STRONY

piątek, 18 lutego 2022

Sophie Szklarska z premierą nowego singla. Czy będzie to Twoja „Ulubiona” piosenka?

Zofia Szklarska, znana pod pseudonimem Sophie Szklarska, nie zwalnia tempa i wydaje kolejny singiel, zatytułowany „Ulubiona”, będący czwartym w dorobku wokalistki. Do tej pory ukazały się: „To me”, „W domyśle” i zaprezentowany w styczniu tego roku „Mętlik”.



„Ulubiona” to utwór, który mocno nawiązuje do mojego pierwszego singla, „To me”, i mam tu na myśli zarówno warstwę tekstową, jak i muzyczną  mówi Sophie Szklarska Powracam w nim do szybszego i bardziej energetycznego bitu, odchodząc od melancholijnych klimatów prezentowanych w „Mętliku” i „W domyśle”. Jeśli zaś chodzi o przekaz, znowu mamy do czynienia ze swoistym dialogiem odbywającym się wewnątrz mojej głowy. Chyba po prostu lubię ze sobą rozmawiać, może w ten sposób łatwiej jest poznać siebie samą. Zawsze zastanawiałam się i złościłam na sobie, dlaczego mam inaczej niż inni, dlaczego jestem na swój sposób „dziwna”, dlaczego inaczej reaguję na różne bodźce, dlaczego więcej czuję, analizuję i bardziej przeżywam? Teoretycznie wszystko jest takie jak u innych, ale mimo to u mnie zawsze jest bardziej, mocniej i niestety bardzo często ciężej. Te wszystkie pytania nie dawały mi spokoju. W końcu zrozumiałam, dlaczego tak jest. Należę do osób określanych mianem wysoko wrażliwych i jestem z tego bardzo dumna! Chociaż nie zawsze jest to łatwe, zarówno dla mnie, jak i dla mojego otoczenia. Doceniam to, że widzę i czuję więcej, bo dzięki temu mogę tworzyć to, co tworzę. Właśnie o tym jest ten utwór. Nie chcę się upodabniać do innych, nie potrzebuję być ulubiona, potrzebuję być cała. Bardzo ważne jest, byśmy siebie akceptowali i przede wszystkim pozostawali sobą. Byli tym, kim jesteśmy, z całym dobrodziejstwem inwentarza, a nie starali się być tymi, jakimi chcieliby nas widzieć inni. 


Do singla powstał klimatyczny teledysk zrealizowany przez Dominikę Cierplikowską, graficzkę i projektantkę działającą na rynku polskim i skandynawskim. W jej pracach widać mocny wpływ sztuki północny, a klip dla Sophie Szklarskiej inspirowany jest atmosferą skandynawskich seriali kryminalnych. Na koncie ma filmy i animacje stworzone między innymi dla Krzysztofa NapiórkowskiegoMartyny JakubowiczJaromira Nohavicy i zespołu Mjut.



Sophie Szklarska przygodę z produkcją muzyczną zaczęła w Warszawskiej Akademii Dźwięku. Od tamtej pory życie bez tej dziedziny sztuki po prostu dla niej nie istnieje. Nie przepada za odpowiadaniem na pytanie, jaki gatunek muzyki tworzy. Każdy z gatunków ma bowiem swoje „zasady”... a Sophie nie lubi zasad. Robi to, co dla niej samej brzmi dobrze, i nie nadaje temu etykiet i nazw, gdyż czuje, że ją ograniczają. Jeśli jednak ktoś nalega, określa własną twórczość mianem elektroniki czy też alternatywy.


Od dziecka ciągnęło mnie do muzyki  opowiada Sophie Można powiedzieć, że wychowałam się w muzycznej rodzinie. Brat wiolonczelista, drugi perkusista, siostra skrzypaczka, no i ja, Zośka, która wyłamała się z rodzinnej gałęzi muzyki klasycznej i poszła w zupełnie inną stronę. Zanim jednak trafiłam na tę drogę, traktowałam muzykę wyłącznie jako hobby. Nigdy nie myślałam, że naprawdę będę mogła to kiedyś robić. Jako dziecko uczyłam się śpiewu w Miejskim Domu Kultury, w moim rodzinnym Wołominie. Występowałam na festynach w moim mieście, czasem brałam udział w konkursach wokalnych. Uwielbiałam to robić, a po każdym takim występie byłam przeszczęśliwa, że mogłam chociaż na chwilę stanąć na scenie. Mając dwanaście lat, dostałam się do teatru musicalowego pani Anny Głogowskiej i spędziłam tam rok, pracując nad swoim głosem, wyrażaniem emocji na scenie oraz moimi umiejętnościami tanecznymi. Byłam wtedy strasznie nieśmiała i w ogóle w siebie nie wierzyłam. Nigdy nie wychylałam się na przód, robiłam wręcz za szare tło. Jednak mimo wszystko byłam niesamowicie szczęśliwa, bo byłam blisko muzyki. Dalej z tyłu głowy miałam marzenie o byciu muzykiem na pełen etat. Przez kolejne kilka lat nie chodziłam na żadne zajęcia związane z muzyką. Szkoła była na pierwszym miejscu. Mimo to moja miłość do muzyki nigdy się nie zmniejszyła. Na moje osiemnaste urodziny dostałam prezent, który, można powiedzieć, że zmienił moje życie. Był to voucher na zajęcia wokalne do Edyty Glińskiej, która jest moją obecną trenerką wokalną. Dzięki niej nauczyłam się (i dalej się uczę) świadomego, zdrowego śpiewania. Dzięki niej wiem, jak dbać o swój głos i swoje ciało. W studio wokalnym Edyty zagrałam jeden z pierwszych swoich koncertów, był to koncert w większości coverowy, ponieważ wtedy jeszcze nie miałam zbyt wielu własnych utworów. Edyta zaprosiła mnie również do chórków, do swojego zespołu Nowy Stwór Mazowiecki, z którym zagrałam dwa koncerty w 2019 roku. Swoją pierwszą w życiu piosenkę stworzyłam cztery lata temu. Napisałam prosty tekst po angielsku i podgrywałam sobie na ukulele. Początki nie były łatwe, ale nigdy się nie poddawałam i pisałam coraz więcej i więcej. A zapewniam, że pierwsze utwory i kompozycje nie są zbyt fascynujące :). I to zupełnie normalne! Kiedy miałam już parę swoich szkiców, stwierdziłam, że chciałabym nauczyć się robić swoje własne aranże. Wtedy natknęłam się na warszawską szkołę produkcji muzycznej: Akademię Dźwięku. Tam właśnie ukończyłam półroczny kurs, podczas którego zdobyłam wiedzę, dzięki której dziś tworzę to, co tworzę. Poznałam tam również Marcina Staniszewskiego, który był tam moim nauczycielem, a z którym dziś współpracuję od czasu do czasu nad miksami /  masteringami moich utworów. Ważną postacią, która do dziś jest kluczową częścią mojej muzycznej drogi, jest Tomasz Gołębiewski (Próżny Typ), którego poznałam podczas jednego ze swoich koncertów. Nasze muzyczne drogi zeszły się, kiedy dostaliśmy propozycję zagrania koncertu online, na evencie TVN-u. Było to dla nas ogromne wydarzenie i bardzo ambitnie podeszliśmy wtedy do tematu. Stwierdziliśmy, że w trzy dni przygotujemy materiał na cały koncert, pisząc i aranżując po pięć zupełnie nowych utworów od zera, stricte pod to wydarzenie. Wydawało się to absurdalne, ale udało się! Dzięki temu mój autorski materiał powiększył się o kilka nowych utworów. Koncert zagraliśmy, towarzyszyły nam wtedy takie pozytywne emocje, że jednogłośnie stwierdziliśmy, iż nasze wspólne granie nie może się zakończyć na jednym koncercie. Tym sposobem dziś przygotowujemy się do wspólnych koncertów, ze świeżym materiałem.


Poprzednie single Sophie Szklarskiej, czyli „To me” i „W domyśle”, miały premierę w Radiu 357 w audycji Piotra Stelmacha „Głośni jak miłość"Piosenki pojawiają się również niejednokrotnie u Michała „Grabka” Grabkowskiego w Programie Trzecim Polskiego Radia, a także w Rockserwis.fmradiach studenckich IndexKampusAkaderaAfera i radiach regionalnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz