nic ująć – mówi Zara o pierwszym rozdziale swojej historii w trzech aktach. „Ostrzegałam” to manifest, to przestroga z perspektywy kogoś, kto na własnej skórze przekonał się, czym jest i jak boli schemat zdrad.
W części drugiej, „Współczuję”, pod melodyjnym sarkazmem kryje się gorzka diagnoza relacji opartych na red flagach, półprawdach szerzących się w mediach społecznościowych i emocjonalno-fizycznej rotacji. Tu nie ma miejsca na mentalną szarpaninę, bowiem litość bywa bardziej wymowna niż gniew.
„Bywaj” traktuje o wyższości niekomfortowej prawdy nad niewygodnym kłamstwem, snu nad chaosem, własnego „ja” nad iluzją bycia „tą jedyną”. Bez dramatyzmu, bez potrzeby ostatniego słowa. A po podjęciu trudnej decyzji nastaje wreszcie upragniony spokój.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz